Wracają dwie zwariowane serie wydawnictwa Kropka. „Tataman” Arttu Unkariego z ilustracjami Kaia Vaalio i „Kurze Wzgórze” Beccy Blake. W „Tatamanie” mamy nieporadnego policjanta, tajemnicze sprawy i humor balansujący na granicy absurdu, natomiast „Kurze Wzgórze” zabiera nas do świata Ferdka, Gryzi i Dzwonka w trzech śmiesznych odsłonach komiksowych.

I od razu zaznaczam, że nie do końca zgadzam się z oznaczeniem wieku czytelników, dla których przeznaczone są te książki. Żadne 6+, raczej 8-9 lat i w górę (zwłaszcza Tataman), żeby ten absurd i mocne czasem żarty, były dobrze (a nie dosłownie) zrozumiane. 

Tu opowiadam o pierwszych tomach!

kurze-wzgorze-kaktus-zombie-atakuje-i-tataman-i-eksplodujaca-kupa-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-wydawnictwo-kropka

„Tataman i koszmarny braciszek” TOM 2 Wydawnictwo Kropka

„Tataman i koszmarny braciszek” Arttu Unkariego z ilustracjami Kaia Vaalio to druga część fińskiej serii, która bez najmniejszego wstydu robi sobie żarty z kupy, policji, szkoły, dorosłych i właściwie wszystkiego, co po drodze.

W Polsce ukazały się dotąd dwa tomy: „Tataman i eksplodująca kupa” oraz właśnie „Tataman i koszmarny braciszek”. To książki dla młodych czytelników, którzy lubią „Dziennik cwaniaczka”, „Dogmana” i historie, w których rozsądek niekoniecznie ma wiele do powiedzenia. Jednak Wydawnictwo Kropka wie, że w tym szaleństwie jest metoda, bo zaufało autorowi, który bardzo dokładnie rozumie, co bawi dzieci.

Kiedy dorośli zaczynają mówić prawdę

W drugim tomie miasto ogarnia fala tajemniczych kradzieży, a dorośli niespodziewanie zaczynają mówić prawdę. Tym razem autor nie nie ogranicza się do dowcipów o kupie, tylko obnaża to, co robią dorośli świadomie, choć o tym nie mówią. Reklamy są szczere, szkolne zasady brzmią absurdalnie, więc trudno zachować twarz czy być autorytetem.

Dzieci doskonale znają sytuacje, w którym dorosły mówi: „bo tak”, „nie wypada” albo „zachowuj się normalnie”. Unkari proponuje jego przewrotną wersję, bo takie hasła nie są szczere, a co jest?

Mały brat, wielki problem

Tytułowy „koszmarny braciszek” to beniaminek, pozornie słodkie dziecko, które może wiedzieć o tajemniczych kradzieżach znacznie więcej, niż powinno. Olga próbuje to udowodnić, podczas gdy Tataman jak zwykle z wrodzonym wdziękiem i entuzjazmem zmierza w zupełnie niewłaściwym kierunku.

Przezabawną postacią jest dla mnie robót, który do złudzenia przypomina Olgę, choć w takiej bardziej szalonej odsłonie.

I chyba właśnie dlatego „Tataman” może być dla części rodziców nieco… niepokojący, bo nie ma tu wychowania dziecka przez elegancki dowcip. Jest kupa, są dziwaczne nazwiska, absurdalne sytuacje, marudząca babcia (moja ulubienica) i żarty, które momentami celowo ocierają się o głupotę. Osobiście uważam, że niektóre dowcipy się powtarzają, znamy je już z części pierwszej, ale zakładam, że to celowy zabieg, żeby ucieszyć młodych czytelników. Ta przewidywalność może się wydać absurdalna, ale twórcy serii dobrze wiedzą, że to ma sens.

Dlaczego dzieci chcą czytać „Tatamana”?

Bo ta książka pokazuje rzeczy, który nie ma prawa się wydarzyć naprawdę… a przynajmniej nie powinny. Policjant jest niekompetentny (dobra, to się zdarza), niemowlę może mieć filozoficzne przebudzenie, reklamy mówią prawdę, pojawia się robotyczny brat, a dorośli tracą kontrolę. Nic dziwnego, że młody czytelnik chce sprawdzić, dokąd ta przygoda zaprowadzi.

Najbardziej podoba mi się w tej serii to, że dziecięcy humor musi być grzeczny. A jednocześnie pod warstwą wszystkich eksplodujących kup, złotych rybek, robotów i nieporadnych dorosłych kryje się całkiem trafna obserwacja. Bo dzieci często widzą absurd świata dorosłych, tylko nie mają przestrzeni, żeby to zamienić w przygodę.

Kobieta trzyma dwie książki z serii Tataman, uśmiechnięta, w tle biblioteka.

Kurze Wzgórze. Na ratunek zamarzniętym wiewiórkom TOM 2

Książka Beccy Blake to drugi tom pełnej humoru serii dla dzieci, w której przygoda właściwie nigdy nie przebiega zgodnie z planem.

Ferdek, Gryzia i Dzwonek znów wpadają w tarapaty, a tym razem próbują uratować zamarznięte wiewiórki, rozwiązują zagadkę ślimaków prześladowanych przez lisy i trafiają na trop tajemniczego graficiarza. Tempo, absurd i mnóstwo zwariowanych pomysłów to sedno tej serii. Drugi tom „Kurzego Wzgórza” tego temp wcale nie zwalnia.

Książki na wesoło

Beccy Blake bardzo dobrze wyczuwa dziecięce poczucie humoru. W tej książce są bąki Gryzi, dziwaczne sytuacje, nietypowe śledztwa. Nie ma co ukrywać, że absurd tu napędza akcję i jest jednym z głównych bohaterów. Kiedy wydaje się, że bohaterowie właśnie uporali się z jednym problemem, pojawia się kolejny.

Jeśli się zastanawiasz, dlaczego dzieci lubią takie książki jak „Kurze Wzgórze”, to powiem od razu, że nie ma co się zastanawiać. Tego fenomenu nie da się pojąć i przekonaliśmy się już na przykładzie wielu innych książek. Gdybym miała jednak strzelać, to powiem, że trzy osobne historie pozwalają szybko wejść w kolejną przygodę, a komiksowa forma i ilustracje autorki sprawiają, że tekst czyta się lekko.

Czego nauczy ta książka?

Jeśli chodzi o sprawy wychowawcze, to niczego, ale nauczy miłości do książek, przy których się śmiejesz. A to wcale nie jest mało, biorąc pod uwagę, że jest przeznaczona dla czytelników, którzy zdążyli już poznać Naszą Szkapę czy inne lektury szkolne, które trzeba przerobić. Nie każda przygoda musi kończyć się życiową lekcją, a humor nie musi być ugrzeczniony. Dzieci dostają za to bohaterów z charakterem, zagadki, dużo ruchu i sporą dawkę kontrolowanego chaosu.

„Kurze Wzgórze. Na ratunek zamarzniętym wiewiórkom” poleciłabym przede wszystkim dzieciom, które lubią „Dogmana”, „Dziennik cwaniaczka” i komiksy pełne absurdalnego humoru. A jak wam się spodoba, koniecznie sięgnijcie po serię Tataman.

To co, czytamy?

tataman-i-koszmarny-braciszek-tom-2-kurze-wzgorze-na-ratunek-zamarznietym-wiewiorkom-tom-2-wydawnictwo-kropka

Odwiedź sklep Aktywne Czytanie

Swoją opinię o książce wyraziłam przy współpracy komercyjnej z wydawnictwem i mojej przemyślanej decyzji, że chcę się nią z Wami podzielić.