Magiczny ekspres między swiatlem a cieniem

Nie sposób opowiadać o serii „Magiczny Ekspres” bez skojarzeń z Harrym Potterem. Z tą różnicą, że pociąg jest tu nie tyle środkiem transportu do szkoły, ile samą szkołą. A główną bohaterką tym razem jest dziewczyna.

No dobrze, różnic jest całkiem sporo, ale myślę, że niemiecka autorka Anca Sturm w najmniejszym stopniu nie zamierza ukrywać swojej fascynacji słynnym czarodziejem z Hogwartu. Dlatego, gdy ktoś w grupie Aktywne Czytanie – książki dla dzieci i młodzieży na FB pyta, co czytać po Harrym Potterze, to może być dobry trop.

Co czytać po Harrym Potterze?

W ogóle nie wiem, czy też tak miałyście_liście, że po ostatnim tomie HP, jakoś nie do końca wiadomo, co ze sobą zrobić? Życie jakby mniej kolorowe, chciałoby się dalej brać udział w tej przygodzie. Dajcie znać w komentarzach, czy u Was (lub Waszych dzieci) tak było?

Podobnie zresztą bywa z serialami, smutno nam, gdy skończy się coś, co dawało masę przyjemności. I Wiecie co? To jest bardzo naturalne, taka mała żałoba. Warto dać sobie czas na to, żeby się chwilę posmucić i pożegnać tak do końca z bohaterami. To jest zdrowe.

Tak naprawdę to często nie jest do końca pożegnanie, bo oni z nami zostają na bardzo długi czas. Dorosłych fanów Harry’ego można znaleźć praktycznie wszędzie.

Kiedy jednak minie chwila smutku, szukamy książek „po Harrym Potterze” i wydaje mi się, że Magiczny Ekspres może być taką opowieścią.

magiczny ekspres recenzja ksiazki dla mlodziezy1

Magiczny jest sam Ekspres

Samo podobieństwo, o którym wspomniałam na początku, jest pewnym łącznikiem, zatem trochę wracamy do świata magii, choć w nieco innym wydaniu.

Flinn ma 13 lat, podochodzi z dość licznej rodziny, w której sama nie czuje się dobrze. Jej przyrodni bracia są w porządku, jednak nie można powiedzieć, że ma z nimi świetny kontakt. To samo z mamą, a może nawet gorzej, kompletnie nie potrafią się dogadać. Dodatkowo nad rodziną wisi smutek, cień zaginionego brata, jednocześnie największego wsparcia Flinn – Jontego.

Właściwie nic nie wiadomo o jego zniknięciu poza jedną enigmatyczną wiadomością, napisaną przez chłopaka na kartce pocztowej. Flinn czyta ją w kółko i próbuje zrozumieć słowa, ale kompletnie się to nie składa w sensowną całość. Do czasu…

Magiczny Ekspres owiany tajemnicą

Flinn ostatni raz widziała się z bratem na stacji kolejowej, dlatego często tam przesiaduje, żeby być bliżej i tęsknić w samotności. W ogóle dziewczyna jest odludkiem i postacią, która kompletnie w sobie nie wierzy. Dokładnie jak Harry Potter – kiepska relacja w domu rodzinnym, tęsknota z kimś bliskim oraz poczucie, że jest niewiele wart.

Pewnej nocy na stacji dzieją się przedziwne rzeczy. Flinn widzi dzikiego tygrysa, który wygląda bardzo tajemniczo i kompletnie nie ma ochoty jej atakować. Chwilę później podjeżdża piękny, dumny, wspaniały pociąg, do którego dziewczyna spontanicznie wsiada. Nie do końca wiedząc, po co i dlaczego.

Ekspres jest szkołą

Okazuje się, że to jest właśnie tytułowy Magiczny Ekspres, który jednocześnie jest szkołą z internatem.

Zanim jednak Flynn dowie się tego wszystkiego, czeka ją mnóstwo zaskoczeń i przedziwnych spotkań. Znowu, porównania z Hogwartem nie da się uniknąć.

Magia tej szkoły jest jednak inna. Uczniowie nie szkolą się z zaklęć czy obrony przed magicznymi stworami, choć w samym pociągu jest mnóstwo magicznych elementów. Magia na tym się kończy – ona jest w samej maszynie, a nie w dzieciach, którzy tam się uczą. 

Wyjątkowi uczniowie

Bardzo duży nacisk w tej opowieści położony jest na bycie wyjątkowym, a konkretnie wytrwałość i talent. To, czego młodzi ludzie powinni w sobie szukać i rozwijać. Absolwenci szkoły przewijają się w obu częściach i są podpowiedzią, dla czytelników, o jaki rodzaj wyjątkowości chodzi. Nauka zdecydowanie jest tu ważniejsza niż magia.

Sam założyciel szkoły właśnie tymi cechami się wyróżniał, choć w jego przypadku była to też magia. Bez niej nie dałby rady stworzyć magicznego pociągu złożonego z 24 wagonów, przemierzającego świat wzdłuż i wszerz. Po co? Właśnie po to, by na kolejnych stacjach mogli do niego wsiadać wyjątkowi, zdolni młodzi ludzie.

Brak wiary w siebie

Gdy Flinn dowiaduje się o tym wszystkim, jest jeszcze bardziej zdziwiona, że udało jej się zobaczyć (bo nie każdy widzi) i wsiąść do Magicznego Ekspresu. Co dziwniejsze, nigdy wcześniej nikomu nie udało się wsiąść bez biletu, a ona go nie miała.

To początek dwutygodniowej opowieści o tym, jak Flinn poznaje nowych znajomych, odkrywa sekrety szkoły i niestrudzenie szuka wskazówek, które zbliżają ją do Jontego.

