frania w amfiteatrze ksiazki dla dzieci recenzja

Frania w amfiteatrze i to nie jakimś przypadkowym, a naszym rodzimym opolskim. Zerknijcie ze mną do książki stworzonej po to, żeby przybliżyć dzieciom sam amfiteatr, a może bardziej przeżycie związane z oglądaniem koncertu.

Ciekawy pomysł, a właściwie projekt Narodowego Centrum Polskiej Piosenki. Autorka jest opolanką, ilustrator też, zatem wszystko składa się w kompletną całość. 🙂

Frania w amfiteatrze

Frania nie jest przekonana

A historia jest o małej Frani, której tata pracuje właśnie w opolskim amfiteatrze. Pewnego dnia dziewczynka jedzie z nim do pracy i zdecydowanie nie jest z tego zadowolona. Wydaje jej się, że to będzie nuda, bo też nigdy nie była w amfiteatrze, nie wie, co się tam dzieje.

Oczami Frani poznajemy kulisy, do których przecież nie mamy dostępu, nawet jeśli zdarzy nam się dotrzeć do Opola, kupić bilet i iść na koncert.

Dość ważne jest podkreślenie, że to historia widziana oczami dziecka. Nie jest więc tak, że nas jakiś dorosły oprowadza i opowiada ze szczegółami, o co chodzi w każdym pomieszczeniu.

frania w amfiteatrze recenzja ksiazki dla dzieci

Frania na tropie

Jeszcze w samochodzie Frania słyszy komunikat w radiu, że z zoo uciekło kilka zwierząt. To zdecydowanie mocniej ją frapuje, niż wizja oglądania amfiteatru.

frania w amfiteatrze recenzja ksiazki dla dzieci

Już na miejscu okazuje się, że tata biegnie na próbę, a Frania zostaje pod okiem portiera. To świetny początek poznawania amfiteatru, bo przecież tu są ekrany, na których widać w zasadzie wszystko. Charakteryzatornię, pokój dźwiękowca itd.

Jednak dziewczynka nie zamierza zostawać długo w jednym miejscu, bo wpadła na pomysł, że te zwierzęta, co uciekły z zoo, one przecież gdzieś tu mogą się chować. Trzeba je znaleźć!

Frani wydaje się, że zwierzaki w zasadzie mogą się pojawić wszędzie. Bierze więc pod pachę Pana Zająca (ulubioną, najważniejszą na świecie przytulankę) i wędruje po całym amfiteatrze. Kompletnie nikt nie zwraca na nią uwagi, bo wszyscy zajmują się przygotowaniami do koncertu.

frania w amfiteatrze recenzja ksiazki dla dzieci

Amfiteatr oczami dziecka

Frania nakręca się na te poszukiwania, a może bardziej wkręca się w nie. Już niemal widzi oczami wyobraźni anakondę między ogromnymi kablami na podłodze. Albo ogon pandy rudej pomiędzy ubraniami w garderobie. Słoń oczywiście pasuje ze swoją trąbą do sekcji orkiestry, paw z kolorowym ogonem do sukienek.

frania w amfiteatrze recenzja ksiazki dla dzieci

frania w amfiteatrze recenzja ksiazki dla dzieci

Wiecie, jak to jest, kiedy człowieka nieco poniesie wyobraźnia? Franię też ponosi, gdy widzi w garderobie lwa. Krzyk, strach… i krzyk! Szybko okazuje się, że to nie jest prawdziwy lew, tylko aktor w stroju lwa. Przestraszył się chyba nawet bardziej niż dziewczynka.

Na szczęście w tej chwili do akcji wkracza tata i uspokaja córkę. Zaprasza na koncert, bo w sumie przecież po to tu przyjechali.

frania w amfiteatrze recenzja ksiazki dla dzieci

frania w amfiteatrze recenzja ksiazki dla dzieci

Gdzie jest Pan Zając?

To jednak nie koniec przygody, bo w tym całym lwim chaosie, Frania gubi Pana Zająca. Każdy, kto przeżył zgubienie ulubionej maskotki dziecka, wie, jaki dramat się szykuje.

Tu jednak niespodzianka, bo podczas niesamowitego wydarzenia muzycznego, które nic a nic nie było nudne (jak na początku spodziewała się Frania), spełniają się dwa marzenia. Odnajduje się Pan Zając i to w kieszeni najprawdziwszego kangura. Tak, tego, co to uciekła z zoo! A frania tak marzyła, by spotkać któregoś z uciekinierów.

frania w amfiteatrze recenzja ksiazki dla dzieci

Jak to jest w amfiteatrze?

Urocza opowiastka, która faktycznie przybliża dzieciom to, jak wygląda praca w amfiteatrze. Bajkowy wątek o zwierzętach z zoo pokazuje, jak bardzo odmiennie od dorosłych, dzieci przeżywają takie wizyty i udział w koncertach, które przecież różnią się od przedstawień teatralnych.

Moja jedyna pretensja lecie w kierunku taty Frani, który zawiózł ją samochodem do amfiteatru, a podczas tej podróży dziewczynka nie siedziała w foteliku. I oczywiście wiem, że dla samej opowieści ma to niewielkie znaczenie. Jednak jestem pewna, że znajda się maluchy, które u to też wypomną. Ogarnij się, tato Frani! 😉

frania w amfiteatrze recenzja ksiazki dla dzieci

Frania w amfiteatrze

Autorka Magdalena Schałł-Skołak
Ilustracje Marek Szymczak
Narodowe Centrum Polskiej Piosenki
Wiek 3-7 lat.
Okładka twarda, kartki miękkie.
Zdjecia bez filtrów. 

frania w amfiteatrze recenzja ksiazki dla dzieci