o chlopcu ktory zniknal swiat rozmowa z ben miller ksiazki dla dzieci 8-9lat

W cyklu Aktywne Czytanie ROZMOWY dzisiaj gość specjalny i wywiad, na który bardzo czekałam. Rozmowa z Benem Millerem, autorem książki pt.  „O chłopcu, który zniknął świat” wydawnictwo Wilga.

To patronat Aktywnego Czytania dla wieku 8-12 lat. 

Aktor, pisarz, ale też naukowiec z doktoratem z fizyki. Tata trójki dzieci, o których zresztą także napisał książki. Harrison istnieje również w prawdziwym świecie! To autor z ogromnym poczuciem humoru, fantazją i talentem językowym. Bez problemu w kilka sekund nauczył się mówić po polsku! 😉

Tym razem jakość nagrania jest słaba, internet nieco nas zawiódł, ale i tak mam nadzieję, że z przyjemnością zerknicie na rozowę, którą poniżej spisałam po polsku. 

O chłopcu, który zniknął świat

Chłopiec, który zniknął świat.

Cześć wszystkim.  Nie uwierzycie, kto jest naszym dzisiejszym gościem. To Ben Miller. Akor, pisarz… oczywiście. Witaj, jak się miewasz? 

Hej, cieszę się, że możemy porozmawiać. Wybacz, że moje tło jest takie nudne. 😉 Twoje jest o wiele bardziej interesujące.

Co tam tło! Ty jesteś tu najważniejszą osobą. Jesteś gwiazdą spotkania!

To miłe.

Powodem naszego spotkania jest polskie wydanie tej książki pt. Chłopiec, który zniknął świat. Muszę przyznać, że to jest intrygujący tytuł. Kiedy go pierwszy raz przeczytałam, po prostu wiedziałam, że muszę się dowiedzieć, co się wydarzyło w tej książce, jak potoczyła się historia. Ale zanim powiemy, co wydarzyło się w książce, ustalmy fakty. 

Na początku powiedziałam, że jesteś aktorem. Pamiętam cię z roli w filmach o Paddingtonie.

Tak. Grałem też w Jasiu Fasoli.

Powiedziałam też, że jesteś pisarzem, ale nie powiedziałam, bo nie jestem pewna, czy mogę tak powiedzieć, ale jesteś też naukowcem. Czy to prawda?

Tak, tak, to prawda. Zacząłem edukację jako naukowiec. Mam doktorat z fizyki. Nadal uwielbiam naukę. Napisałem nawet kilka naukowych książek. Wydaje mi się, że można je dostać po polsku. Angielski tytuł jednej z nich brzmi: It is not a rocket science.

Właśnie dlatego (że jesteś naukowcem), napisałeś książkę o chłopcu i… co my tu mamy? Czarną dziurę!

Tak, to o chłopcu, który dostaje w prezencie czarna dziurę.

o-chlopcu-ktory-zniknał-swiat-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-8-9-lat-wulga-ben-miller1

Wyjaśnij nam, czym dokładnie jest czarna dziura? Proszę, wyjaśnij w jakiś prosty sposób, czym dokładnie jest. 

Czarna dziura jest obiektem z dużą siłą ciążenia. Wszystko podlega grawitacji. Ty, ja, książka, którą trzymasz też podlega grawitacji. Siła grawitacji powoduje, że obiekty się przyciągają. To siła przyciągania. Im coś jest cięższe, większe, tym większa siła ciążenia. Wszyscy musimy trwać na Ziemi z powodu grawitacji. Ziemia ma ogromną masę. Ziemia podlega sile grawitacji, tak samo jak Słońce, cała galaktyka.

W pewnym sensie wszystko jest uwięzione przez grawitację. Grawitacja w obrębie czarnej dziury jest tak silna, że nawet światło się nie wydostaje.

Zatem jeśli coś włożymy do czarnej dziury (która ma grawitację), nigdy się stamtąd nie wydostanie?

