zaczarowane przygody tosi i franka ksiazka dla dzieci recenzja

Zaczarowane przygody Tosi i Franka. Gdybym miała tę książkę określić jednym zdaniem, powiedziałabym, że uruchamia wyobraźnię.

To tytuł pod patronatem Aktywne Czytanie, wydana przez wydawnictwo Wilga. Autorem jest Błażej Przygodzki i śmiało mogę powiedzieć, że dał się ponieść wyobraźni. Wtóruje mu Piotr Rychel z bardzo dynamicznymi, bajkowymi ilustracjami.

Może to tylko moje wrażenie, ale wydaje mi się, że coraz mniej mamy książek dla dzieci, w których właśnie zabawa, wymyślanie i wyobraźnia wychodzą na pierwszy plan. Coraz częściej ktoś gdzieś koniecznie musi wtrącić wątki edukacyjne, przepracować emocje lub rozprawiać się oficjalnie ze stereotypami.

Jasne, że te wszystko książki „na poważnie” są też potrzebne, ale cieszę się, że i lżejsze, takie naprawdę dziecięce jeszcze się wydaje.

Zaczarowane dni

Tosia i Franek są rodzeństwem – starsza siostra i młodszy brat. I jak to w rodzinie bywa, czasem się kłócą, czasem świetnie bawią. To się zmienia jak w kalejdoskopie, czyli dokładnie, jak w życiu.

Każdy rozdział to osobna historia, a konkretnie przygoda, która zaczyna się tak niby zwyczajnie. Jakiś spacer, przychodzą goście, zimowy wieczór, podróż pociągiem czy urodziny mamy. Każdy to zna ze swojego domu.

Jednak tu nigdy sprawy nie toczą się tak po prostu i zwyczajnie, bo zawsze w końcu do głosu dochodzi wyobraźnia i zaczyna się zabawa w zaczarowany świat.

Zaczarowany wypad do centrum

Na przykład w jeden z wolnych dni, gdy rodzice jeszcze smacznie śpią, rodzeństwo wybiera się po pączki do centrum miasta. Od razu wiemy, że tu coś nie gra i chyba już jesteśmy w wymyślonym świecie. Przecież w prawdziwym takie maluchy nie mogłyby same jechać do miasta i to na gapę!

W dodatku na światłach zaczyna do nich zagadywać zielony ludzik. Nie, nie kosmita, tylko ten z sygnalizacji świetlnej na przejściu dla pieszych. Dzieci dostają od niego trzy życzenia, które może im spełnić. Rodzeństwo od razu marnuje dwa na niepotrzebne sprzeczki. Trzecie sprawia, że nagle znajdują się bezpiecznym w domu.

zaczarowane przygody tosi i franka recenzja ksiazki dla dzieci56

Rzeczywistość czy wyobraźnia?

Tak moglibyśmy zakończyć całą historię, wyjaśnić, że to była tylko opowiastka. Jednak autor nie pozwala na to i mam wrażenie, że świetnie się przy tym bawi. Na końcu każdego podziału zostawia takie jedno zdanie, które sprawia, że my nie jesteśmy tak do końca pewni, czy ta historia przypadkiem nie wydarzyła się naprawdę.

Bardzo dziękuję za te niedopowiedzenia, dzięki którym nie wychodzimy ze świata wyobraźni i ciągle się zastanawiamy, co tu jest prawdą, a co tylko bajką?

Zaczarowany rysunek

W jednym z rozdziałów, konkretnie tym o urodzinach mamy, rysunek z orłem sprawia, że dzieje się magia.

Tosia próbowała narysować go mamie w prezencie, ale no cóż, nie do końca jej to wyszło. Taki nieudany orzeł wcale też nie kojarzy się z dumnym ptakiem. Okazuje się, że on ożywa i zaczyna rozmawiać z dziećmi. Ma na imię Maks i nieco pretensji do Tosi, że wygląda jak nieudany kurczak. Do tego marznie, więc pożycza ubrania od dzieci i jest nieco złośliwy.

Dzieci przeżywają z nim przedziwną przygodę lądując na łące pełnej polnych kwiatów i krów.

zaczarowane przygody tosi i franka recenzja ksiazki dla dzieci56

zaczarowane przygody tosi i franka recenzja ksiazki dla dzieci56

Zaczarowany świat baśni

W niektórych rozdziałach znajdziecie nawiązania do znanych baśni na przykład Kopciuszka czy Dziewczynki z zapałkami. Od razu też napiszę może dwa słowa właśnie na temat tej baśni. Wiemy, jak w oryginale kończy biedna dziewczynka.

