znalezisko-wysypisko-niezly-bigos-ksiazki-dla-dzieci-recenzja

Znalezisko-wysypiskoNiezły Bigos! To dwie książki, w których bystre kilkulatki, jak już „jest akcja”, angażują się na sto procent.

Rezolutne, wygadane chłopaki, wrażliwi na to, co dzieje się dookoła. Dlatego czasem, gdy sprawy wydają się niepokojące, podchodzi do rozwiązania metodycznie, z lekkim detektywistycznym zacięciem.

Obserwują, kombinują, planują rozwiązania. Czasem trafiają kulą w płot, innym razem od razu wiedzą, co się sprawdzi. Działanie – to jest słowo klucz.

Niezły Bigos!

W tej części Franek ma pewne podejrzenia w sprawie nowego sąsiada. Ten sąsiad ma psa, którego w nocy zostawił na balkonie. Pies zakłóca ciszę nocną, a w dodatku jest na łańcuchu. Chłopiec nie może i nie chce przejść obok sprawy obojętnie.

Niezly-bigos-recenzja

Z Frankiem jest tak, że stara się sam rozwiązywać różne sprawy i najchętniej działałby na własną rękę. Tak też robi przez część opowieści, wpada na różne pomysły, jak uratować gnębionego psa.

Tylko że tak naprawdę nie wiadomo, czy pies jest zagrożony, czy każdego dnia dzieje mu się krzywda, czy może sprawa ma jeszcze drugie dno. Wtedy do akcji wkraczają rodzice i wspólnie z chłopcem obmyślają sensowny plan sprawdzenia, o co chodzi w tych nocnych psich pobudkach.

Najważniejsza tu jest wrażliwość Franek i gotowość do reagowania, gdy jest podejrzenie krzywdy.

niezly-bigos-recenzja

Jak dbać o psa?

Franek jest przekonany, że ma rację, jednak postanawia złożyć (razem z tatą) wizytę temu nowemu sąsiadowi. Tato na szczęście nie wyciąga pochopnych wniosków, choć poważnie traktuje niepokój syna. Po rozmowie z sąsiadem sprawy się wyjaśniają.

Tak, to jego pies. Nie, nie jest męczony ani zabiedzony. Tak, rzadko ma czas na wyprowadzanie go i to był powód nocowania na balkonie. Tak, pies był wtedy na łańcuchu, bo jest lekko szalony i właściciel bał się, że wyskoczy z balkonu. Nie, nie jest to typowa sytuacja, to był wyjątek.

Sąsiad jest lekarzem, zamieszanie związane z przeprowadzką i nową pracą sprawiło, że nie miał wiele czasu dla psa. Nie, nie jest to żadne rozwiązanie na dłuższą metę. I tu pada propozycja.

Idealne rozwiązanie

Wyjaśniło się jeszcze wiele innych rzeczy, ale najważniejsza i najbardziej radosna dla Franka była propozycja, żeby to właśnie on wyprowadzał Bigosa i zajmował się nim podczas nieobecności sąsiada.

Musicie wiedzieć, że Franek zawsze marzył o psie, ale odpowiedzialni rodzice nie zgadzają się na zwierzaka w bloku. To też dość szeroko rozwinięty temat w książce. Bardzo doceniam takie konkretne nazywanie rzeczy po imieniu, bo czasem przekonanie „przecież ja kocham zwierzęta”, przesłania racjonalne argumenty.

niezly-bigos-recenzja

Niezły Bigos!

Autorka Justyna Zaręba
Ilustracje Justyna Szychowska
Wydawnictwo Studio Koloru
Wiek czytelników 4-8 lat.
Oprawa twarda, kartki miękkie.

niezly-bigos-recenzja

Znalezisko-wysypisko

W tej części z kolei Ignacy i tato znajdują w lesie nielegalne wysypisko śmieci. Nie będę nawet opisywać, jak bardzo chłopiec zdenerwował się na taką skrajną nieodpowiedzialność. Oczywiście, że nie zamierzał zostawić sprawy samej sobie i zabrał się do planowania śledztwa.

znalezisko-wysypisko-recenzja

Wysypisko, ale czyje?

