recenzja ksiazki malpa mordercy

Mimo że piszę o książkach dla dzieci i młodzieży już od kilku lat, uwielbiam te momenty zaskoczenia, kiedy sama książka (przedmiot) i historia powodują, że mam dreszcz. Małpa mordercy wywołała ten literacki dreszcz.

Ja ten dreszcz uwielbiam, bo to zawsze oznacza, że książka trafiła! „Małpa mordercy” trafiła i to jak! Nie wiem, jak to u Was wygląda, gdy czytacie książki, u mnie od razu historia snuje się w głowie jak film. Tak, dokładnie tak jest, że przy każdej książce od razu widzę ją w obrazach.

Jeśli dodatkowo są ilustracje (choćby kilka), wiem, w którym kierunku iść z moją opowieścią w głowie i oglądam ten film podczas czytania.  Tu ilustracje są bardzo wyjątkowe. No uwielbiam to, choć często bywa, że trudno opowiedzieć słowami o zachwycie podczas czytania. Trochę jak z opowiadaniem snów. Dla nas mogła to być (we śnie) niesamowita przygoda, ale jak się mówi o niej głośno, wydaje się po prostu dziwacznym wymysłem.

Małpa wśród ludzi

Odrobinę tak jest z opowieścią szwedzkiego autora Jakoba Wegeliusa o gorylicy, która żyła wśród ludzi. Nie zrobiła tego z wyboru, po prostu dawno temu dorwali ją handlarze kością słoniową i „uczłowieczyli”. Biorę to słowo w cudzysłów, bo dla dzikiego zwierzęcia uczłowieczenie nie jest komplementem. O początkowych losach gorylicy o imieniu Sally Jones przeczytacie w pierwszej części wydanej już jakiś czas temu przez Zakamarki.

Powiem tylko, że jako jeszcze mała małpka musiała udawać ludzkie dziecko, co jest oczywiście absurdem, stąd jednak imię i nazwisko Sally Jones. Ludzie pokazali Sally Jones, że potrafią być najpodlejsi i najgorsi, dlatego nie spodziewajcie się miłej bajeczki ani przy czytaniu pierwsze, ani drugiej części. Obie są opowieścią o losie tej gorylicy, a w jej życiu naprawdę nie brakowało atrakcji, w sensie smutku, wyzwań, problemów.

Gorsza małpa

Spora część tych „atrackcji” bierze się z kompletnego braku szacunku, wręcz pogardy ze strony ludzi. Co jest o tyle absurdalne, że to przecież ludzie wyrwali tego zwierzaka z naturalnego środowiska. Sally Jones nie uskarża się na swój los głównie dlatego, że nie bardzo ma komu. Próbuje przetrwać wśród ludzi, dzięki temu zdobywa wiele przydatnych umiejętności. Potrafi pracować jak całkiem sprytny robotnik, a właściwie robotnica, choć oczywiście nikt jej nie traktuje na równi z ludzkimi robotnikami.

W „Małpie mordercy” zastajemy ją piszącą na maszynie. Sally Jones umie nie tylko pisać, potrafi komunikować się z ludźmi, rozumie, co mówią, myśli logicznie, łączy fakty i ogólnie funkcjonuje jak człowiek, tylko gorszego sortu. Spisuje opowieść o bezprawiu i szukaniu ratunku dla Chiefa, jedynego (na razie) przyjaciela.

Z dzisiejszej perspektywy ktoś mógłby się zastanawiać, jak zadbać o taką małpę, jak jej pomóc. Jednak historia toczy się jakieś 100 lat temu i nikogo nie obchodził wtedy los zwierząt. To znaczy nie tak, jak współczesnych ludzi.

Skąd małpa mordercy?

Klimat tej książki jest lepki, nieco mroczny, zdecydowanie brudny. Akcja toczy się w różnych miejscach, bo podobnie jak w pierwszej części, Sally Jones rzucana jest przez los to tu, to tam. Opowieść osadzono na domniemanym zabójstwie, którego rzekomo dopuścił się jedyny prawdziwy ludzki przyjaciel Sally Jones, marynarz Henry Koskela (Chief).

I tak to jest w jej życiu, że gdy wydaje się, że będzie mogła chwilę odpocząć od losowych zawirowań, zdarza się coś, co odbiera jej te poszarpane momenty spokoju. Początek książki to mroczne, dość szemrane zakamarki lizbońskich portów, ciemne interesy i nieporozumienia, których nie rozwiązuje się kulturalną rozmową.

Gdy Henry Koskela ląduje w więzieniu oskarżony o zabójstwo, Sally Jones ponownie zostaje zdana na siebie. Z jednej strony chce pomóc przyjacielowi, bo widziała całe zajście. Jednak kto uwierzy małpie mordercy? Tak, ten przydomek nie jest przypadkowy, w końcu Sally Jones w oczach ludzi była własnością Koskeli.

Małpa mordercy wśród ludzi

Na drodze Sally Jones stają też dobrzy ludzie, choć na początku to tylko jedna Ana, dla których udręczona gorylica jest po prostu istotą potrzebującą pomocy. Powoli, bardzo powoli Sally próbuje wyciągnąć przyjaciela z więzienia. Żeby jednak to zrobić potrzebne są dowody jego niewinności.

W tej historii jest mnóstwo wątków do przemyślenia. Ślepa miłość Any do bijącego ją narzeczonego. Dzielenie się resztką chleba z potrzebującym. Szacunek dla żywych istot. Obłuda i ludzkie zakłamanie. Przy tym wszystkim to też opowieść kryminalna dla młodzieży, bo wciąż szukamy rozwiązania trudnej sytuacji Henriego Koskeli.

Kontrastem do tego wszystkiego, jest muzyka, piękny głos Any, miłość, pasja, taki jasny promyk w tym wilgotnym, brudnym świecie. I to, co sprawia, że wszystkie trudności da się przezwyciężyć. Nadzieja, dzięki której Sally Jones uczy się nowych rzeczy, wspiera przyjaciela i radzi sobie w trudnych sytuacjach.

Komu spodoba się ta książka?

Zdecydowanie to propozycja dla wprawnych czytelników, bo nie ma tu wielu ilustracji (oprócz tych zachwycających na początku), za to do przeczytania ponad 600 stron.

Wciągnie osoby lubiące zagadki, kryminały, bohaterów w ogromnych tarapatach. Podziała też na wrażliwych, którym los ludzi i zwierząt nie jest obojętny.

Sprawdzi się też wśród miłośników książek z klimatem, trochę „z epoki”, stylizowanych na dawne. Mnie takie wciągają maksymalnie, moja 12-letnia córka zdecydowała się nawet pozować do zdjęcia w recenzji, a nie robi tego nigdy lub tylko w wyjątkowych okolicznościach. Najlepsza rekomendacja! 😉

malpa mordercy recenzja ksiazki dla mlodziezy legenda sally jones7

malpa mordercy recenzja ksiazki dla mlodziezy legenda sally jones7

malpa mordercy recenzja ksiazki dla mlodziezy legenda sally jones7

malpa mordercy recenzja ksiazki dla mlodziezy legenda sally jones7

malpa mordercy recenzja ksiazki dla mlodziezy legenda sally jones7

malpa mordercy recenzja ksiazki dla mlodziezy legenda sally jones7

malpa mordercy recenzja ksiazki dla mlodziezy legenda sally jones7

Małpa mordercy

Autor Jakob Wegelius
Wydawnictwo Zakamarki
Wiek czytelników: 10-15 lat. 

malpa mordercy recenzja ksiazki dla mlodziezy legenda sally jones7