Święta kojarzą nam się z ciepłem, bezpieczeństwem, rodzinną atmosferą, prezentami. Dlatego, sięgając po „Świąteczny cud” Arne Lindmo, można spodziewać się pogodnej, pełnej magii historii, w której dobro zwycięża, a Boże Narodzenie przynosi wszystkim szczęście.
Tymczasem tutaj kryje się opowieść znacznie bardziej skomplikowana, momentami mroczna, z pewnością pełna trudnych tematów. To książka przygodowa z elementami fantastyki, grozy i kryminału, a nie klasyczna, ciepła historyjka świąteczna. Jesteś gotowa?
Dzieciństwo
Głównymi bohaterami są dwunastoletni Lukas i jego sześcioletnia siostra Emma. Dzieci straciły rodziców, a następnie uciekły od złych rodziców zastępczych. Nie mają bezpiecznego domu, pieniędzy ani dorosłego, który zapewniłby im opiekę. Zbliżające się Boże Narodzenie przypomina o tym, czego zostały pozbawione.
Emma marzy o zabawkach, między innymi o lalkach Barbie, dobrym jedzeniu i zwyczajnych świętach, jakie mają inne dzieci. Lukas, choć sam jest jeszcze dzieckiem, czuje się odpowiedzialny za młodszą siostrę. To na jego barkach spoczywa troska o ich przetrwanie.
Zły milioner
Na drodze rodzeństwa pojawia się Gregor Twist, ekscentryczny, niezwykle bogaty i nieprzyjemny milioner mieszkający na wyspie. Co roku przed świętami gromadzi ogromne ilości jedzenia, słodyczy i zabawek.
Pewnie myślisz, że przygotowuje wielką akcję obdarowywania potrzebujących, ale nie! Gregor nienawidzi Bożego Narodzenia, a zgromadzone produkty i prezenty przeznacza na zniszczenie, paląc je na wielkim stosie. Kontrast pomiędzy jego zachowaniem a sytuacją dzieci jest mocny, prawda?
Z jednej strony mamy rodzeństwo, które marzy o najskromniejszych świątecznych przyjemnościach. Z drugiej człowieka, który posiada wszystko, a mimo to celowo niszczy rzeczy, które dla innych mogłyby oznaczać szczęście. To wyraźny wątek społeczny i tu można porozmawiać o nierówności.
Świąteczny skok
Lukas postanawia, że nie będzie bezczynnie patrzył na marnowanie jedzenia i prezentów. Skoro milioner i tak zamierza je zniszczyć, chłopiec wpada na pomysł skoku. Mówiąc wprost, planuje kradzież. Przy okazji dodam, że w oryginale tytuł książki nawiązuje właśnie do skoku, napadu.
Do przedsięwzięcia dołączają Karoline i Malik. Karoline dysponuje łodzią mieszkalną, która staje się dla dzieci schronieniem i ważnym elementem ich planu. Malik natomiast jest młodym hakerem, posiadającym umiejętności techniczne przydatne podczas włamania. Wspólnie tworzą grupę przygotowującą świąteczny skok na posiadłość milionera.
Pewnie już zwróciłaś uwagę na samą konstrukcję tej przygody: dzieci planują włamanie, obchodzenie zabezpieczeń, pokonanie systemu alarmowego i kradzież. Autor przedstawia ich działania z perspektywy bohaterów, których motywacje są zrozumiałe i którym łatwo kibicować. Jenak dla mnie to też pomysł na rozmowę o tym, co naprawdę prowadzi dzieci do planu włamania. Mówimy o moralności bogacza, porozmawiajmy więc szerzej, bardzo zachęcam. 🙂
Rodzina
Jakby włamanie do pilnie strzeżonej posiadłości nie wystarczyło, autor wprowadza jeszcze jeden element. Podczas akcji dzieci odkrywają, że zagrożenie może mieć również charakter hmmm… z innego świata?
Nie chcę jednak pominąć pozytywnego wymiaru tej historii. Lukas, Emma, Karoline i Malik tworzą grupę, współpracują, zaczynają sobie ufać i wzajemnie pomagać. Rodzina nie zawsze musi oznaczać więzy krwi, a poczucie przynależności można odnaleźć również w przyjaźni.
Bohaterowie, którzy zostali pozbawieni bezpieczeństwa i wsparcia ze strony dorosłych, próbują stworzyć je sobie nawzajem.
Pieniądze
W tle całej historii błąka się oczywiste pytanie, czym właściwie powinno być Boże Narodzenie. Czy święta oznaczają gromadzenie prezentów, jedzenia i drogich przedmiotów, czy raczej dzielenie się z innymi, dostrzeganie potrzebujących i okazywanie życzliwości?
Gregor Twist jest klasycznym symbolem egoizmu i bezsensownego gromadzenia dóbr. Dzieci pokazują, jak wiele może znaczyć nawet niewielki gest pomocy. Nie chodzi im przecież o luksusowe życie, tylko możliwość przeżycia świąt bez głodu i strachu. W tym sensie historia niesie ważne przesłanie o empatii, solidarności i niesprawiedliwości społecznej. To jednak przesłanie widziane przez pęknięte szkiełko, bo dość szaloną, pełną niebezpieczeństw przygodę.
Kim jest autor?
Arne Lindmo to norweski autor, który wcześniej pracował jako nauczyciel. W swoich książkach stawia na dynamiczną akcję, krótkie rozdziały, dialogi, humor i liczne ilustracje.
Jest również autorem serii „Trollheim”, w której pojawiają się potwory, wampiry, demony i elementy nordyckiej mitologii. Wiedząc o tym, nie ma zaskoczenia, że także w „Świąteczny cud” jest tłem dla historii pełnej fantastycznych i niepokojących wydarzeń.
Ilustracje Idy Skjelbakken są istotną częścią książki i też zaskakują. Artystka współpracowała z Lindmo również przy „Trollheim”, a jej ilustracje do tej serii zostały docenione norweską nagrodą Ministerstwa Kultury.
To co, czytamy?

Świąteczny cud
Autor Arne Lindmo
Ilustracje Ida Skjelbakken
Literatura norweska
Tłumaczenie Joanna Bernat
Wydawnictwo Kropka
Książki dla dzieci 9-14 lat

Po jeszcze więcej inspiracji książkowych dla dzieci, warto zajrzeć też do społeczności Aktywnego Czytania, gdzie rodzice i nauczyciele dzielą się sprawdzonymi tytułami, opiniami i przemysleniami.







