Człowiek bez hobby ma przechlapane. Tego dowiedziała się Gracja Koziołek w szkole i tu zaczyna się jej problem. Bo jak opowiedzieć o własnym hobby, kiedy nie wiadomo, czy się je ma. A raczej wiadomo, że się nie ma.
Bez hobby to człowiek zestresowany bardziej chodzi i w ogóle dużo go omija.
Coś w tym jest, bo mając pasję, czujemy ogromną radość, satysfakcję, redukujemy stres, poznajemy nowych ludzi i ogólnie hobby to jest świetna sprawa. Nic dziwnego, że Gracja Koziołek jasno i wyraźnie mówi ”Mam przechlapane”.
Jednak to jest taka bohaterka, która się nie załamuje, tylko postanawia poszukać tego hobby w swoim życiu. A jak wygląda jej życie? Nooo, ja jej zazdroszczę, bo mieszka z rodziną na wsi, mają gospodarstwo, a w nim kozy. I Grejs robi tym kozom niemal codziennie zdjęcia. W ogóle często chodzi z aparatem i cyka fotki. Ale przypominam, że pasji nie ma. 😉
Gracja Koziołek. Mam przechlapane. Ale dlaczego?
Cała historia jest przezabawna, bo Gracja Koziołek szuka tej pasji. Przecież trzeba coś w klasie powiedzieć, termin się zbliża, nie ma czasu do stracenia. Przy okazji dowiemy się, że samo szukanie hobby może być frajdą, choć w tej historii nie jest jedynie różowo. Na przykład poziom upokorzenia przez łabędzia jest tu dość wysoki, kozy też jak wiadomo, miewają swoje zdanie i kaprysy. Do tego zwariowana rodzina i przyjaciele, którzy tu są naprawdę wspaniali.
Zatrzymam się przy nich na chwilę, bo to jednak cudnie mieć kolegę, o którym wiesz, że nigdy nie będzie cię wyśmiewał. Szacunek dla autorki za postać przyjaciółki wyglądającej jak modelka, za to będącej typową nerdką. Czekam na więcej takich postaci w zabawnych książkach dla dzieci. Łamiemy stereotypy małymi krokami, nie zawsze trzeba przy tym wspinać się na barykady. Sama Gracja zresztą też je trochę łamie, bo z gracją jako taką ma tyle wspólnego, co koza z baletnicą. Wiecie, z tą gracją postrzeganą typowo-stereotypowo.
Gracja Koziołek dopiero się rozkręca
Wróćmy jeszcze na chwilę do hobby, bo czy naprawdę trzeba się spinać i szukać go ”na czas”? A może wystarczy głośno powiedzieć, że wciąż się go szuka i zobaczyć, co na to powiedzą inni? Może właśnie wsparcie przyjaciół przy tym szukaniu jest nieodzowne?
Tu was zostawię z małym niedopowiedzeniem, za to wyraźnie powiem, jak świetna jest to lektura dla szkolniaków. Od razu zakumplujecie się z Grejs, to gwarantuję. A dodam jeszcze, że obok historii są tu też genialne ciekawostki i to wcale nie wyssane z palca. Nie jest to więc jedna z tych książek, gdzie absurd goni absurd i na tym koniec. Tu jest coś więcej i do tego jeszcze bardziej współcześnie, łącznie z ”genialnymi” pomysłami chata GPT.
Ilustracje Bartka Brosza to mistrzostwo świata, jestem dzięki nim jeszcze większą fanką kóz.
To co, czytamy?

Znasz wszystkie moje książki?
Swoją opinię o książce wyraziłam przy współpracy komercyjnej z wydawnictwem i mojej przemyślanej decyzji, że chcę się nią z Wami podzielić.












