ostatnia owca recenzja ksiazki dla dzieci

Czekałam na książkę „Ostatnia owca”, bo znam i uwielbiam tytuł „O ósmej na arce”, więc ostrzyłam zęby. 

Muszę przyznać, że nie wbiła się tak do końca w moje oczekiwania. Jest śmieszna, ale nie taka, że boki zrywać. Nie pozwala delektować się smaczkami i metaforami, jak rodzynkami w świątecznym serniku.

Zdecydowanie jednak wygrywa w kategorii najbardziej oryginalna opowieść bożonarodzeniowa. 🙂

To propozycja dla wszystkich, którzy mają ochotę NIE poczuć komercyjnej „magii świąt” i podejść do historii Bożego Narodzenia z przymrużeniem oka.

Założenie jest takie, że opowiadamy znaną historię (niezależnie od tego, czy patrzycie na nią religijnie, czy po prostu jak na tekst śmigający w kulturze od lat), widzianą z bardzo nieoczywistej strony. 

Obserwujemy to doniosłe wydarzenie z punktu widzenia stada owiec, przy okazji też osiołka, wielbłąda i innych zwierząt, które były blisko stajenki. Albo nieco dalej od stajenki, wręcz za daleko.

Owca owcy powiedziała

Nie doszukujcie się tu żadnej wzniosłej opowieści. Ona gdzieś krąży (ta wzniosłość), ale tylko w tle i ostatecznie nie dochodzi do głosu.

Historia jest o tym, że stado owiec dowiaduje się o wydarzeniu na zasadzie: Uuuu! Coś się dzieje, drogie panie. Tak do końca nikt dokładnie nie wie, o co chodzi. Po prostu owce zauważyły, że w środku nocy zniknęli ich pasterze. A to za sprawą świecących istot głoszących dobrą nowinę. Może UFO? I o co chodzi z tą nowiną? Nie wiedzą, bo spały.

Od plotki to plotki, od domysłu do domysłu, okazuje się, że narodziło się jakieś dziecko i że wszyscy są mocno zaaferowani sytuacją. Całe przeżycie owiec opiera się właśnie na tych domysłach i tym, że ktoś coś komuś powiedział. Podobno ktoś coś wie.

Po rozmowie z kozą one też już wiedzą, że to prawdopodobnie dziewczynka. W sumie to nie rozumieją, o co całe „halo”, bo dziecko jak dziecko. Czym to się aż tak zachwycać? A jednak zachwycają się, bo wszyscy się zachwycają, więc uznały, że i one powinny.

Owca chce się dowiedzieć

Tak naprawdę gwiazdami tej historii są same owce, bo tworzą niezwykle oryginalne stado. Najbardziej cool owcą jest ta nosząca aparat na zęby. Nie pytajcie, skąd go ma w pierwszym wieku naszej ery. Tu się nie zadaje tego rodzaju pytań, bo wiadomo, że w takich historiach nie doszukujemy się logiki.

Jeśli zaczniemy dosłownie brać biblijną opowieść bożonarodzeniową, też mogą wyjść jakieś niedociągnięcia, prawda? Autorzy dobrze o tym wiedzą.

Nooo, zatem nie drążymy. Podążamy się pokłonić. 

Owce trzymają się razem

Owce z tej wzniosłej okazji wyruszają do stajenki, żeby ustawić się w długiej kolejce do oglądania dziecka. Jednak po drodze zdarzają się najróżniejsze sytuacje opóźniające tę trasę.

Najważniejszą zasadą w stadach jest „nie zostawiać nikogo samego”, być razem i głównie na tym schodzi im droga do stajenki. Więc, zamiast poginąć, bo późno się robi, one ciągle mają jakieś przeszkody do pokonania.

Kiedy już się ogarniają i udaje się dotrzeć do miejsca narodzin domniemanej dziewczynki, okazuje się, że już w zasadzie po imprezie. I że to wcale nie była dziewczynka!

Owce spóźniły się na to wydarzenie i jest im trochę smutno. Wracają na pastwisko, a historię narodzin cudownego dziecka znają więc tylko z opowieści i to często bardzo przypadkowych. Przekręconych, naszpikowanych stereotypami, przedziwnych. 

Narodziny z dystansem

Rozumiem poczucie humoru autorów, bo to nie pierwsza książka, przy której zaśmiewam się z powodu dystansu, z jakim można opowiadać o religii, stereotypach, owczym będzie i innych ogólnych sprawach. Jednak przyznaję, że tytuł „O ósmej na arce” bardziej skradł moje serce. 

Nie jestem do końca przekonana, czy ta forma rozbawi małe dzieci, tak jak dorosłych. Jest tu bardzo dużo niuansów, które można zrozumieć dopiero, gdy doskonale zna się całą otoczkę związaną z Bożym Narodzeniem. I tą religijną, i tą komercyjną.

Celuję więc z wiekiem zdecydowanie powyżej 9-10 lat, kiedy to już analizujemy bardzo dokładnie otaczające nas treści i mamy na tyle zasobów, żeby to robić na poziomie metafor i abstrakcji. 

Dla maluchów będzie to po prostu historyjka o owcach, taka z Bożym Narodzeniem w tle. 

Autor  Ulrich Hub
Ilustracje  Jörg Mühle
Dwie Siostry
Tłumaczenie  Anna Gamroth
Wiek czytelników: 9+


ostatnia owca recenzja ksiazki dla dzieci boze narodzenie ostatnia owca recenzja ksiazki dla dzieci boze narodzenie ostatnia owca recenzja ksiazki dla dzieci boze narodzenie ostatnia owca recenzja ksiazki dla dzieci boze narodzenie ostatnia owca recenzja ksiazki dla dzieci boze narodzenie ostatnia owca recenzja ksiazki dla dzieci boze narodzenie ostatnia owca recenzja ksiazki dla dzieci boze narodzenie

 

Zostawiam link afiliacyjny do Ceneo i tabelkę z cenami w różnych księgarniach na BuyBox. Mam nadzieję, że skorzystacie. 

 

Dołącz do grupy Aktywne Czytanie – książki dla dzieci i młodzieży na FB

grupa aktywne czytanie ksiazki dla dzieci