
Hela sama to nowa seria wydawnictwa Wilga pod patronatem bloga Aktywne Czytanie. Mamy tutaj bardzo oryginalny pomysł na dwa rodzaje książek.
Małe, kartonowe rymowanki, w których Hela sama je obiadek, żegna smoczek, pieluchę i myje zęby.
Są też duże wydania Hela sama, takie z twardą oprawą i miękkimi kartkami. Bez rymów, z nieco bardziej rozbudowaną historią i poradami psycholożki skierowanymi do rodziców.
W recenzji filmowej zaglądamy do jednych i drugich. Czytam też fragmenty książek.
Zacznę może od tych porad, bo bardzo się cieszę, że znalazły się w tej serii. Podejmują podstawowe tematy jednak takie, które które najczęściej bywają dla dzieci i rodziców wyzwaniem.
W książkach Hela sama oddaje smoczek i Hela sama robi siku, za każdym razem autorka podpowiada, by obserwować dziecko. Sprawdzać, czy jest już gotowe i w takim duchu wszystkie części zostały napisane. Nikt to do niczego dziecka nie zmusza, przeciwnie. Rodzice słuchają i podążają za potrzebami.
Hela sama oddaje smoczek
Rodzice wiedzą, że Hela już niedługo będzie gotowa na rozstanie ze smoczkiem. Często o tym rozmawiają, choć dziewczynka się wciąż sprzeciwia.
Pewnego dnia Hela dostaje paczkę, wspaniały prezent od babci i dziadka. To pluszowy króliczek, który (wiedzą o tym dorośli, a Hela dopiero się dowie), ma zostać jej nowym najlepszym przyjacielem.
Wiemy, że to zamiennik smoczka, czyli przedmiot, do którego będzie przywiązane dziecko i będzie go kojarzyło z miłymi chwilami. Bo niestety zabierając smoczek bez przygotowania i uprzedzenia, tylko dokładamy stresu.
Tutaj cała akcja przeprowadzona jest stopniowo, krok po kroku, w oczekiwaniu właśnie na gotowość malucha. Mama Heli często pyta dziewczynkę, czy chce oddać smoczek dla Wróżki Smoczkowej, która przyniesie jeszcze prezent.
Hela kilka razy odpowiada, że nie, aż w końcu niespodziewanie decyduje, że tak.
I mogłoby się wydawać, że sprawa załatwiona, ale każdy rodzic doskonale wie, że nie ma tak łatwo. Wieczorem Hela zaczyna tęsknić za smoczkiem i zmienia zdanie. Wtedy mama nie upiera się, tylko oddaje smoczek dziewczynce. Była przygotowana na taką sytuację i wie, że przyjdzie czas na kolejną próbę.
Zerknijcie na ilustracje w tej książce, zauważycie, że odkąd przybył do Heli nowy króliczek, ciągle towarzyszy jej przy zabawie i codziennych czynnościach.
Zaprzyjaźnienie się z nową przytulanką także przecież trwa jakiś czas. Po kilku dniach Hela znowu decyduje się oddać smoczek i tym razem wytrzymuje w swoim postanowieniu. Tym bardziej że rodzice ją wspierają, pokazując, jak wygodnie jest bez smoczka zwłaszcza dzieciom, które już mówią.
Hela sama oddaje smoczek
Autorka Kamila Gurynowicz
Ilustracje Patrycja Fabicka
Wydawnictwo Wilga
Wiek czytelników: 2-4 lata
Okładka twarda, kartki miękkie.
Zdjęcia bez filtrów.
Hela sama robi siku
W części o pożegnaniu z pieluchą zastajemy Helę ubierającą się o poranku. Okazuje się, że skończyły się pieluchy, zatem mama proponuje piękne, nowe majtki w kwiatki, na co Hela się zgadza.
Umawiają się, że dziewczynka będzie wołała, jeśli poczuje, że chce siku. I jak to w życiu bywa, Hela zajęta zabawą i własnymi sprawami, kilka razy posikała się tego dnia w majtki. Widać, że jeszcze nie jest gotowa na całkowite pożegnanie z pieluchą.
Zresztą kolejnego dnia decyduje, że nie chce już majtek. Tak, są piękne, ale co z tego, jeśli cały dzień mokre, to niewygodne.
Gotowość dziecka
Warto z dziećmi rozmawiać o tej gotowości, a czasem też odpuścić, zwłaszcza, gdy sytuacja staje się dla wszystkich stresująca. Zachęcam do przeczytania artykułu na blogu Nie tylko dla mam pt. Dziecko nie chce robić kupy do nocnika >>
Hela dużo rozmawia z mamą o pożegnaniu pieluchy i po kilku dniach znowu podejmują wyzwanie. Oczywiście, że zdarzają się wypadki, ale jest ich coraz mniej, a Hela coraz częściej pamięta o tym, żeby z dumą wołać siku.
Mama wspiera dziewczynkę między innymi przez wygodne ubrania. To też jedna ze wskazówek podpowiedzianych przez psycholożkę na końcu książki.
Bo w obu książkach mamy dużo wsparcia dla rodziców. Sytuacje wyjaśnione są na poziomie emocji i gotowości dziecka. Z mnóstwem przykładów na to, co mówić i jak działać, żeby odpieluchować i pożegnać smoczek bez dodatkowego stresu.
Jedna z grupowiczek zauważyła, że w tych poradach pada hasło, by „zawsze” zachęcać dziecko do robienia siku przed wyjściem. Osobiście tak robiłam i świetnie się sprawdziło (12 lat temu) w przypadku mojej córki, jednak współczesna wiedza ostrożnie podchodzi do tego „zawsze”.
Podobnie jak do rozwagi w kwestii „nieustępliwości pampersowej”, co jest nadmienione w poradach, choć w treści książki (tej do czytania z dziećmi) nie ma takiej akcji. Najważniejsze jest jednak podążanie za gotowością dziecka, choć oczywiście to trudne tak wyważyć całą nocnikową akcję na chłodno.
Hela sama
Zerknijmy jeszcze do tych małych kartonowych rymowanek.
Hela sama je obiadek
Hela sama myje zęby
Hela sama żegna smoczek
Hela sama na nocniku
Swoją opinię o książce mogłam wyrazić dzięki współpracy z wydawnictwem i przemyślanej decyzji, że chcę się nią z Wami podzielić.