Tak, ale jest pewien wyjątek i to bardzo interesująca rzecz, która wydarzyła się w książce. Właściwie, to bardzo interesujące, jeśli czarna dziura …i to już czysta fizyka. Jeśli czarna dziura się obraca (wiruje), jest taka możliwość, że można wejść do czarnej dziury, a potem z niej wyjść.

I Harrison właśnie to odkrywa w tej opowieści! OK, ta historia jest o czarnej dziurze, ale także jest o emocjach. Prawda?

Tak, jest też o gniewie. Harrison miewa swoje wybuchy, jest temperamentny. Nie umie sobie poradzić ze swoją złością, więc zdarza mu się wybuchnąć. Zazwyczaj krzyczy, wybucha, nie zgadza się i po prostu kiepsko zachowuje, w momentach, gdy czuje złość.

I to właśnie zdarza się na przyjęciu urodzinowym, gdzie w ramach prezentu na pożegnanie zamiast balona na sznurku, organizatorka przyjęcie (Shelly) daje mu czarną dziurę.

Harrison odkrywa, że to świetny prezent, bo wszystko, co go denerwuje, może po prostu wrzucić do czarnej dziury. I to znika! Oczywiście on tam wrzuca rzeczy, których nie lubi. Wrzuca tam jedzenie, psa, kolegę, który mu dokucza, w końcu także własnych rodziców. Zdenerwowali go, więc ich umieścił w czarnej dziurze. Potem jednak musi wykombinować, jak ich wyciągnąć.

Tak naprawę to książka o tym, jak sobie poradzić ze złością. Tak, jest o tym, jak radzić sobie z emocjami. Myślę, że wiele dzieci ma z tym problemy. Wiele osób się z tym zmaga.

Śmiało możemy powiedzieć, że wszyscy mamy z tym problemy.

Chciałem pokazać w tej książce, że złość nie jest złą emocją, zależy jednak, co z tą emocją (złością) zrobisz.  Po prostu trzeba się z tym nauczyć zarządzać nią, nie krzywdząc nikogo obok. Okazywać przy pomocy słów, a nie np. krzyku, wybuchania itd. I to właśnie historia Harrisona, nauczył się, jak używać słów, by wyrazić złość

Ale jest jeszcze jedna ważna postać w książce, też ma związek z gniewem… choć nie chcę za dużo wygadać.

o-chlopcu-ktory-zniknał-swiat-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-8-9-lat-wulga-ben-miller1

Śmiało, opowiadaj!

Organizatorka tego przyjęcia urodzinowego (Shelly), ona też ma w sobie wiele złości, ponieważ nie mogła zostać naukowczynią, tylko dlatego, że jest dziewczyną. Ona też ma w sobie wiele złości i chce zmienić świat na taki, w którym dziewczynki nie mają takich problemów.

Wydaje mi się, że ona może być przykładem, jak przekierować gniew na coś pozytywnego.

Tak, żeby coś zmienić. Wiem, że postać Harrisona z książki jest inspirowana twoim synem, Harrisonem. Czy to prawda?

Tak, zgadza się. Wszystkie moje książki są o moich dzieciach.

I o psie!

Tak, napisałem też książkę o moim psie. 🙂 Tak, Harrison jest moim synem. Ma 10 lat. Był nieco młodszy, gdy pisałem książkę.

Harrison z książki ma 8 lat.

Zgadza się, napisałem to około dwóch lat temu. Na nim opiera się historia w książce. Mój syn Harrison też jest temperamentny. Staram się opisywać prawdziwe charaktery moich dzieci. Znaleźć historię, która będzie pasowała do danego charakteru.

Taką, która pomoże im uporać się z różnymi rzeczami, tak?

Podoba mi się, że gdy zacząłem pisać książkę, zacząłem też rozumieć, że złość Harrisona nie wynikała tak do końca z tego, że ktoś zrobił coś złego, często wynikała z tego, że czegoś się bał, jego złość wynikała raczej z obaw przed czymś. To było dla mnie odkrycie. Ostatecznie byłem bardzo zadowolony, gdy napisałem książkę, bo pomogła mi zrozumieć jego złość.

