Grudniowy gość recenzja 24 rozdziały

Grudniowy gość to książka adwentowa, co oznacza, że ma 24 rozdziały. Baśniowa opowieść o tęsknocie, zazdrości, zagubieniu i sile wyobraźni. A także o nadziei.

Adwentowe książki są wspaniałym pomysłem na zimowe wieczory, choć nie zawsze i niekoniecznie muszą to być typowe bożonarodzeniowe historie – wesołe, z polskimi tradycjami. Zwłaszcza że czas adwentu w wielu krajach wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce.

Szwedzka autorka Siri Spont (tak naprawdę nazywa się Titti Persson) zaprasza nas do domu pewnej rodziny, którą oczywiście zastajemy w grudniowym czasie.

Grudniowy Gość recenzja ksiązki dla dzieci

To jest opowieść Marty, starszej z dwójki rodzeństwa. Ona jest narratorką i jej oczami widzimy zimową opowieść. Marta pięknie porównała światła w oknach domów do kalendarza adwentowego. Coś w tym jest, prawda?

Grudniowy Gość recenzja ksiązki dla dzieci

Kalendarz adwentowy

Młodszy brat Marty – Fadi – stanowczo i głośno domagający się znalezienia chomika, liczący na to, że znajdzie go w adwentowym kalendarzu, działa jej mocno na nerwy. Czasem ją irytuje, innym razem rozczula, jak to młodszy brat.

Wspólnie otwierają (na zmianę) małe paczuszki z adwentowego kalendarza, przygotowanego przez mamę i babcię.

Grudniowy Gość recenzja ksiązki dla dzieci

Grudniowy gość

Tato w tej rodzinie często jest nieobecny, bo buduje domy w innym mieście. Do swojego domu wraca raz na kilka dni, czasem nawet tygodni. Taką ma pracę. Dzieci bardzo za nim tęsknią i czekają. Tym razem jednak tata nie wraca uśmiechnięty, wręcz przeciwnie.

Z troską w głosie rodzice oznajmiają dzieciom, że przyjedzie do ich domu kuzyn ze strony rodziny mamy. Mama pochodzi z kraju ogarniętego wojną. Bardzo martwi się o swoich bliskich, dlatego teraz będą się opiekować Yusufem do czasu, aż (jeśli) przyjadą jego rodzice.

Rodzeństwo nie jest szczególnie zadowolone z takiego obrotu sprawy. Zwłaszcza Marta, która musi odstąpić swój pokój nieznanemu przybyszowi. Yusuf również nie jest szczęśliwy. W obcym miejscu, bez rodziców, bez kogokolwiek bliskiego i bez poczucia bezpieczeństwa.

Grudniowy Gość recenzja ksiązki dla dzieci

Zimowe legendy

Postacią łączącą wszystkich, scalającą rodzinę jest babcia. Marta kocha babcię nad życie i bardzo dobrze się z nią dogaduje. Babcia zna mnóstwo legend, potrafi w niesamowity sposób opowiadać o trollach żyjących w pobliskim lesie, a wierzenia oraz świat magii, nie są jej obce.

Właśnie w ten świat babcia wprowadza powoli zagubionego Yusufa, któremu trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości, nawet kiedy zaczyna chodzić do jednej klasy z Martą. Trudno mu poradzić sobie z bezgraniczną tęsknotą za rodzicami i właśnie dlatego ucieka do świata wyobraźni.

Spacerując z babcią w pobliskim lesie, poznaje legendy o trollach, których raczej należy się wystrzegać. Jednak chłopiec nie może tak do końca unikać miejsc, w których można spotkać trolle, bo odkrył w lesie magiczne przejście w starych ruinach, przez które prawdopodobnie będą mogli przejść jego rodzice i pojawić się w końcu w jego życiu.

Prawda czy magia?

W swoją historię wciąga także Martę. Dziewczynka powoli poznaje i zaprzyjaźnia się z Yusufem, odkrywając jego drugą twarz. Dobrą, ciepłą, z ogromną wyobraźnią i wiarą w to, że tym razem rodzicom się uda. Wspólnie znaczą leśną ścieżkę czerwoną włóczką, żeby rodzice wiedzieli dokąd iść, jak już się pojawią.

