uwaznosc-w-edukacji-i-ocalic-skrzydla-aktywne-czytanie-rozmowy-ksiazki-dla-dzieci-i-nauczycieli

Uważność w edukacjiOcalić skrzydła, to dwie książki, które stały się pretekstem do spotkania z Jowitą Wowczak. Autorką i współautorką, ale przede wszystkim cudowną postacią, która wie wszystko o stresie. I potrafi pomóc, gdy jesteśmy nim przytłoczeni. 

Wszystko w ramach cyklu Aktywne Czytanie ROZMOWY, tu spotykamy się z mądrymi osobami i ważnymi postaciami świata literatury dziecięcej. Bardzo zachęcam do posłuchania, jeśli jednak wolicie czytać, proszę bardzo. 🙂 

Zostawiam też mnóstwo zdjęć (bez filtrów) książek, o których dzisiaj rozmawiamy. W zasadzie to książki napisane dla dorosłych, choć spokojnie można je czytać (i przerabiać!) z dziećmi w wieku 6-14 lat.

Bardzo ci dziękuję, że się zgodziłaś na to spotkanie, by opowiedzieć po pierwsze o swoich książkach, a po drugie, jak już cię tutaj mam, to cię wykorzystam, bo słuchajcie – Jowita jest specjalistką m.in. od radzenia sobie ze stresem. I na mnie robi to ogromne wrażenie i uważam, że to jest twoja cudowna umiejętność. I dlatego będę cię dzisiaj wypytywać na okoliczność stresu. Oczywiście to wszystko jest powiązane z twoimi książkami. Czy możesz dokładnie powiedzieć, czym się konkretnie zajmujesz zawodowo?

W skrócie mogę powiedzieć, że pomagam ludziom radzić sobie ze stresem wewnętrznym, napięciem, myślami i emocjami. Pracuję dużo warsztatowo, ale też terapeutycznie w gabinecie i indywidualnie. Prowadzę również projekt razem z Kasią Kowalską-Bębas „Uważność w edukacji. Kosmos i Kajo” – to jest program skierowany i do dzieci, i do dorosłych. Również prowadzę taki projekt „Spokojnik w życiu” i za chwilę ujrzy światło dzienne program dla dorosłych „Serw”.

To bardzo dużo. Chciałam dzisiaj powiedzieć wam wszystkim oglądającym, że skupimy się na książkach dla dzieci, ale też – i to jest gratka – na książkach dla dorosłych. Najnowsza książka Jowity to „Uważność w edukacji”. Patrzcie, jak to pięknie wygląda. Będziemy sobie do nich po kolei zaglądać. 

Wspomniałaś o „Kajo i Kosmos”, czyli tym projekcie, który jest skierowany do dzieci. Te dwie książki zrecenzowałam już na blogu Aktywne Czytanie, to jest „Planeta Mądrości” i „Planeta Uważności”. Do tego są jeszcze karty. Jowita, czy możesz powiedzieć coś więcej o tym projekcie?

Stworzyłyśmy ten projekt po to, żeby każde dziecko w Polsce miało możliwość nauczyć się najważniejszych umiejętności na życie, to znaczy umiejętności radzenia sobie z emocjami, ze stresem. Miałyśmy wrażenie, że tylko nielicznej grupie ten przywilej jest dany. Nie każdy ma stabilnego rodzica, a też nie każdy nawet stabilny rodzic – ma taką umiejętność, żeby przekazać ją dzieciom. Dlatego zamarzyłyśmy o tym, żeby stworzyć w środowiskach szkolnych i nie tylko taką możliwość, taką dostępność do osób, które będą mogły tę wiedzę przekazywać, by dzieci mogły się fajnie rozwijać, mieć wewnętrzną równowagę, wewnętrzny spokój, ale również pewność siebie. Aby miały poczucie, że ich życie ma sens, ma znaczenie.

To jest takie działanie profilaktyczne, by dzieci miały możliwość samoregulacji, by od małego się tego uczyły. I przyznam, że ponad 120 osób w Polsce pracuje w szkołach i przedszkolach z tym programem. Dzieciaki wcale nie uciekają od tych zajęć, a wręcz chodzą za nauczycielami czy wychowawcami, psychologami i pytają, kiedy do nich wpadną z kolejną lekcją, z kolejną planetą. Bo ten program jest właśnie w takiej metaforze kosmosu i podróżujemy po różnych planetach, m.in. po Oddechowej, Mądrości, Uważności, ale też Życzliwości.