Skąd pomysł połączenia czarnej dziury z emocjami w jednej historii? To bardzo sprytne połączenie. Czy prawdziwy Harrison interesuje się czarnymi dziurami?

Tak, jest nimi zainteresowany i całym kosmosem. Staram się pisać właśnie o tym, co pasuje do moich dzieci. Harrison lubi temat kosmosu, gwiazd, planet. Lubi poznawać ciekawe fakty. Jest bardzo zainteresowany takimi sprawami, jak czarne dziury. Wydało mi się dobrym pomysłem napisać o czymś związanym z kosmosem.

Ale nie wiem tak naprawdę, jak wpadłem na ten pomysł. Pewnego dnia po prostu wyobraziłem sobie Harrisona, który dostaje czarną dziurę na przyjęciu urodzinowym i zacząłem się zastanawiać: Dlaczego ja sobie wyobrażam, że on dostał czarną dziurę? O co tu chodzi?

I wtedy pomyślałem, że to jest trochę bajkowe. Jak bajka jakaś, wiesz, czarna dziura. Czarne dziury oczywiście są prawdziwe, ale można mieć wrażenie, że są zaczarowane, więc się nad tym zastanawiałem. Bo kiedy ja jestem na coś zły, dzieje się tak dlatego, że nie akceptuję jakiegoś stanu rzeczy. I wtedy pomyślałem, że byłoby świetnie, żeby zamiast zmieniać siebie, zmienić to, co ci nie pasuje na świecie.

Wydaje się, że to jest prosty sposób na pozbycie się wszelkich problemów, prawda? Na początku Harrison był zadowolony, że da się to zrobić. Nawet wessał do czarnej dziury wodę z basenu, tylko dlatego, że nie przepadał za lekcjami pływania. W sumie chyba wszyscy chcielibyśmy czasem mieć pod ręką czarną dziurę, żeby do niej coś wrzucić i sprawić, że po prostu znikną.

Zamiast magicznej różdżki, prawda? To trochę jakby mieć taką różdżkę, jak magik czy czarodziej. I po prostu sprawić, że niektóre rzeczy znikną. Jednak sensem tej opowieści jest to, że to tak nie działa. To nie rozwiązuje problemu, ponieważ zmiana powinna zajść w tobie.

To prawda. Dla mnie też sensem tej historii jest to, że zawsze mamy wybór. To od nas zależy, co z tym wyborem zrobimy. Jasne, że najłatwiej coś wrzucić do czarnej dziury, jednak sprawienie, że nie widać problemów, w zasadzie ich nie rozwiązuje.

Tak, to bardo ciekawe. I zadajesz sobie pytanie, czy ze sprawami, które mnie denerwują, czy powinienem nauczyć się akceptować to uczucie?

Czy świat ma się dla mnie zmieniać? Trzeba coś zaakceptować, żeby to zrozumieć i naprawić. Zrozumienie tego, jest ważne. Nie tylko dzieci mają problem ze zrozumieniem tych dwóch spraw. Każdy ma, zgadzasz się?

Jasne, że się zgadzam. Myślę też, że to książka pokazująca jak inni mogą się czuć, gdy ja się złoszczę. Na przykład Harrison wrzucił psa sąsiada do czarnej dziury i był bardzo zadowolony ponieważ nie lubił tego psa, więc rozwiązał problem. Ot, tak. Tak było do momentu, gdy spotkał tego sąsiada, który był bardzo smutny i szukał swojego psa. I wtedy Harrison zrozumiał, że tak, to było proste rozwiązanie problemu, ale niekoniecznie najlepsze.

I to jest mocny przekaz. Powinniśmy myśleć nie tylko o sobie, ale też o innych wokół nas.

To prawda, dokładnie. Czasami to uczucie, gdy tracisz kontrolę ze złości, wybuchasz, jest bardzo… jest jak narkotyk, bierze górę. Złościsz się, krzyczysz, inni się odsuwają, i w tej chwili to się wydaje fajne, dobrze się czujesz. Czujesz, że masz moc sprawczą. Jednak to nie jest dobra rzecz.

