seria krok po kroku recenzja kolejnosc ksiazki dla dzieci pierwsze ksiazeczki

Pierwsze książeczki dla dzieci „Krok po kroku” to już całkiem rozbudowana tematycznie seria. Warto przyjrzeć się jej dokładniej, bo nie każdy wie, jak i kiedy z niej korzystać. A jest dość zgrabnie przemyślana z uwzględnieniem potrzeb maluchów, a potem coraz starszych dzieci.

Co jakiś czas książki z serii „Krok po kroku” przewijają się w różnych miejscach w sieci, jednak właśnie dlatego, że jest ich tak wiele, nie do końca wiadomo, po które tytuły, kiedy sięgać.

Z całą pewnością to są książki lubiane przez dzieci i rodziców, bo nie ma dnia, żeby polecenie któregoś tytułu nie pojawiło się w grupie Aktywne Czytanie na FB.

Zerknijmy zatem, od czego zacząć i w którym kierunki iść, bo to książki zdecydowanie rosnące razem z czytelnikami. I można powiedzieć, że one dosłownie rosną, porównując wielkość np. harmonijek i długość opowiadań.

Z chęcią będę uzupełniać to zestawienie kolejnymi tytułami, bo jak widać, seria wciąż rośnie w swoim tempie, czyli krok po kroku. Te książki są dostępne tylko w Empiku.

Krok pierwszy. Album maluszka

Urocza propozycja do wypełniania, taka pamiątka dla dzieci i oczywiście opiekunów. Twarda oprawa i wiele miejsca na zbieranie wspomnień. 

To w zasadzie, przynajmniej na początku, jest książka dla rodziców, a nie dla malucha. Jednak nie mam wątpliwości, że późniejsze wspólne czytanie, sprawi Wam wiele radości. A i wypełniać można razem, budując relację i produkując dobre wspomnienia. 

 

Krok drugi. Harmonijki

Najmniejsze książki „Krok po kroku” to harmonijki z jednym obrazkiem na stronie. Ilustracje są podpisane, choć wiadomo, że maluchy 0-7 miesięcy raczej ich nie przeczytają. Akurat ta seria jest tak pomyślana, żeby dużo ilustracji miało podpisy. To chyba wyłącznie ułatwienie dla dorosłego, napisy nie są na razie potrzebne dzieciom. Może kiedyś jednak zachęcą do zabaw w czytanie globalne.

Dobrym pomysłem do ćwiczeń, gdy maluch leży na brzuchu, jest stawianie książeczki w pewnej odległości przed dzieckiem. Wtedy jest motywacja, żeby do niej dotrzeć lub chociaż pooglądać obrazki z podniesioną głową.

W tych pierwszych książkach tło jest białe, kolory wyraźne, ilustracje nie są szczegółowe, mało detali.

Harmonijka bardzo ułatwia pierwsze zabawy książką, kiedy dziecko już siedzi. Bo nie można tego rodzaju czytania nazwać inaczej niż właśnie zabawą.

Harmonijka i ozdoba

Podpatrzyłam też w grupie Aktywne Czytanie na FB pomysł na to, do czego mogą się przydać obrazki, gdy dziecko wyrośnie z harmonijki. Jedna z mam pocięła je na pojedyncze ilustracje i włożyła w ramki jako ozdobę pokoju. Tym sposobem maluch miał na ścianie znane i przyjazne otocznie, a że nie jest to droga ozdoba, można ją często zmieniać. Świetny pomysł!

W tej serii:

  • Pojazdy,
  • Zabawki,
  • Małe zwierzątka,
  • Zwierzęta na wsi.

seria krok po kroku harmonijki1

Krok trzeci. Rymowanki

Nieco większe, czyli następne w kolejności są już „prawdziwe” książeczki z rymowankami. Tematów tu jest cała masa, wszystkie bliskie dzieciom i pokazujące nowe sytuacje. 

Myślę, że tu już warto sięgać po tytuły zgodne z potrzebami w danym okresie i zainteresowaniami maluchów. Od „Siku na nocniku” po nowości, czyli np. „Mały, duży. Przeciwieństwa”.

Bohaterami tych opowiastek jest rodzeństwo – chłopiec i dziewczynka oraz mama i tata. Rymowanki są krótkie, ledwie kilka linijek na stronie. To dobrze, bo chodzi o pokazanie sytuacji, a nie rozkładanie jej na czynniki pierwsze.