Planeta Uważności (wiedza o mózgu, emocjach i stresie)

Dokładnie tak, to wszystko jest takie spójne. Pokażę, jak to wygląda w środku. Jak mówiłam, na blogu są zdjęcia, są recenzje filmowe, więc do tego was odsyłam. Tu jedna z moich ulubionych ilustracji, która bardzo dobrze dzieciom wyjaśnia, co się z nami dzieje i jak sobie pomóc w każdym momencie. Bo często jest tak, że chcemy nauczyć dzieci, jak sobie pomóc w trudnych chwilach, i to jest OK.

Ale użyłaś słów samoregulacja i samoświadomość – czyli to są rzeczy, od których powinno się zaczynać. W książce „Uważność w edukacji” o tym piszesz, bardzo jasno tłumaczysz, po co jest samoświadomość, samoregulacja. Czy możesz nam teraz w dwóch słowach powiedzieć o tych słowach właśnie, zanim zajrzymy do zabaw?

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Samoświadomość w skrócie określiłabym jako uważność na to, kim jestem i jak się mam. To jest wiedza o samym sobie i jeśli ją mam, to mogę ewentualnie dokonać zmiany, ale też mogę z tych swoich zasobów korzystać, a zachowania czy emocje, które są dla mnie trudniejsze, mogę modelować i modyfikować. Czyli to jest taki pierwszy krok do wszystkiego. Mam wrażenie, że świadomość pewnych procesów, które zachodzą przy reakcji stresowej, jest dla dziecka bardzo uwalniająca, dlatego że w końcu pozbywa się takiego myślenia o sobie, że skoro atakuje inne dzieciaki, to jest złym człowiekiem. Zaczyna rozumieć, że po prostu tak ma ze względu na swoją fizjologię i na szczęście może coś z tym zrobić, bo to jest do przepracowania i to jest umiejętność jak każda inna.

Natomiast jeśli chodzi o samoregulację, to jest regulowanie swoich nie tylko stanów emocjonalnych, ale również stanów związanych z naszą energią życiową, z naszymi myślami. Czyli samoregulacja oddaje nam odpowiedzialność za te stany i daje nadzieję, że te stany są od nas zależne. Nawet dorośli, z którymi pracuję, często mają takie poczucie, że te stany są kompletnie niezależne od nich. Jak już do jakiejś myśli się przykleją, to są z tą myślą 10 lat. Samoregulacja daje nadzieję, że jednak dużo od nas zależy w naszym życiu, a z drugiej strony stwarza taką możliwość życia w równowadze.

Jeśli już mam tę wiedzę, to grzechem jest nie skorzystać, a tak naprawdę tylko ludzie w równowadze mają możliwość kreacji i bycia kreatorem. I korzystania ze swojej kreatywności. Czym jest taka kreacja i kreowanie? To nie jest tylko malowanie obrazów i pisanie – to tworzenie życia, tworzenie domu, rodziny. Czyli wraca do nas wolny wybór i to, co najważniejsze: tworzenie tego, co chcemy w naszym życiu.

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Pięknie to brzmi. Jak sobie pomyślimy o dziecku w szkole, o kreacji, kreowaniu swojego życia, braniu za siebie odpowiedzialności i o podejmowaniu wyborów, to trochę jakby się to rozmija ze współczesną szkołą. Powiedz, jak z twojej perspektywy widzisz współczesną szkołę, co jest dla dziecka w niej fajnego, dobrego, a nad czym warto byłoby popracować?

Oj, wypuszczasz mnie na trudny temat 🙂 Powiedziałabym, że na pewno plusem jest to, że są równieśnicy, oczywiście kiedy to środowisko jest przyjazne, bo nie mówimy o sytuacji, kiedy jest agresja i przemoc w grupie rówieśniczej. Natomiast dzieci, które mają fajnego wychowawcę przedszkolnego 1-3 czy później 4-8, są zintegrowane i tworzą grupę, to naprawdę większa część dzieci chodzi do szkoły po to, by korzystać z tego koleżeństwa, które tam jest dostępne. Na pewno dużym plusem jest wychowanie fizyczne, bo wbrew pozorom dzieci w tej chwili bardzo mało się ruszają i dla części dzieci to jest jedyna aktywność dostępna w ciągu dnia.