To też lekcja, którą Harrison przerabia. Zaczyna rozumieć, że wybuch złości, nie jest dobrym sposobem radzenia sobie ze gniewem. Krzyk, kopanie czy wrzucanie rzeczy do czarnej dziury. On uczy się mówić o swoich emocjach i złości i wtedy musi zdecydować, co z tym zrobić.

o-chlopcu-ktory-zniknał-swiat-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-8-9-lat-wulga-ben-miller1

Wydawać by się mogło, że szkolny łobuz nie był taki istotny dla Harrisona. Tak samo jak lekcje pływania, też mogą się wydawać nieistotne. Ale on także wrzucił rodziców do czarnej dziury i to już było problemem.

Tak, to stało się problemem. Harrison w końcu zdał sobie sprawę, nagle zobaczył sprawy w innym świetle. Zdał sobie sprawę z tego, co naprawdę stracił. To wszystko jest ważne, bo wiesz… Można stracić przyjaźnie lub popsuć relacje przez takie wybuchy złości, można skończyć w samotności przez takie zachowanie, jeśli skupiasz się głównie na swojej złości i chodziło mi o pokazanie tego w książce.

Można czuć się wtedy wyobcowanym i samotnym. Harrison właśnie czuje się samotny z tym wszystkim. Jednak piękne jest to, że w końcu zdaje sobie sprawę z popełnionych błędów i stara się wszystko naprawić.

Bierze sprawy w swoje ręce!

Dokładnie, przyznaje, że nie miał racji, bierze sprawy w swoje ręce, weryfikuje przekonania na różne tematy i kierunek, którym szedł w życiu. Aż w końcu udaje mu się wszystko naprawić. I dostał nauczkę, wyciągnął wnioski z tego zdarzenia.

Bo prawda jest taka, że złość nie jest ani dobra, ani zła. To jest po prostu emocja. Ważne, jak sobie z nią radzimy. My ją po prostu czujemy i to w porządku. Musimy też zdecydować, jak sobie z nią poradzić. Często nic z tym nie robimy i to też w porządku.

o-chlopcu-ktory-zniknał-swiat-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-8-9-lat-wulga-ben-miller1

Tak, to prawda. Jeszcze jednym świetnym pomysłem w tej książce jest sama czarna dziura. Jestem przygotowana! Mam czarną dziurę! 🙂 Mini czarną dziurę.  Taką czarna dziurę trzeba cały czas karmić. 

Trzeba ciągle coś do niej wkładać, bo inaczej zniknie. To był ogromny problem dla Harrisona. gdy zdał sobie sprawę z tego, że nie chce jej więcej karmić, jednak jego rodzice i wszystkie ważne sprawy nadal są w środku. To jest sprytny pomysł, bo sama sobie wyobrażam, co bym wrzuciła do takiej czarnej dziury, żeby ja nakarmić. I chciałam zapytać, co ty byś wrzucił do czarnej dziury?

Koronawirusa, testy PCR, Brexit. Jest masa rzeczy, które chciałbym tam wrzucić.

To prawda i to czysta fizyka, że czarne dziury „wyparowują”. Im mniej rzeczy znajduje się w środku, tym stają się mniejsze. Chociaż kurczą się o wiele wolniej niż to, co opisałem w książce.

Nie uważasz, że to trochę jak z gniewem? Jak się przyzwyczaisz do wybuchów, to trochę uzależnia. Chcesz ciągle więcej, chcesz poczuć „tę moc” i ponownie dać upust emocjom. Znowu chcesz krzyczeć, bo to sprawia, że czujesz się dobrze. Można się od tego uzależnić, od tego poczucia władzy, które czujesz w tym momencie. A to wcale nie jest dobre.

Do tego momentu dochodzi Harrison. Zdaje sobie sprawę z tego, że musi się spieszyć, żeby wydobyć rodziców, zanim dziura zniknie. Tu też czas gra ważną rolę, bo gdy Harrison uświadamia sobie, że im mniejsza ta czarna dziura, tym mniejsze szanse na wydobycie z niej rodziców.

