feliks-net-i-nika-recenzja

Feliks, Net i Nika. To seria książek autorstwa Rafała Kosika. Naukowa fikcja to dobre określenie całości, do tego wartka akcja dla czytelników w wieku 13-17 lat.

Pewnie nie trzeba tak bardzo mocno przedstawiać tych bohaterów, bo znani i lubiani to oni są od lat. Pierwsza część ich przygód to przecież lektura szkolna. Druga – Teoretycznie Możliwa Katastrofa, jest równie wciągająca, a na końcu mam niespodziankę (rabatową) od wydawnictwa Powergraph. 

Dla wszystkich, którzy nie mieli do czynienia z serią śpieszę z informacją, że jest jedną z najchętniej czytanych przez nastolatki (dorośli też lubią).

W części pierwszej bohaterowie mają po 13 lat i są początkującymi gimnazjalistami, którzy mają poznać swoje zdolności. Razem stanowią oczywiście mieszankę wybuchową.

Feliks, Net i Nika

Nika Mickiewicz, mądra dziewczyna z mega intuicją. Tak ogromną, że możemy już w tym przypadku mówić o nadprzyrodzonych zdolnościach. Wszelkie zbiegi okoliczności zdarzające się w jej obecności… no nie są tak do końca przypadkowe.

Felix Polon jest rewelacyjnym konstruktorem, a ilość wynalazków w poszczególnych tomach (oraz ich nazwy) są zdumiewające.

Net Bielecki jest geniuszem informatycznym, który na luzaczku potrafi pracować nad sztuczną inteligencją (czy może „ze” sztuczną inteligencją).

Teoretycznie Możliwa Katastrofa

Wszyscy chodzą do jednej klasy, przyjaźnią się. Wiem, że nie każdy lubi książki z serii science-fiction, ale też nie zliczę, ile razy słyszałam, że właśnie ta seria przekonała nastolatki do tego rodzaj literatury.

Nie dziwię się, bo język, jakim są pisane, oprócz tego, że lekki, pełen humoru, jest też bardzo, ale to bardzo współczesny. Bliski młodym czytelnikom, a elementy fiction są moim zdaniem po prostu bez hamulców. Zaczynając od pierwszej części, w której nawet Święty Mikołaj wkracza do akcji. Każda kolejna to większe emocje, ale też nico innych (odrobinę) styl, czy może lepiej powiedzieć „konstrukcja akcji”.

W części pierwszej jest – moim zdaniem – najwięcej „wszystkiego” (chaosu). To taki „rozruch”, poznajemy bohaterów, ich ponadprzeciętne zdolności i tak trochę bardziej się zaprzyjaźniamy, lecąc do kolejnych rozdziałów i próbując złapać Gang Niewidzialnych Ludzi okradających banki w Warszawie.

Feliks, Net i Nika w czasie

W drugiej części akcja rozwija się nieco spokojniej (co w przypadku tej brawurowej książki może nie jest najszczęśliwiej dobranym słowem). Napięcie rośnie z każdą kolejną podróż, bo tu właśnie o podróże (w czasie) chodzi.

Wszystkie książki tej serii mają świetną wklejkę, czyli wewnętrzną część okładki. Tam kryją się podpowiedzi, co spotkamy w środku. Część z nich jest zupełnie enigmatyczna, jeśli się nie zna treści, ale oczywiście warto je dokładnie przestudiować. Choćby po to, żeby trochę już wczuć się w klimat akcji, jaka nas czeka podczas czytania: cybermucha, multitul, ściemniarnia czy lampka nocna o napędzie chomikowym.

Przepadam za takimi drobiazgami, ale też za poczuciem humoru autora, który na przykład informuje nas, że z miłości do motoryzacji napisał wszystkie nazwy samochodów pojawiających się w książce dużymi literami.

feliks-net-i-nika-recenzja2

Przygoda na wakacjach

Feliks, Net i Nika niecierpliwie czekają na koniec roku szkolnego i nie bez trudu (akcja z narkotykami, to znaczy oskarżeniem o ich posiadanie) do nich docierają do ostatniego dzwonka. Trochę smutno (mi, nie bohaterom), że rozstajemy się z nauczycielami, którzy również są bardzo charakterystyczni.

Latem, po sześciogodzinnej podróży, Feliks, Net i Nina lądują nad morzem. W końcu są wakacje, a oni mieszkają w Instytucie Badań Nadzwyczajnych, gdzie pracuje tato Feliksa. W pierwszej chwili wydać się może, że niewiele się tu wydarzy, bo domek stoi na kompletnym odludziu. Ale nie dajcie się zmylić, w tym domku zresztą długo nie zabawią.

Tata Feliksa ma zupełnie niezwykłą pracę, a w tym konkretnym wypadku badał starą niemiecką bazę, pozostałość po II wojnie światowej. Po przyjeździe paczki okazało się, że jest takich baz więcej, odnajdują kolejne.