Tu jednak akcja poszła w nieco inną stronę. Mama zaczęła czytać Tosi tę baśń, ale nie skończyła tego wieczoru. Małą bardzo nurtowało, co się stało z biedną dziewczynką. I oczywiście na skrzydłach wyobraźni, a właściwie w saniach ciągniętych przez renifery, dzieci dostały się do Kopenhagi. Tam ogrzały zmarzniętą dziewczynkę.

A gdy mama kolejnego wieczoru czytała bajkę do końca, bardzo była zdziwiona, bo jakoś inaczej pamiętała treść tej baśni.

zaczarowane przygody tosi i franka recenzja ksiazki dla dzieci56

zaczarowane przygody tosi i franka recenzja ksiazki dla dzieci56

Zaczarowany pieniądz

Są tu też nawiązania do różnych legend, na przykład w rozdziale, w którym dzieci martwią się utratą pracy przez tatę. Chcą wesprzeć rodzinę, więc wyprzedają swoje zabawki. To znaczy, taki jest plan, ale oczywiście nie wszystko idzie po ich myśli.

Aż pojawia się dziwna staruszka oferująca magiczną monetę. Taką, która nigdy się nie kończy – wydajesz i od razu masz kolejną w kieszeni.

Podobnie jak w legendzie o kwiecie paproci, dzieci mogą wydawać na co chcą, ale to oznacza samotność w bogactwie. Rezygnują z tego szybko, bo jaka radość z nowych zabawek, gdy nie można się nimi bawić z przyjaciółmi? I jaka radość z nowego kasku rowerowego, gdy nie można iść do parku z rodzicami?

zaczarowane przygody tosi i franka recenzja ksiazki dla dzieci56

Praludzie w swoim świecie

Jednym z moich ulubionych rozdziałów jest ten, w którym dzieci spotykają Praludzi mieszkających pod ziemią. Nie dość, że przejażdżka pociągiem, to jeszcze właśnie odkrycie ich przedziwnego świata. 

Być może zastanawiacie się, kto podgryza marchewkę, którą potem my wyjmujemy z ziemi taką naruszoną? No właśnie to Praludzie (nie mylić z krasnalami, bo się na to złoszczą).

anna jankowska zaczarowane przygody tosi i franka recenzja ksiazki dla dzieci56

zaczarowane przygody tosi i franka recenzja ksiazki dla dzieci56

Dodatkowym smaczkiem jest osadzenie akcji w konkretnym mieście. Jeśli jesteście z Wrocławia, znacie okolice, odnajdziecie tu prawdziwe miejscowości. A nawet sowę Adę, na której cześć nazwano Wielką Sowę.

Jeśli natomiast nie jesteście z tych stron (ja jestem, więc się ucieszyłam), to okazja dowiedzieć się kilku rzeczy, a potem samodzielnie sprawdzić, jak będziecie w pobliżu. Okolice Gór Swoich są wspaniałe do zwiedzania z dziećmi.

zaczarowane przygody tosi i franka recenzja ksiazki dla dzieci56

Dzieci powinny się nudzić

Mam nadzieję, że zdołałam nakreślić, jaki klimat jest w tej książce i przypomnieć, jak ważna jest dla dzieci wyobraźnia. Myślę, że świat Tosi i Franka spodoba się dzieciom, dla których używanie jej, jest frajdą i codziennością.

Może też się przydać tym zapatrzonym w ekrany i czekającym, aż ktoś za nie coś wymyśli. To jest świetna inspiracja do tworzenia zabaw i własnych historii.

Spójrzcie tylko, co mogło się wydarzyć, gdy Tosia i Franek weszli do baśni o Kopciuszku? Po prostu zacznijcie opowiadać. 

zaczarowane przygody tosi i franka recenzja ksiazki dla dzieci56

Zaczarowany świat Tosi i Franka

Autor Błażej Prygodzki
Ilustracje Piotr Rychel
Wydawnictwo Wilga
Okładka twarda, kartki miękkie.
Wiek czytelników: 5-8 lat
Zdjęcia bez filtrów. 

anna jankowska zaczarowane przygody tosi i franka recenzja ksiazki dla dzieci56

zaczarowane przygody tosi i franka recenzja ksiazki dla dzieci56