Rymowane teksy łatwo wpadają w ucho i są chętnie przez maluchy (te już mówiące) powtarzane.

Nowe sytuacje

seria krok po kroku sprzatamy

Tu przyznam, że rozstrzał wiekowy jest spory, bo od roku do 3-4 lat. Patrząc na tytuły, czyli poruszane tematy, uważam, że najlepiej sprawdzą się od wieku 2 lata w górę. I to mocno w górę, bo niektóre sytuacje to już wiek przedszkolny.

Założeniem jest tu jednak pokazanie czegoś po raz pierwszy np. wizyta u lekarza, uczestniczenie w sprzątaniu domu, mycie zębów.

Od razu też powiem, że nie są to „przegadane edukacyjnie” książki, czyli instrukcja dla dzieci. Jak dla mnie to raczej sposób na pokazanie obrazka i rozpoczęcie rozmowy na dany temat. Bawienie się nim, zwłaszcza że rozmawiamy w tym przypadku rymami.

Postaram się wymienić jak najwięcej tytułów, choć nie mam pewności, czy to wszystkie. 🙂

Krok po kroku – różne tematy
  • Sprzątamy
  • Myjemy ząbki 
  • Ciało
  • Moja rodzina
  • Siku na nocniku 
  • Mniam, mniam
  • Magiczne słowa
  • Pa, pa, smoczku
  • Brum brum
  • Dzielny pacjent
  • Zabawa na dworze
  • W co się ubrać? 
  • Przeciwieństwa
  • Mówi się
  • Hop! Do kąpieli
  • Mój dzień dobry
  • Pierwsze słowa
  • Koci łapci
  • Pierwsza gwiazdka
  • Zasypianka wyliczanka
  • Kocham. Cmok, cmok

krok po kroku kocham cmok cmok

krok po kroku kocham cmok cmok

krok po kroku kocham cmok cmok

Krok po kroku. Przeciwieństwa

krok po kroku przeciwienstwa recenzja ksiazki dla dzieci

krok po kroku przeciwienstwa recenzja ksiazki dla dzieci

krok po kroku przeciwienstwa recenzja ksiazki dla dzieci

Krok po kroku. Dzielny pacjent

krok po kroku dzielny pacjent recenzja ksiazki dla dzieci

krok po kroku dzielny pacjent recenzja ksiazki dla dzieci

krok po kroku dzielny pacjent recenzja ksiazki dla dzieci

Krok po kroku. Sprzątamy

krok po kroku sprzatamy recenzja ksiazki dla dzieci

krok po kroku sprzatamy recenzja ksiazki dla dzieci

Krok czwarty. Obracanka KOLORY

Świetny pomysł, bo jest ruchomy element. Puzzle (poniżej) już są trudniejszą sprawą, ponieważ chodzi o precyzyjne dopasowanie. Obracanka jest dość prostym (takim intuicyjnym) ćwiczeniem dłoni.

Jednak oprócz manewrowania przy książce, jest tu też nauka kolorów.

krok po kroku obracanka koloryrecenzja

krok po kroku obracanka koloryrecenzja

Krok piąty. Szablony

To chyba mój ulubiony krok, bo książki z ruchomymi elementami (wyjmowanymi). Na każdej stronie puzzel do wyciągnięcia i potem dopasowania. Dobry pomysł na ćwiczenia dłoni, a że tylko jeden element, to też nie będzie stresu, że coś jest za trudne do ułożenia.

Nieco starszym dzieciom te wyjmowane puzzle mogą się przydać po prostu do zabawy, bo przecież to postacie „wychodzące z książki”, czyli aktywne czytanie.

Teksty są także rymowane. Oprócz opowieści spisanych w książkach, można snuć własne i opowiadać z pokazywaniem, bo przecież mamy bohaterów dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Dopasowanie jednego puzzla może być dla maluchów wyzwaniem, co też nikogo nie powinno martwić. Koordynacja oko-ręka jest czymś, co po prostu trzeba często ćwiczyć. Im więcej zabawy, tym lesze efekty.

Z jednym puzzlem

Wśród szablonów mamy kilka tytułów, a każdy z nich to pytanie, czyli zaproszenie do zabawy w chowanego.

