30-znikajacych-trampolin-recenzja

30 znikających trampolin” to niezwykła książka, bo w zasadzie to jedna historia opowiedziana na 30 różnych sposób. Świetne ćwiczenie językowe, ale też możliwość zerknięcia na świat z różnych perspektyw i zrozumienia, że jedno zdarzenie można interpretować bardzo różnie.

Historia jest prosta. Mamy bliźniaki – Zosię i Łukasza – które po powrocie do domu zauważają, że zniknęła z ogrodu ich trampolina. Łukasz od razu osądza, że: „To pewnie ten nasz sąsiad Karol i jego babcia maczali w tym palce”. Reszta rodziny ma jednak wątpliwości, nie powinno się przecież nikogo tak w ciemno oskarżać o kradzież.

30 oskarżeń w ciemno

Po wyjściu do ogrodu okazuje się, że trampolina faktycznie jest w ogrodzie u Karola. Łukasz przez chwilę triumfuje, jednak szybko mina mu rzednie, bo do akcji wkracza tata. Wyjaśnia, że pod nieobecność mamy i dzieci zerwał się ogromy wiatr i przepchnął trampolinę do sąsiadów. Sprawa rozwiązana. Tylko Łukasza ten happy end jakoś tak mniej się cieszy. Nic dziwnego, wstyd mu, że oskarżył niewinne osoby.

O jest pierwsza, najzwyklejsza na świcie historia. Każda kolejna jest odsłoną tej opowieści, ale w odmiennym wydaniu. Autorka inspirowała się książką dla dorosłych („Ćwiczenia stylistyczne” Raymonda Queneau ). Faktycznie, te opowieści są ćwiczeniami stylistycznymi, jednak jest to lekcja polskiego podana w tak lekkiej, zabawnej i zróżnicowanej formie, że wszystkim bym życzyła takich ćwiczeń w szkole.

30 znikających trampolin

    v

    Lubię opowiadać o książkach dla dzieci i robię to na różne sposoby. Obserwuj Aktywne Czytanie, nie przegapisz żadnych wieści o nowościach, rabatach i niespodziankach. 

    30 razy to samo?

    Może komuś się wydawać, że opowiadanie tej samej historii 30 razy, będzie nudne. Nic z tych rzeczy! Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie, to jest wciągające, bo im więcej perspektywy poznajemy, tym bardziej chcemy dostać odpowiedź na pytanie, czy da się z tym jeszcze pokombinować?

    30-znikajacych-trampolin-recenzja-ksiazki-dla-dzieci1

    30-znikajacych-trampolin-recenzja-ksiazki-dla-dzieci1

    Lekcja polskiego i zabawa

    Widzę w tej książce ogromny potencjał, przecież to gotowy materiał dla nauczycieli, do edukacji domowej, ale też po prostu do poczytania z dzieckiem. Zwłaszcza że nie skupiamy się tu wyłącznie na stylistyce, ale też na umiejętności zrozumienia drugiej osoby. Osoby, która posługuje się znanym nam językiem, ale niekoniecznie znaną formą.

    Historia opowiedziana „straszliwie”, różni się zasadniczo od tej opowiedzianej „po baśniowemu” lub „na odwal się”.

    30-znikajacych-trampolin-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-8

    30-znikajacych-trampolin-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-5

    Wzrokowcy, słuchowcy i cała reszta

    Inaczej to zdarzenie opisze wzrokiewec, słuchowiec i zdecydowanie inaczej każdy z głównych bohaterów. To, co widzimy – i co często wydaje nam się prawdą obiektywną – najczęściej dla świata obiektywne nie jest. To tylko nasz punkt widzenia.

    30-znikajacych-trampolin-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-4

    30-znikajacych-trampolin-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-6

    30 razy o szacunku

    Dodatkowym wątkiem jest Łukasz i jego bardzo pohopne oskarżenia w kierunku sąsiadów. Świetnie, że prosta historyjka ma sobie coś więcej niż zabawę językiem. Każe się zastanowić (z 30 różnych perspektyw), jak to jest, że tak łatwo przychodzi nam rzucać bezpodstawne oskarżenia. I co się czuje, kiedy jednak te oskarżenia okażą się oszczerstwem?

    Na szczęście tu Łukasz sam dochodzi do 30 wniosków (no dobrze, nie wszystkie są sensowne, niektóre po prostu zabawne) i reflektuje się: Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe.

    30-znikajacych-trampolin-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-7

    Prawdziwe aktywne czytanie

    Na końcu książki jest miejsce na własną historię i bardzo bym do tego zachęcała, bo to książka angażująca na tak wielu poziomach!

    • Pokazuje piękno i różnorodność języka.
    • Rozwija wyobraźnię.
    • Zachęca do twórczych zabaw słownych.
    • Pozwala poznać różne formy stylistyczne i gatunki literackie (idealny materiał na lekcję polskiego!).
    • Pobudza do refleksji o tym, jak inni patrzą na świat.
    • Uczy słuchania i rozumienia różnych komunikatów – uwrażliwia.

    I prawda jest taka, że z tych 30 znikających trampolin to też świetny materiał dla dorosłych, dlatego zachęcam do czytania z dziećmi. Pozwala zrozumieć, że nasze słowa i prawdy zależne są od miejsca, charakter, umiejętności komunikacyjnych, nastroju czy emocji w danej chwili.

    30-znikajacych-trampolin-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-11

    30-znikajacych-trampolin-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-13

    Nauczyć dziecko wytrwałości

    Ta książka ma moim zdaniem jeszcze jedną świetna „moc”. Dedykowana dzieciom w wieku 7-12 lat, które (jak wiemy) nie zawsze lubią czytać. Nauka czytania lub codzienny obowiązek czytania może wydawać się nudny. Zachęcam do umówienia się z dzieckiem do czytania jednego rozdziału tej konkretnej książki dziennie.

    Nie dość, że za każdym razem będzie to niespodzianka, to też każda kolejna historia pójdzie łatwiej, bo sens opowieści dziecko będzie znało. Miłym zaskoczeniem dla tych opornych czytelników będzie też długość tekstu. Przy umowie „jeden rozdział dziennie” zdarzy się, że będzie to 15 minut czytania, ale może się trafić dosłownie minuta. I też w porządku!

    30-znikajacych-trampolin-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-5

    30-znikajacych-trampolin-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-12

    Wydawnictwo Albus
    Autorka Dorota Kassjanowicz
    Ilustracje Paulina Daniluk