Myślę, że także niebywałym plusem są ludzie, nauczyciele, bo wielu pedagogów jest wspaniałymi ludźmi z ogromnymi kompetencjami, są bardzo kreatywni, doskonale wiedzą, jak działać na rzecz dziecka z taką uważnością, nie wykonując wszystkich zawartych negatywnych rzeczy w systemie. Natomiast porównując szkołę kiedyś a dziś, to powiedziałabym, że jednak w przeszłości było dużo mniej sprawdzianów, kartkówek, nie pamiętam, żeby ktokolwiek mnie straszył od piątej klasy egzaminem na koniec ósmej klasy. Było też dużo mniej presji społecznej, oczekiwania, że młody człowiek nie wiadomo co osiągnie. Mógł sobie człowiek żyć swoim życiem.

A druga rzecz, która jest na korzyść dla tamtej szkoły, to że dzieci bardzo dużo biegały, dużo się ruszały i bardzo często były na świeżym powietrzu, co było ważne dla naszego układu nerwowego. Tym się niestety dzisiejsze szkoły różnią. Polska szkoła odeszła od dbania o ciało, dzieci nie mają możliwości budowania pewności siebie poprzez działania związane z ciałem. To byłby ten minus z punktu widzenia tego, czym się zajmuję. I kolejna sprawa, że jednak z jakiegoś powodu chcemy ciągle sprawdzać wiedzę u dzieci.

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Najpierw im wtłoczyć te kilogramy wiedzy, a później sprawdzić, czy zapamiętały. To jest ogromne ciśnienie i stąd ten stres, który spada na współczesne dzieci. 

„Uważność w edukacji” to jest 101 ćwiczeń. Dlaczego 101? Czy to „jeden” jest tym ostatnim ćwiczeniem, które można samemu wpisać?

Dokładnie tak. Mam nadzieję, że jest 101, bo liczyliśmy kilkakrotnie. To 101. ćwiczenie jest na pobudzenie naszej kreatywności, ponieważ nie chodzi też o to, żeby bardzo mocno trzymać się każdego słowa w ćwiczeniu. Chodzi o to, żeby z książką elastycznie pracować, wykorzystywać to, co jest w danym momencie prowadzącemu potrzebne dla grupy i dzieciaków. Teraz już mogłabym dorobić teorię do tego „101”, ale się wstrzymam. 

Ale jaką masz teorię?

To są już teorie związane z duchowością i z takimi historiami, ale w pierwszym założeniu miało być tych ćwiczeń 99, a jest 101. 

101 brzmi lepiej. Teraz chcę wam pokazać, jak to wygląda w środku. Te zabawy są pogrupowane, np. ukierunkowane na ruch albo na oddech albo na życzliwość. Cudownie to jest przygotowane. Na początku przed każdą taką grupą mamy wyjaśnienie od Jowity i ono jest bardzo jasno napisane, a jednocześnie tłumaczy, po co to wszystko jest. I mamy całe mnóstwo tych zabaw.

Jest to książka dla dorosłych, nawet w tytule tak jest napisane. Natomiast sami tego nie przerabiamy, bawimy się z dziećmi. Można to robić w grupach, można w domu ze swoimi dziećmi. Jowita podpowiada taką formułę zabawy, którą można zastosować słowo w słowo. I to jest super, bo nie każdy ma taką wyobraźnię lub siłę, żeby w danym momencie samemu coś kombinować i modyfikować. Świetnie, że można to według tej instrukcji zrobić.

Jednocześnie dajesz cynk na początku, że to są inspiracje i od tego można wyjść. Pracujemy z różnymi dziećmi, z różnymi grupami i to nauczyciel, ten odpowiedzialny i świadomy dorosły wie, jak pracować ze swoją grupą i co ją zainteresuje. Zwróciła moją uwagę jedna rzecz: dajesz tutaj wskazówki, podpowiedzi, jak pracować z tą książką i jak się bawić, podchodzić do dziecka bez oczekiwań. To jest piękne zdanie, które jest tak rzadko używane przez dorosłych.