Co ciekawe, Marta w kalendarzu adwentowym co drugi dzień znajduje dziwne przedmioty, które przydają się podczas tych wypraw do lasu. A jest tych wypraw całkiem sporo, bo Yusuf codziennie niemal sprawdza, czy rodzice już zdołali dotrzeć na miejsce.

Wśród tych podarków jest też amulet chroniący przez trollami, który dzieci zostawiają przy tajnym przejściu razem z ciastkami. Gdyby rodzice pojawili się w środku nocy, będą bezpieczni i nie zgłodnieją. Ten talizman, dziwnym trafem znika.

Grudniowy Gość recenzja ksiązki dla dzieci

Magiczne święta

Jest to opowieść pełna magii, pełna oczekiwania i pełna skomplikowanych emocji. Yusuf przeżywa rozstanie, lęk, smutek, tęskni tak bardzo, że po prostu musi uciec do wyimaginowanego świata, żeby nie zwariować z tej tęsknoty. W czasie, gdy nie ma wieści od rodziców przebywających w kraju ogarniętym wojną, dziecko czepia się jedynej nadziei – wyobrażonego przejścia.

To babcia zachęca do przeżycia tej przygody Yusuwa i Martę. Nie jest to powiedziane wprost, ale czytelnicy to widzą. Ona szykuje podarki w kalendarzu adwentowym, ona opiekowała się Yusyem w pierwszych dniach po przyjeździe i spacerowała z nim po lesie, ona czytała z nim legendy o trollach, ona dawała wsparcie cały czas. Ona jedyna rozumie, że gdy brak logicznych argumentów i słów pocieszenia, pozostaje wyobraźnia. Ona daje nadzieję.

Uczucia i emocje

Są też uczucia Marty, dla której cała sytuacja jest nowa i trudna. Dziewczynka czuje się ograbiona z dotychczasowego życia (pokoju, spokoju i stabilizacji), oddala się od przyjaciółek. Czuje też zazdrość widząc „nowego” z babcią, bo przecież babcia była do tej pory cała dla niej.

Mimo tak wielu emocji, napięcia i oczekiwania oraz magii, nazwałabym tę opowieść spokojną. Takie właśnie są skandynawskie historie, gdzie nie rozkłada się każdego zdarzenia na czynniki pierwsze i nie tłumaczy nikomu na siłę, że „to tylko twoja wyobraźnia”.

Czasem właśnie wyobraźnia pozwala przetrwać najgorszy czas. Tym razem tak się stało, a ostatniego dnia, czyli w Boże Narodzenie, wszystko skończyło się tak, jak powinno się kończyć w świątecznych opowieściach. Dobrze.

Grudniowy Gość recenzja

Komu spodoba się „Grudniowy gość”?

Wydaje mi się, że ta książka spodoba się dzieciom stojącym przed jakimś nowym wyzwaniem. Niekoniecznie musi to być oderwanie od rodziny, ale np. przeprowadzka, nowa szkoła, oczekiwanie na rodzeństwo, jakaś nieznana, stresująca, trudna sytuacja w życiu. Niekoniecznie radosna.

Jest też wiele rodzin, dla których czas adwentu i Bożego Narodzenia to bardziej tęsknota niż radość w czystej postaci. Dla nich również jest Grudniowy gość. Pomoże oderwać się na chwilę i przenieść na pogranicze świat magii i rzeczywistości.

W zasadzie tak do końca nie wiadomo, czy ta historia z przejściem w środku lasu nie zdarzyła się naprawdę. Wszystko za sprawą tajemniczego amuletu, który zginął w pewną grudniową noc w środku lasu.

Autorka Siri Spont
Ilustracje Alexander Jansson. Zilustrował również książkę pt. Piraci Oceanu Lodowego >>
Wydawnictwo Zakamarki
Książka dla 7-11 latków. 

Adwentowe aktywne czytanie

Aktywne Czytanie książki dla dzieci