  • Gdzie jest kurka?
  • Gdzie jest wieloryb?
  • Gdzie jest tygrysek?
  • Gdzie jest miś?

ksiązki-dla-dzieci-z-puzzlami-gdzie-jest-tygrysek-aktywne-czytanie-1080x1080

ksiązki-dla-dzieci-z-puzzlami-gdzie-jest-tygrysek-aktywne-czytanie-1080x1080

ksiązki-dla-dzieci-z-puzzlami-gdzie-jest-tygrysek-aktywne-czytanie-1080x1080

ksiązki-dla-dzieci-z-puzzlami-gdzie-jest-tygrysek-aktywne-czytanie-1080x1080

ksiązki-dla-dzieci-z-puzzlami-gdzie-jest-tygrysek-aktywne-czytanie-1080x1080

Krok szósty. Kołysanki zasypianki

Kolejny krok to większa książka z nieco dłuższymi tekstami. Są wśród nich „Kołysanki zasypianki”, czyli kilkuzwrotkowe rymowanki.

kolysanki zasypianki krok po kroku ksiazki dla dzieci

kolysanki zasypianki krok po kroku ksiazki dla dzieci

kolysanki zasypianki krok po kroku ksiazki dla dzieci

Krok siódmy. Moje pierwsze 100

Te większe to też nowości typu „moja pierwsza encyklopedia”, zdecydowanie ukierunkowane na wzbogacanie słownika dziecka. Uczulam, żeby nie mylić wzbogacania słownika (poznajemy nowe, czasem trudne wyrazy) z nauką mówienia (książki logopedyczne), bo do tego potrzebne są odpowiednio przygotowane treści. Nie ulega jednak wątpliwości, że poznawanie nowych słów jest ważne.

Dlaczego? Pisałam o tym wiele razy choćby przy badaniach Lwa Wygotskiego, który wiele mówi o otaczaniu dzieci słowami. Oczywiście powinny to być wyrazy w miarę klarowne dla dziecka, jednak nowe. Czyli nie zarzucamy czterolatka językiem naukowym np. terminami lekarskimi, ale warto wzbogacać słownictwo w różnych dziedzinach.

Budowanie słownika

Można nowe słowa traktować jak narzędzia np. młotek, czy zapalniczka. Oczywiście, że uda nam się przybić gwóźdź czy rozpalić ognisko bez młotka i zapałek, jednak zajmie nam to więcej czasu i energii, niż przy użyciu narzędzi. One ułatwiają życie i o to chodzi.

Podobnie jest ze słowami. Traktujemy je jak narzędzia – im więcej ich mamy pod ręką, tym łatwiej komunikujemy się ze światem. Tym też łatwiej znajdujemy rozwiązania różnych problemów, prosimy o pomoc, wyjaśniamy, co mamy na myśli. Dlatego warto otaczać dzieci słowami i nie od dziś wiadomo, że maluchy czytające książki, siłą rzeczy słownictwo mają bardziej rozbudowane. Tu nie ma przypadków, wszystko się ze sobą łączy.

Dlatego świetnie, że w serii „Krok po kroku” pojawiły się też książki rozbudowujące słownik dziecka.

Moje pierwsze 100 zwierząt

krok-po-kroku-moje-pierwsze-100-zwierzat-b-iext58554102

Krok po kroku. Moje pierwsze 100 pojazdów

Na każdej stronie kilka obrazków, wszystkie podpisane. Tematycznie ułożone pojazdy, które można spotkać w różnych miejscach np. w mieście, na wsi, na budowie, w parku. Na wakacjach, na wodzie, na niebie, „na pomoc”, w sporcie, do zadań specjalnych, w dawnych czasach.

krok po kroku moje pierwsze 100 pojazdow recenzja

krok po kroku moje pierwsze 100 pojazdow recenzja

krok po kroku moje pierwsze 100 pojazdow recenzja

krok po kroku moje pierwsze 100 pojazdow recenzja

Moje kolejne 100 słów

Taka kontynuacja tej mniejszej książeczki, o której wspomniałam wyżej, czyli „Pierwsze słowa”. Tu już o wiele więcej słów ułożonych tematycznie.

Dotyczą otoczenia dziecka i znanych sytuacji. Rodzina, cyfry, pory roku, pogoda, zabawa, urodziny, wakacje, warzywa, owoce, sklep spożywczy, posiłki.

moje kolejne 100 slow krok po kroku recenzja

moje kolejne 100 slow krok po kroku recenzja

moje kolejne 100 slow krok po kroku recenzja

moje kolejne 100 slow krok po kroku recenzja

Krok ósmy. Hania i Staś poznają świat. Opowiadania

Kolejny krok to książka jeszcze większa niż „Moje pierwsze 100”. Dwójka bohaterów znanych z poprzednich części dorasta razem z czytelnikami. Mają już trochę bardziej skomplikowane problemy niż poznawanie czym jest nocnik.

