szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

Szkoła Magicznych Zwierząt to seria książek dla dzieci w wieku 8-12 lat. Wszystkich, którzy lubią… nie, niekoniecznie szkołę, ale koniecznie zwierzęta. I dla tych, którym czasem się wydaje, że świat ich nie do końca rozumie.

Wyobraźmy sobie taką scenę.

Zima, śnieg, lód i trzaskający mróz dookoła. Do stada pingwinów podchodzi człowiek i pyta, który z pingwinów chce z nim wyruszyć w podróż? Który czuje się wyjątkowy, wie, że ma w sobie moc? Cisza. Tak cicho, jak cicho może być gdzieś na końcu zimowej krainy.

Nagle jednak do człowieka podchodzi jeden pingwin i mówi mu, że tak, że właśnie to czuje. Odwracają się i razem wyruszają w podróż.

Poszukiwacz magicznych zwierząt

Ten człowiek to pan Mortimer Morrison, który poszukuje i rozwozi po świecie magiczne zwierzęta. Nie rozwozi ich jednak w przypadkowe miejsca, tylko do dzieci, które naprawdę potrzebują magicznych zwierząt.

Jak znaleźć takie dzieci? Nooo właśnie, tu do akcji wkracza siostra Mortimera, nauczycielka panna Cornfield. Jest nowa w szkole Winterstone i ma zamiar prowadzić klasę tak, by było wesoło, ciekawie i żeby dzieci czuły się szczęśliwe.

Brat często pisze do siostry, opowiadając, gdzie aktualnie przebywa i jakie zwierzęta mogą dołączyć do jego paczki. 

szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

Szkoła magicznych zwierząt

Tak się po prostu składa, że pewnego dnia do szkoły przyjeżdża swoim niezwykłym autobusem Mortimer, bo chce podarować zwierzęta „ich” dzieciom.

Technicznie wygląda to tak, że jedno zwierzę przynależy do jednego dziecka. Nie każdy i nie od razu dostaje zwierzaka. Nie trzeba na niego „zasłużyć”, nie dostaje się zwierząt w nagrodę czy za dobre sprawianie. Magiczne zwierzęta dostają dzieci, które naprawdę i najbardziej ich potrzebują.

Kto o tym decyduje?  Tajemniczy pan Mortimer, ale mam podejrzenia, że w porozumieniu se swoją siostrą, bo ona wie o dzieciach w klasie bardzo, bardzo dużo, choć jest tu przecież nowa. W każdej części przyglądamy się bliżej konkretnym dzieciom, zwłaszcza tym, które w danym momencie najbardziej potrzebują zwierzaka.

szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

Magia zwierząt?

Same zwierzęta są bardzo niezwykłe. Może się ktoś zastanawiać, co na takie zwierzę powiedzą rodzice? Otóż, nie ma problemu. Zwierzak konkretnego dziecka porozumiewa się tylko z tym jednym dzieckiem. Tylko ono go widzi jako żywe zwierzę, cała reszta widzi je jako maskotkę (pluszaka).

Także spokojnie można sobie przemaszerować przez pół miasta ze swoim magicznym szympansem. Nikt nie zwróci uwagi.

Jednak wszyscy wtajemniczeni wiedzą (choć nie słyszą rozmów między konkretnym dzieckiem i zwierzakiem), że dzieje się magia. I to jest bardzo ważne, żeby dochować tej tajemnicy. Nikt postronny nie może się dowiedzieć o tym, że w klasie panny Cornfield dzieci dostają magiczne zwierzęta.

Ta klasa potrzebuje zwierząt

szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

W pierwszej części poznajemy te wszystkie informacje i niemal całą klasę. Jak to w każdej szkole bywa, są dzieci śmiałe, hałaśliwe, są też wycofane, złośliwe, są „kujony” i wiele innych postaci.

Wiem, że nie powinno się dzieciom przyczepiać etykietek, ale każdy, kto był w podstawówce, doskonale wie, że dzieci niekoniecznie o tym wiedzą. A nawet jeśli wiedzą, to jakoś tak się te etykietki do ludzi przyczepiają. Czasem w postaci żartów, czasem jako napisy na ścianach w toalecie albo po prostu zamiast imienia.

W tej klasie jest podobnie. Są tu też dzieci z najróżniejszymi problemami i troskami.

Ida ma lisa

W pierwszej części poznajemy nową w mieście i szkole Idę, która próbuje się dopasować do klasy, jednocześnie bardzo pragnie zachować się zgodnie ze… sobą.

szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

Ida podkochuje się w zarozumiałym Jo, który zgrywa klasowego playboya i luzaka. On też nie ma lekko w domu, ale o tym Ida i dyrektor szkoły dowiedzą się nieco później.

Jest wredna Helena, która od razu zaczyna dokuczać Idzie, wyśmiewając strój i w zasadzie wszystko, co się da. Czy taka Helena potrzebuje magicznego zwierzaka? Po przeczytaniu pierwszej części stanie się jasne, że tak.