Może w twoim świecie, w twojej bańce jest pewnie częściej, natomiast w moim dosyć rzadko. Proszę cię, rozwiń to zdanie. Wyobraź sobie, że do ręki weźmie tę książkę taki rodzic jak ja i zobaczy frazę „bez oczekiwań”. O co chodzi w tym zdaniu?

Generalnie jest to kluczowe, jeśli chodzi o uważność. Uważność to bycie z doświadczeniem takim, jakie ono jest. Bez oczekiwania i bez oceniania. I jak ważne jest, żebyśmy nie mieli projekcji czy perspektywy na dane dziecko, na daną grupę, na daną lekcję, na daną kolację w naszym domu. O ile nasze życie byłoby prostsze… Z drugiej strony te niespełnione oczekiwania są dla nas najbardziej stresujące, a nie to dane doświadczenie, które faktycznie jest.

Jeśli będzie mi towarzyszyła otwartość i ciekawość na to, jak dane dziecko ma, albo co się wydarzy, jak zaproponuję to ćwiczenie, to w zasadzie nic się nie wydarzy takiego, co może popsuć mój humor, co może dać dowód temu, że coś mi nie wyszło, co może dać dowód na to, że coś z grupą, dzieckiem lub ze mną jest nie tak. Wtedy możemy być ze sobą w pełni obecni i zaangażowani w to, co się dzieje.

Z jednej strony to jest bardzo chroniące dziecko, bo ono może się w swoim tempie rozwijać, możemy w końcu też dostrzec jego pełnię, jego możliwości i zasoby. A z drugiej strony jest to chroniące dla nas. Po prostu dużo mniej będzie nas stresowało nasze życie.

To jest takie piękne zdanie i taka super porada na życie. Ale ja uważam, że to jest do wyćwiczenia.

Tak sobie, Aniu, myślę, jakby tak do partnerów czy partnerek podejść bez oczekiwań? Świat byłby piękny. 🙂

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Tak, ale nie mamy tego we krwi, nie zostaliśmy tego nauczeni, wręcz przeciwnie. I nawet współczesne dzieciaki nie są tego uczone: te oceny, te grafiki, wymagania, test na koniec ósmej klasy. Właśnie moja chrześnica teraz to przechodzi i mówi „maj to najgorszy miesiąc”. Ona powtarza to od wielu tygodni, absolutnie na to nie czeka, jest zestresowana, a te oczekiwania rosną z każdej strony, bo i ze strony nauczycieli, i ze strony dorosłych. Trzeba wyćwiczyć takie podchodzenie bez oczekiwań. 

Wspomniałaś, żeby zaakceptować to, co się dzieje tu i teraz. Mam książkę ze 101 zabawami, na pewno coś musi zadziałać. I proponuję zabawę mojemu dziecku, a ono wygłupia się, nie jest zainteresowane, idzie w kierunku żartów, wyśmiewania. I co wtedy? Mam nie mieć oczekiwań? To jest lekcja do przerobienia jednak dla dorosłych. Bo każda taka reakcja coś nam mówi.

To, że dziecko nie chce się jakiejś zabawy podjąć, a podoba mu się inna. My możemy być rozczarowani, bo uważamy, że ta zabawa jest bardzo wartościowa i wiemy, że tak jest, ale ono nie współpracuje, wygłupia się i rozwala nam zajęcia. I takie przestawienie swojego myślenia, perspektywy rodzica, wychowawcy czy opiekuna, że tak jest OK, jest bardzo trudne. Jowita, powiedz, jak to zrobić?

Powiedziałabym, że po pierwsze zadbać o własną uważność, samoregulację, o swoją aktywność, ruch i swoją praktykę uważnościową czy oddechową, bo to pozwoli nam jednak być uważnym na swoje emocje, potrzeby. Często generujemy różnego rodzaju oczekiwania, bo chcemy zabezpieczyć swoje potrzeby. To jest bardzo ważne, zanim ruszymy w tę uważnościową pracę z dziećmi, żeby jednak u siebie zbudować trochę tego spokoju, nalać w siebie trochę uważności i dystansu, odpuszczenia. To po pierwsze.