Tak, to prawda, choć nie powiemy, jak się sprawa kończy. Ale mam jeszcze jedno wyzwanie! Czy możesz powiedzieć po polsku tytuł swojej książki? Podpowiem, jak to powiedzieć.

Chłopiec, który zniknął świat.

Super, teraz już wiesz, jak brzmi polski tytuł. Twój polski jest znakomity.

Czy po polsku tytuł jest taki sam jak w oryginale?

Tak, dokładnie taki sam. Czy było trudno to wypowiedzieć?

Tak, było trudno. Mam sporo krewnych w Polsce…

Naprawdę? Nie wiedziałam…

Moja babcia pochodzi z Polski, dlatego pewnie powinienem znać trochę język polski, ale nie znam.

A czy byłek kiedyś w Polsce? 

Nie, ale bardzo bym chciał.

Rany, to koniecznie musisz przyjechać.

Pewnie, bardzo bym chciał. I pojechać na Litwę. To część świata, którą chcę zwiedzić.

Byłoby wspaniale, gdyby się udało. Mam jeszcze jedno ostatnie pytanie: Jakie książki czytałeś w dzieciństwie?

Bardzo dużo, tak wiele. Moi rodzice byli nauczycielami angielskiego, więc mieliśmy w domu mnóstwo książek. Uwielbiałem baśnie. Jest polskie wydanie legendy o Królu Midasie?

Pewnie mamy polskie wydanie tej historii.

Dla mnie historia Harrisona jest podobna do tej z Midasem (wszystko czego dotknął, zamieniało się w złoto). Uważaj, czego sobie życzysz. Lubiłem Winnie the Pooh.

Po polsku to brzmi: „Kubuś Puchatek”.

Okej. Wiedziałem jak to brzmi! 😉 Lubiłem też europejskie baśnie np. braci Grimm i angielskich autorów np. A. A. Milne. Bracia Grimm byli ważni.

Czyli klasyka. Też lubię te baśnie. OK. To była ogromna przyjemność, bardzo dziękuję za spotkanie.

Również dziękuję, fajnie się rozmawiało. Tak się cieszę, że jest polskie wydanie tej książki.

Ta książka skłania do rozmyślań o tym, co w życiu ważne.

Dziękuję. Mam też nadzieję, że jest zabawna i dzieci będą się dobrze bawiły przy tej historii. I może pomyślą sobie: Och, gdybym miał czarna dziurę, co bym do niej włożył?

Tak! Ja o tym myślę przez cały czas. Co ja bym włożyła do czarnej dziury.

Zanim się pożegnamy, powiedz, Anna, co byś wrzuciła do czarnej dziury?

Wrzuciłabym tam cały plastik z oceanów.

Wyciągnęłabyś z oceanów i wrzuciła do czarnej dziury? Tak!

Tak, to wybieram do wrzucenia do czarnej dziury. Ale to nie mój jedyny wybór, bo mam wiele rzeczy do wrzucenia do czarnej dziury. Zwłaszcza, gdy się rozzłoszczę. 😉

Mam nadzieję, że moja książka nie jest jedną z nich. 😉

Skądże! Niemniej jednak, wrzuciłabym do czarnej dziury kiepsko napisane książki dla dzieci. Ale nie twoją! 🙂

Wielkie dzięki za spotkanie.

o-chlopcu-ktory-zniknał-swiat-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-8-9-lat-wulga-ben-miller1

O chłopcu, który zniknął świat
Autor Ben Miller Wydawnictwo Wilga Wiek czytelników: 8-12 lat Okładka i kartki miękkie Zdjęcia bez filtrów. o-chlopcu-ktory-zniknał-swiat-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-8-9-lat-wulga-ben-miller1
Dołącz do grupy Aktywne Czytanie na FB – książki dla dzieci i młodzieży

grupa aktywne czytanie ksiazki dla dzieci