Przypominam, że magiczne zwierzę nie jest „za zasługi”, czasem wręcz przeciwnie – najbardziej potrzebują wsparcia ci, których zachowanie oceniamy jako nieciekawe. Za takim zachowaniem coś się najczęściej kryje. Zwierzęta pomagają to wydobyć i przepracować.

szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

Benni ma żółwicę

W pierwszej części dużo też będzie o rozmarzonym Bennim, ponieważ to właśnie z nim usiadła w ławce Ida pierwszego dnia w szkole. Tak rozpoczęła się przyjaźń, choć nie od razu, nie bez nerwów. Sprawy w nowych miejscach i z nowymi ludźmi zazwyczaj nie idą gładko, tym razem też tak było.

szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

Powiem jeszcze dwa słowa o tych tajemniczych magicznych zwierzakach. Tak, są w jakiś sposób dopasowane do dzieci. Trochę to idzie „po temperamencie”. Dzięki temu ambitna Ida dostaje lisa, który pomaga jej dogadać się z resztą klasy. Benni wiekową żółwicę, która małymi krokami robi z niego wytrwałego sportowca.

Magia polega na tym, że dzieci porozumiewają się ze zwierzętami, ale głównie chodzi o to, że takie zwierzę jest przyjacielem na zawsze. Tak po prostu i od razu. Jak się dostaje przyjaciela, wiadomo, że można mu powiedzieć o wszystkich niepokojach, troskach i zmartwieniach. Tego przyjaciela nikt inny na świecie nie rozumie, więc nie ma stresu, że ktoś komuś coś wygada.

szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

Pomysły magicznych zwierząt

To znaczy… magiczne zwierzęta potrafią się między sobą porozumiewać, ale w życiu nie zdradziłyby swoich dzieci. Co nie znaczy, że zwierzętom nie przychodzą do głowy różne dziwne pomysły. To jednak nie maskotki, tylko stworzenia z własnym charakterem i tak jak dzieci, potrafią nieźle narozrabiać, kłócić się, godzić i ogólnie wychodzi z tego zawsze jakaś heca.

Każda część w serii to opowieść o kolejnych dzieciach i kolnych zwierzętach. Mniej więcej 2-3 osoby „na książkę” dostają swoje zwierzaki i uczą się z nim funkcjonować. Tym sposobem z tomu na tom, klasa bogatsza jest o nowe przygody, emocje i wspólne przeżycia.

szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

Potrzebujemy magicznych zwierząt

Jestem pewna, że seria spodoba się wielu dzieciom, nie tylko ze względu na te magiczne zwierzęta. Dzieci w klasie  bardzo różne, dokładnie tak, jak czytelnicy. Wielu z nich po prostu odnajdzie w tej klasie siebie. Jeśli „ten nasz” bohater dostanie zwierzę, nasz czytelnik też je trochę dostanie, prawda?

Tak oczywiście w świecie wyobraźni, ale to też piękny i ważny świat. Dzięki niemu można przemyśleć własne zachowanie, przeżyć przygodę, spróbować zrozumieć pozostałych.

Nie jest tajemnicą przecież, że w wielu klasach uczniom trudno się odnaleźć czy dogadać z innymi. Magiczne zwierzęta pomagają w integracji, bo też tak trochę obnażają prawdziwy charakter bohatera. Można pozować na luzaka lub dokuczać innym wyżywając się za to, co dzieje się w domu, ale w końcu prawda wychodzi na jaw. I też przychodzi czas uporania się z własnymi problemami.

Przygoda za przygodą

Poza tym to książki, w których wiele się dzieje. W każdym tomie jest jakaś akcja przewodnia, nawet więcej niż jedna np. szkolne przedstawienie, zawody sportowe, noc czytania książek. Nocne „włamania” do szkoły w bardzo pilnej sprawie, zdarzają się tu dość często! Jest też pomysł na występ klasy w telewizji, a konkretnie zgłoszenie do udziału w teleturnieju.

Biorąc pod uwagę, że w tym wszystkim macza palce cała klasa, a w każdym tomie do klasy dołączają kolejne „charakterne” zwierzęta, łatwo sobie wyobrazić, jak świetnie czyta się ich przygody. Tak, to jest prawdziwa Szkoła Magicznych Zwierząt.

A jeśli Wasze dziecko paraduje nagle wszędzie z pluszakiem-zwierzakiem, miejcie pewność, że „coś się święci”.

szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

Szkoła magicznych zwięrząt

Najlepiej czytać całą serię w kolejności, bo w każdym tomie przybywa nowych zwierzących bohaterów i lepiej przyglądamy się kolejnym osobam w klasie.

  • Szkoła magicznych zwierząt (brązowa)
  • Tajemnica szkolnego podwórka (zielona)
  • W ciemnościach (fioletowa)
  • Odjazd! (pomarańczowa)
  • Hit czy kit! (czerwona)

Autorka Margit Auer
Ilustracje Nina Dulleck
Wydawnictwo Debit
Wiek czytelnika 8-12 lat
Twarda okładka
Liczba stron: ok. 200 w każdej książce

szkola-magicznych-zwierzat-recenzja

Zapisz się na Newletter 

newsletter tylko dla mam