Na przykładzie dzielenia się, dzieci zaczynają z rodzicami rozmowy o emocjach i rozważają różne aspekty tego wyzwania.

To moje!

Teksty już nie są rymowane, to po prostu krótkie opowiadania do przeczytania z dzieckiem. Konkretnie 4 rozdziały, każdy oczywiście dotyczy dzielenia się.

Zamek z pisaku

Pierwsze opowiadanie, w którym Staś zbudował zamek z pisaku i nie ma ochoty dzielić się nim podczas zabawy z innymi dziećmi. Z siostrą również nie.

Mama podchodzi do sytuacji ze zrozumieniem, daje Stasiowi czas, żeby nacieszył się swoim zamkiem. Zajmuje się siostrą, której przykro, że brat nie chce teraz dzielić się zamkiem. Potem chłopiec (już „nacieszony swoim”) zaprasza inne dzieci do zabawy.

Auto

To historyjka o tym, że do rodzeństwa przychodzą znajomi i dzieci zaczynają się razem bawić. W pewnym momencie okazuje się, że Jaś i Staś uważają czerwone auto za swoje. To moje!

Dzieci dowiadują się, że w sklepach można kupić identyczne zabawki, dlatego łatwo się pomylić, gdy widzi się u kogoś czerwone auto. To jednak należy do Stasia. Dla wszystkich to przedziwna sytuacja, kiedy widzi się „swoją” zabawkę u kogoś w domu. 

Piknik

Dzieci jadą na piknik z mamą i tatą. Przy wyjmowaniu prowiantu na koc zaczyna się tradycyjne zaklepywanie: „Pomidorki są moje”. A przecież cała frajda z pikniku polega na tym, że dzielimy się jedzeniem. I to też świetny pomysł, żeby właśnie podczas pikniku, kiedy każdy ma swój talerzyk, ale całe jedzenie jest we wspólnych miskach na środku, ćwiczyć dzielenie się.

W tej sytuacji nie ma opcji: „Dobrze, to weź sobie wszystko, my obejdziemy się smakiem, bo skoro chcesz…”. Rodzice wyjaśniają, dlaczego wspólnie przygotowanym jedzeniem jednak trzeba (tak, to słowo) się z innymi podzielić. Na tym polega idea pikniku, a dzieci są tu na tyle duże (przedszkolaki), że po prostu zaczynają rozumieć takie tłumaczenie. 

Szczoteczka

Ostatnie opowiadanie pokazuje bardzo ciekawy aspekt dzielenia się. Dzieci przeprowadziły z rodzicami wiele rozmów na ten temat i rozumieją, że „trzeba się dzielić” w pewnych sytuacjach. Tu im trochę zgrzyta, bo skoro Staś nie musiał się dzielić zamkiem, ale już jedzeniem piknikowym wszyscy się podzielili, to jak do końca jest z tym dzieleniem się? Dobre pytanie.

To też pokazuje, jak skomplikowany (z punktu widzenia dziecka) jest temat dzielenia się i jak wiele sytuacji może być dyskusyjnych, a rozdział ze szczoteczką jest rewelacyjny.

Dzieci myją zęby razem z tatą i w pewnym momencie proszą, by podzielił się swoją szczoteczką. Jak to? Tata nie chce się dzielić, a sam nas uczył, że trzeba to robić!

Oczywiście potrzebne są tu wyjaśnienia na temat higieny, jednak dla dzieci to wciąż fascynujące, że odkryły sytuację, w której tata nie stosuje się do własnej zasady. Są jednak sprawy, przy których nie ma mowy o dzieleniu się.

ksiazka to moje seria krok po kroku recenzja

ksiazka to moje seria krok po kroku recenzja

ksiazka to moje seria krok po kroku recenzja

ksiazka to moje seria krok po kroku recenzja

ksiazka to moje seria krok po kroku recenzja

ksiazka to moje seria krok po kroku recenzja

ksiazka to moje seria krok po kroku recenzja

Kolorowanki z grubym obrysem

Takie propozycje to zachęta do kolorowania, zabaw plastycznych i ćwiczenia precyzji. Dużo ostatnimi czasy spadło „złego” na kolorowanki, które rzekomo ograniczają rozwój wyobraźni.

