„Ukochane baśnie. Opowieści dla kogoś wyjątkowego” to niezwykły powrót do tych historii, które wydawały się nam kiedyś tak oczywiste. Tym razem można spojrzeć na nie z zupełnie innej perspektywy, dzięki Wydawnictwu Levyz.
Słowa Helen Mortimer, ilustracje Gabrielli Barouch i fotografie Larsa van de Goora tworzą wspólnie niezwykle nastrojową książkę, w której klasyczne baśnie spotykają się z poetyckim obrazem.
Kocham baśnie, bo dla mnie nigdy nie były wyłącznie opowieściami na dobranoc, a sposobem oswajania tego, czego się boimy i przeżycia tego, o czym marzymy.
Czy baśnie są dla dzieci?
To pytanie słyszę od rodziców bardzo często, zwłaszcza gdy na półce w domu ląduje gruby tom z Babą Jagą na okładce. Rozumiem te obawy, bo sama wiele razy zastanawiałam się, gdzie przebiega granica między baśniowym napięciem, które rozwija wyobraźnię, a napięciem, które dziecko po prostu zapamiętuje jako lęk przed nocą, lasem albo samotnością.
Stoczyłam niejedną bitwę o dobre imię baśni, bo we współczesnych czasach te ludowe opowieści, przekazywane z pokolenia na pokolenie, mają często pod górkę.
Mimo to dalej twierdzę, że jeśli dziecko jest gotowe, warto pokazać mu klasykę taką, jaka jest, bez cukrowej wersji, wygładzonej pod oko rodzica. Dlatego dzisiaj bierzemy pod lupę zbiór „Ukochane baśnie” i sprawdzamy, dla kogo będzie to naprawdę dobra książkowa propozycja.
Baśnie nie są dla każdego wieku
Zacznę od czegoś, co powtarzam na blogu Aktywne Czytanie od dawna: baśnie nie są dla maluszków. Nie czytam ich trzylatkom i nie polecam tego innym rodzicom, bo małe dziecko nie ma jeszcze narzędzi, by odróżnić wyobrażony świat od realnego zagrożenia.
Zupełnie inaczej wygląda to u dziecka w wieku sześciu, siedmiu czy ośmiu lat. To dobry moment, żeby wspólnie odkrywać klasykę, bo w tym wieku już ma wystarczająco rozwiniętą wyobraźnię, żeby naprawdę wejść do baśniowego lasu i śledzić, co dzieje się z bohaterami.
Co znajdziesz w ”Ukochanych baśniach”
„Ukochane baśnie” to zbiór, w którym spotkasz zarówno historie braci Grimm, jak i opowieści Hansa Christiana Andersena.
W środku znajdziesz między innymi Jasia i Małgosię, Kopciuszka, Żabiego Króla, Czerwonego Kapturka i Roszpunkę. Nie zabrakło też Królowej Śniegu, Śpiącej Królewny oraz Brzydkiego Kaczątka. To bohaterowie, których znają nasi rodzice i dziadkowie, więc otwierając „Ukochane baśnie”, dziecko wchodzi w kulturowy kod, który towarzyszy nam od pokoleń przy stole, w rozmowach i przy wspólnym czytaniu.
Ważna uwaga, jeśli zastanawiasz się, czy to są łagodne, wygładzone wersje tych historii, mówię, że nie są. „Ukochane baśnie” nie ocieplają Czarownicy i nie zmieniają jej intencji na bardziej przyjazne dziecku.
Ilustracje budują drugi świat
Nie mogę nie powiedzieć o ilustracjach w „Ukochanych baśniach”, bo to jeden z największych atutów tej książki. To coś naprawdę fantastycznego. Dziecko, patrząc na taką ilustrację, ma szansę naprawdę przeżyć pewne rzeczy, użyć wyobraźni i wejść do tego świata. Tu obraz staje się częścią doświadczenia. Ucztujcie, wspólnie oglądając ilustracje, zatrzymujcie się na szczegółach.
Klasykę warto czytać świadomie
Baśnie z „Ukochanych baśni” to dla mnie też źródło kulturowych skojarzeń i powiedzeń, które słyszymy na co dzień, nawet nie wiedząc, skąd się wzięły. Wszystkie te odniesienia w potocznym języku, do których wracamy w rozmowach, żartach, popkulturze, mają swoje korzenie właśnie w takich opowieściach, więc lektura od razu otwiera więcej skojarzeń.
To jednak nie znaczy, że mam czytać baśnie bezkrytycznie i przyjmować wszystko, co się w nich dzieje, bez komentarza. Wręcz przeciwnie. Po przeczytaniu warto zapytać dziecko, co się wydarzyło w historii, co mogłoby wydarzyć się inaczej, gdyby bohater podjął inną decyzję, i kto w tej opowieści ponosi odpowiedzialność za to, co się stało.
Dawne wartości, które przewijają się w baśniach, często różnią się od tego, jak dzisiaj patrzymy na niektóre sprawy i to jest świetny punkt wyjścia do rozmowy, nie powód do unikania tematu. „Ukochane baśnie” mogą otworzyć rozmowę o krzywdzie, odwadze, wyborach, sprawiedliwości, o tym, dlaczego macocha zachowała się tak, jak się zachowała i czy Kopciuszek miał inne wyjście. To są tematy do rozmawiania o przeszłości i o tym, co dzisiaj, a nie gotowe recepty, które trzeba przyjąć bez namysłu.
To co, czytamy?

Ukochane baśnie

Ukochane baśnie

Ukochane baśnie

Ukochane baśnie

Ukochane baśnie

Ukochane baśnie
Ukochane baśnie. Opowieści dla kogoś wyjątkowego
Słowa Helen Mortimer
Ilustracje Gabrielli Barouch i fotografie Larsa van de Goora
Wydawnictwo Levyz
Książka dla dzieci 6-100 lat

Ukochane baśnie
Po jeszcze więcej inspiracji książkowych dla dzieci, warto zajrzeć też do społeczności Aktywnego Czytania, gdzie rodzice i nauczyciele dzielą się sprawdzonymi tytułami, opiniami i przemyśleniami.