Cała pierwsza część to właśnie takie małe odkrycia i poznanie Magicznego Ekspresu (łącznie z opiekunami i nauczycielami). Jest też intryga do rozwiązania, na której poległaby Flynn, gdyby nie pomoc nowych przyjaciół: Kasima, Pegg i Fedora.

Ten ostatni zresztą też jest postacią bez biletu. On bardzo przypomina mi Hagrida, trochę z boku, a jednak wielkie wsparcie dla głównej bohaterki.

Flinn poznaje Magiczny Ekspres

Oprócz wątku tajemnicy i tych poszukiwań bardzo dużo jest tu o emocjach. Wspomniałam o tym, że Flinn nie wierzy w siebie. Jednak krok po kroku odkrywa, do czego jest zdolna, na co się odważy, motywowana tęsknotą za bratem i ciekawością.

Oczywiście nie zabrakło też czarnego charakteru, tym razem to zarozumiała, wredna Garabina, która knuje i kombinuje. Oczywiście, że Flinn i jej paczka mają z nią same kłopoty.

Poszukiwania brata

Dodatkowym elementem „ciśnienia” jest fakt, że Flinn ma zaledwie dwa tygodnie do wysiadki. Bez biletu i wyraźnych predyspozycji, nie może dłużej zostać w Magicznym Ekspresie. Chce z tego czasu wycisnąć tyle, ile się da. Jednocześnie marzy o pozostaniu w szkole i odnalezieniu brata. Z każdym dniem odkrywa nieco więcej na temat magicznych właściwości Ekspresu i strzępów informacji o Jonte.

Jeszcze jednym ogromnym podobieństwem do Harry’ego Pottera jest życie wewnętrzne szkoły. Uczniowie mają swój język, specyficzne określenia na osoby bez biletu, osoby z biletem, pierwszaków, nauczycieli, uczniów itd. Podobnie jak mugole czy inne charakterystyczne słowa, które dziś weszły do codziennego obiegu.

Uczniowie mają też własną grę, w którą lubią się wszyscy angażować.

Widoczną różnicą są natomiast zajęcia w szkole. Nie ma magii, za to są bardzo konkretne przedmioty: bohaterstwo, zachowanie, sporty walki, strategia i pewność siebie, komunikacja.

magiczny ekspres recenzja ksiazki dla mlodziezy1

magiczny ekspres recenzja ksiazki dla mlodziezy1

Magiczny Ekspres. Między światłem a cieniem

Mniej więcej opisałam bazę, na której opiera się część pierwsza i reszta trylogii. Nie będę wygadywać, jeśli powiem, że podróż Flinn Magicznym Ekspresem nie zakończy się zbyt szybko, bo już mamy drugą część: Magiczny Ekspres. Między światłem a cieniem.

Tu Flinn jest już pełnoprawną uczennicą szkoły, co trochę zmienia jej sposób myślenia o sobie, choć na razie niewiele.

Ciekawym otwarciem jest moment, w którym dowiaduje się, że jest jedyną uczennicą w całej historii pociągu, którą do środka wprowadził tygrys. Pamiętacie, jak spotkała go jeszcze na peronie i potem wsiadła do Magicznego Ekspresu?

Magiczne zwierzęta

Dawniej twórca szkoły sam wybierał uczniów. Jednak gdy się zestarzał, musiał wziąć pomocników: białego tygrysa, dużego zająca szaraka i słonkę (to ptak).

Tu też dowiadujemy się, że każde zwierzę wybiera osoby, które w przyszłości będą wykonywać różne funkcje – większe i mniejsze zadania „dla świata”.

Autorka bardzo misternie buduję tę akcję i dawkuje nam drobiazgi potwierdzające, to, co wiemy z pierwszej części o zaginionym Jonte. Tylko trzeba to wszystko zebrać i ułożyć w sensowną całość. 

Rodzina i przyjaciele

Oprócz tej akcji, lekcji, poznawania, jak faktycznie działa szkoła z internatem w pociągu przemierzającym świat, są jeszcze relacje Flinn z przyjaciółmi. Odkąd ma bilet, kontakty z Fedorem zdecydowanie uległy pogorszeniu. Przynajmniej na początku nie mogą dojść do porozumienia, bo chłopak czuje przepaść między tym, co sam robi (praca fizyczna w kotłowni), a „tygrysim dzieckiem” z pełnoprawnym biletem.

Jest też wiele wątków rodzinnych, łącznie z trudnymi relacjami z mamą, którym Flynn (bardzo niechętnie) musi w końcu stawić czoła. 

Wyjątkowa rodzina

Zresztą, od rodziny się wszystko zaczyna, bo każde działanie dziewczyny sprowadza się do tego, żeby odnaleźć Jonte, rozwiązać zagadkę fantomowych Pawi.

Wymiana wiadomości z matką uświadamia jej ważną sprawę – jeśli się czegoś w życiu chce, trzeba działać, by to osiągnąć. Niby banał, ale sami pomyślcie, ile razy zdarzyło nam się o czymś marzyć i nie kiwnąć placem, żeby się do celu zbliżyć choćby o krok, żeby spróbować? Czasem na wzdychaniu lub załamywaniu rąk się kończy.

Flinn jest tą postacią, która z ogromnym trudem brnie do wyznaczonego celu. A my jej kibicujemy! 

Autorka Anca Strum
Wydawnictwo Media Rodzina
Tłumaczenie Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska 
Wiek czytelników 8-13 lat.

magiczny ekspres recenzja ksiazki dla mlodziezy1

magiczny ekspres recenzja ksiazki dla mlodziezy1

magiczny ekspres recenzja ksiazki dla mlodziezy1