Tajemniczy pierścień

Sytuacja układa się tak, że dzieciaki zostają same w domku i w zasadzie tu się zaczyna podróżowanie. W ich ręce wpada tajemniczy pierścień, który jak się okazuje, pozwala (czy może lepiej powiedzieć „zmusza) podróżować w czasie.

To Net, choć bardziej niechcący niż w sposób zamierzony, wyrusza w podróż pierwszy, a Nika i Feliks nie mając za bardzo wyjścia, ruszają za przyjacielem. Lądują w miejscu, które wygląda jak londyńskie metro, choć trudno w to uwierzyć, kiedy jeszcze kilka chwil temu było się w Polsce na wakacjach. Tak, to jest Londyn, a zdziwiona ekipa wyrusza, żeby zbadać sprawy.

Ciekawe pytania o czas

W każdej części, tej również, podoba mi się cała masa odniesień do rzeczywistości: nazwy stacji metra, gazet czytanych przez ludzi. To rewelacyjnie wciąga w akcję, kiedy czyta się o miejscach czy rzeczach znanych z własnego życia i kultury nastolatków (nazwijmy ją pop). Połączenie tego z elementami naukowymi (faktami) i fikcyjnymi, sprawia, że całość jest jakby… znajoma. To się mogło przytrafić każdemu w Warszawie, Londynie czy Gdańsku.

Jako że mamy tu do czynienia z podróżowaniem w czasie, świetne są też rozważania „jak?” i „czy?” to możliwe. A jeśli tak, to co można zrobić w przeszłości, żeby np. poprawić coś w przyszłości. I czy ogóle da się to zrobić? Czy się powinno, bo przecież wszyscy chyba znają „Powrót do przeszłości” i niekończące się dyskusje o tym, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość?

Feliks, Net i Nina przeskakują

W kolejnych rozdziałach przeskakujemy do Gdańska lat siedemdziesiątych, potem do Warszawy. Podróży w czasie nie da się tak do końca zaplanować, zwłaszcza jeśli chodzi o ten czas co do minuty (czy nawet dnia!). Tu akcja toczy się w przeszłości i przyszłości, takiej mniej więcej 40 lat w przód od roku napisania tego tomu. Im bardziej w przyszłość, tym trudniej się odnaleźć i nie jest tak swojsko ani przyjaźnie.

Samo myślenie o tego rodzaju podróży to już wielka frajda, a wizja Kosika w tej części jest bardzo „na czasie”, bo rozmawiamy o zachwycie nad technologią, przez który ludzie zapomnieli o przyrodzie i ochronie środowiska. W takich warunkach teoretycznie możliwa katastrofa nie jest już tak bardzo teoretyczna.

Feliks, Net i Nina dają do myślenia

Wystarczy naprawdę, ale tak naprawdę pomyśleć o tym, jak przeszłość wpłynęła na nasze myślenie, moralność, potrzeby (wojna, PRL). A także o tym, co dzieje się dzisiaj, ze świadomością, że każda nasza decyzja ma przełożenie na przyszłość, z której nie da się po prostu uciec przez portal tajemniczego pierścienia.

Rewelacyjnie się to czyta, idea Bezkształtu, odwiedzenia czasów PRL-u i zerknięcia w przyszłość, jest nie tylko świetną gimnastyką dla wyobraźni, ale też prowokuje do myślenia. A to dlatego, że cała akcja fiction podparta jest miejscami, nazwami, miastami, które znamy (teraźniejszość).

To też świetna, choć bardzo oryginalna lekcja historii, zwłaszcza dla 13-16 latków, dla których kolejki w sklepach czy kupowanie na kartki, to chyba taka sama fikcja, jak portal przenoszący w czasie.

Jest jeszcze wątek drugiej wojny światowej, a przełożenie go na dyskusję (i przygodę), podczas której można prawie dotknąć pewnych zdarzeń, miejsc czy ludzi, sprawia, że po prostu zaczyna się myśleć logicznie i może trochę więcej o tym, co dzisiaj mamy, co moglibyśmy mieć, gdyby…

Zadbać o teraźniejszość

Ostatecznie doceniać tu i teraz, mając z tyłu głowy, że ktoś kiedyś będzie nam zawdzięczał (lub nas przeklinał) za to, co robimy dzisiaj.

Teraz ponownie zerknijcie na rozkładówkę, ułoży się w świetne podsumowanie przygody. Nie mam wątpliwości, że jak się złapie Feliksowo-Netowo–Nikowego bakcyla, trzeba przeczytać wszystkie.

Autor i ilustrator Rafał Kosik
Wydawnictwo Powergraph

NIESPODZIANKA

Przez kilka dni mamy 25% rabatu na wszystkie części tej serii z hasłem AKTYWNECZYTANIE – KLIK DO TAJNEGO RABATU!

feliks-net-i-nika-recenzja

feliks-net-i-nika-recenzja

feliks-net-i-nika-recenzja

feliks-net-i-nika-recenzja