Już kiedyś mówiłam i z chęcią powtórzę, że rolą kolorowanek nie jest rozwój wyobraźni. Od tego jest rysowanie dowolne. Przypisywanie kolorowankom ograniczania wyobraźni, o która kompletnie nie mają zahaczać w swej funkcji,  wydaje się przekombinowanym zarzutem.

Nie mówię oczywiście o sytuacjach, w której umęczone i znudzone dziecko musi na życzenie dorosłego ślęczeć przy kartce i kolorować. Mówię o radości z kolorowania.

Zachęcanie do zabaw plastycznych

Dlaczego nie lubi zabaw plastycznych?

Jeśli tylko maluchy lubią i chcą kolorować obrysy, nie wychodzić za linię (tu specjalnie gruba linia), warto zachęcać. To świetne ćwiczenie koncentracji i motoryki małej. Oczywiście także przygotowanie dłoni do pisania, przy którym nie ma mowy o spontanicznych ruchach, tylko właśnie trzeba się trzymać pewnych schematów.

Tematyczne kolorowanki:

  • Dzikie zwierzęta,
  • Zabawki,
  • Zwierzęta na wsi,
  • Pojazdy.
  • kolorowanka z grubym obrysem dzikie zwierzeta

Kolorowanka z grubym obrysem. Pojazdy

kolorowanka z grubym obrysem krok po kroku pojazdy

kolorowanka z grubym obrysem krok po kroku pojazdy

kolorowanka z grubym obrysem krok po kroku pojazdy

Elementarz 2-latka

Coraz bardziej dorosłe książki serii Krok po kroku. Tym razem z zadaniami dla 2-latków. Bardzo różnorodna tematycznie: liczenie, pory roku, szukanie podobieństw i różnic. W tej części bawimy się z Hanią i Stasiem.

Do tego elementarza są jeszcze osobno „Ćwiczenia 2-latka”. 

elementarz 2-latka hania i staś kropk po kroku recenzja

elementarz 2-latka hania i staś kropk po kroku recenzja

elementarz 2-latka hania i staś kropk po kroku recenzja

elementarz 2-latka hania i staś kropk po kroku recenzja

elementarz 2-latka hania i staś kropk po kroku recenzja

elementarz 2-latka hania i staś kropk po kroku recenzja

elementarz 2-latka hania i staś kropk po kroku recenzjaelementarz 2-latka hania i staś kropk po kroku recenzja

Elementarz 3-latka

Kolejny krok, po dwulatkach czas na trzylatki. Tu również zadania, zabawy, pomysły na aktywności. Tym razem naszymi przewodnikami są Ignaś i Zosią. Szukamy piłek w pokoju, liczymy, znajdujemy identyczne domy, zajmujemy się rybkami. Mnóstwo tu zachęcenia do mówienia, opisywania np. Pokoju Ignasia, pokazywania. 

Podoba mi się, że ilustracje (choćby przy opisywaniu) są dość proste, nie ma wielu detali, żeby dziecka nie zniechęcać. I dać szanse wszystko zauważyć i o tym opowiedzieć. 

Jest nawet przepis na naleśniki, a właściwie produkty, z których się je robi. Do tego zabawy na podwórku, poznawanie i nazywanie przyrody. Wielka różnorodność i widać, że idzie do w kierunku edukacji przedszkolnej. Są kształty (nie tylko oczywiste jak koło czy kwadrat), pakowanie walizki na wakacje, jesienne dary natury, zimowe dokarmianie ptaków. 

A na końcu emocje, żeby 3-latki uczyły się opowiadać, w jakim są nastroju. 

Niestety są tu też „kwiatki”, a może nazywając rzeczy wprost – błędne opisy. Na przykład cykl życia motyla… to zdecydowanie do poprawki!

Uzupełnieniem elementarza są „Ćwiczenia 3-latka”. 

elementarz 3-latka krok po kroku recenzja

elementarz 3-latka krok po kroku recenzja

elementarz 3-latka krok po kroku recenzja

elementarz 3-latka krok po kroku recenzja

elementarz 3-latka krok po kroku recenzja

elementarz 3-latka krok po kroku recenzja

elementarz 3-latka krok po kroku recenzja