Szybko wykombinował, że można zainstalować kamerę w budce lęgowej i sprawdzić, kto jest odpowiedzialny za wysypisko w lesie.

Wymyślić plan to jedno. Wcielić w życie to drugie (skończyło się na jednym plasterku przy budowaniu budki).

Najtrudniej jednak wytrwać w postanowieniu i codziennie sprawdzać nagrania, wstając skoro świt i jeżdżąc na miejsce, by zebrać materiał z nocy.

znalezisko-wysypisko-recenzja

Wysypisko ma właścicieli

Ignacy wytrwał, a wyniki śledztwa zaprowadziły go razem z tatą na pewną budowę. Pracownicy remontujący starą willę nie mieli wyjścia i przyznali się, że to oni są winni.

To jednak nie koniec historii, bo w środku całej tej rozmowy przyjechał właściciel willi. Bardzo dbający o ekologię jegomość, któremu mina zrzedła na wieść o tym, jak jego pracownicy postanowili „zaoszczędzić”.

Sprawa ostatecznie nie wylądowała na policji, nielegalne wysypisko zostało sprzątnięte, a nieodpowiedzialni panowie bardzo sensownie (angażując się w działania proekologiczne), odkupili swoją winę. Dzięki temu i wstawiennictwu Ignacego, nie stracili pracy.

znalezisko-wysypisko-recenzja

Moim zdaniem są to książki ze sporą dawką dydaktycznego ukierunkowania. Choć warto zaznaczyć, że Ignacy i Franek nie są idealnymi dziećmi: bałaganią jak inni, zdarza im się wkurzyć, użyć słowa „głupi”, rzucić bezpodstawne oskarżenia.

Jednak na biwak zawsze zabierają zdrowe przekąski i są wniebowzięci, kiedy dostają pomidora malinowego w ramach podziękowania za pomoc. Nie ma tu skuchy, żadnych słodyczy, jeżdżenia bez kasku, a słowo „głupi” jest dokładnie omówione.

Podpowiedzi dla rodziców

Momentami rozmowy z tatą wydały mi się trochę… sztywne, ale tylko momentami i rozumiem ten pomysł. Chodzi o pokazanie różnych emocji, ale też konkretnych rozwiązań. Nie da się ich inaczej opisać, jak właśnie przez „wzorcowe” rozmowy.

„Synu, jestem pod wrażeniem twoich pomysłów i logicznych wywodów, którymi mnie dzisiaj raczysz”. Łatwiej byłoby powiedzieć: „Super plan, chłopie”, pewnie.

Jednak, jeśli to książka z nutą dydaktyczną, dotyczy to też języka, z którego czerpać mogą rodzice.

Posprzątajmy wysypisko razem

Dla mnie najważniejsze jest pokazanie, że dziecko samo dokonuje oceny sytuacji, wyraża opinię, ma prawo do błędów, tworzy plany naprawienia sytuacji, jest bardzo aktywne.

Dorośli są cały czas obok, wkraczają w konkretnych sytuacjach np. wycieczki do lasu tylko razem, odwiedziny u obcego sąsiada oczywiście z tatą. Bardziej towarzyszą, niż dyktują, co robić i przede wszystkim wspierają Ignacego w pomysłach.

Podoba mi się takie zaangażowanie bohatera dziecięcego, który jasno i wyraźnie mówi, że nie zgadza się na (domniemaną) krzywdę psa czy wysypisko. I na samym mówieniu (co się zdarza wielu dorosłym, bo pogadać i ponarzekać łatwo) nie poprzestaje.

Znalezisko-wysypisko

Autorka Justyna Zaręba
Ilustracje Magdalena Pilch
Wydawnictwo Studio Koloru
Wiek czytelników 4-8 lat.
Oprawa twarda, kartki miękkie.

znalezisko-wysypisko-recenzja