A druga rzecz jest taka, że my często chcemy, żeby dziecko siedziało i coś wykonywało, a po prostu warto wtedy spojrzeć na jego poziom energii. Chcemy czy nie, nie porozumiewamy się na werbalnym poziomie, ale na innych kanałach. Warto więc popatrzeć na jego ciało i faktycznie ocenić, czy ono teraz potrzebuje siedzieć, czy raczej poskakać i pobiegać. I to jest kluczowe.

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Kiedy obserwujemy własną pracę czy innych, widzimy, że ruch robi robotę. Dlaczego? Bo m.in. wydziela się neuroprzekaźnik GABA, który zalewa nasz mózg i to wycisza monologi wewnętrzne. Jak wycisza te monologi, to również pewne odruchy z ciała też są wyciszone, dzięki temu dziecko może 3-5 minut później posiedzieć i pooddychać.

Ważne, żebyśmy nie mieli oczekiwań, które są w niezgodzie z naszą fizjologią czy ze stanem fizycznym w danym momencie. To trzeba sobie rzetelnie oceniać. Każdy z nas ma taką umiejętność, chyba że jest pochłonięty swoimi emocjami i myślami, stresem i napięciem wewnętrznym, wtedy tracimy tę umiejętność.

Jeszcze dodałabym jedną rzecz, że oczekiwania oczywiście są przez kulturę w pewien sposób pobudzane, kształtowane, od strony ewolucyjnej ma to uzasadnienie, bo często musieliśmy wyglądać zagrożenia, więc to oczekiwanie, jak będzie, ma nas w pewien sposób zabezpieczać i chronić przed zagrożeniem. 

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Im więcej tłumaczysz, tym bardziej widzę, że w tym jest więcej pracy przed dorosłymi, choć przed dziećmi również. Natomiast zdecydowanie najpierw to dorosły powinien sam ze sobą dojść do pewnego porozumienia, żeby później z dziećmi móc znaleźć płaszczyznę komunikacji, gdzie jesteśmy równi. I o tym też mówisz w tej książce. Dorosłym trudno jest ogarnąć, że jesteśmy równi – dzieci i dorośli. Ta równość daje bazę szacunku i zupełnie inną formę komunikacji. Czy możesz dwa słowa powiedzieć o tym, jak dojść do tego w swojej głowie, jak to ułożyć?

Ja to postrzegam w znaczeniu życia. Każde życie ma znaczenie i każde życie ma sens. Jeśli poczuję własną wartość i wartość własnej obecności na tym świecie, to też z dużo większą łatwością przychodzi mi uznawanie tej samej wartości innych żyć, innych ludzi.

Niestety jest tak, że przez to, jak wygląda szkoła, jak jesteśmy przeciążeni stresem, to czasami gubimy to poczucie własnej wartości. Natomiast gdy ono do nas wraca, albo gdy mamy je od zawsze, to jednak jest nam bardzo łatwo te życia stawiać na równej płaszczyźnie. Bo bez względu na to, czym się różnimy, nie ma znaczenia, jeśli rozumiemy, czym jest życie. Samo istnienie jako samo bycie na tym świecie – w zasadzie niczym się nie różnimy. 

W tym sensie jak najbardziej. To, co mówisz, skłoniło mnie do zerknięcia na któryś z ostatnich ćwiczeń. Ale powiedz, jakie są podziały na te ćwiczenia. Jest relaksacja, oddech, ruch, życzliwość. Powiedz, dlaczego podzieliłaś akurat tak.

Aby z jednej strony była jakaś prostota, przejrzystość tego, bo jeśli ktoś się w tych tematach nie porusza na co dzień, to żeby miał pewne zrozumienie co i jak. Z drugiej strony uważność jest takim fundamentem do tego, by mogły w naszym życiu zagościć takie wartości jak życzliwość i współczucie.

Z trzeciej strony ruch i aktywność fizyczna są niezbędne do tego, żeby ten element, jakim jest uważność, mógł być budowany. Ale też chciałam, żeby łatwo było korzystać z tej ksiązki. Czasami widzę, że potrzebuję czegoś z tego kawałka, czegoś z innego, albo jako nauczyciel potrzebuję tylko dwa ćwiczenia na lekcję wychowaczą, jakieś dwie grupowe zabawy, żeby poćwiczyć z życzliwością – otwieram na tym konkretnym dziale i nie muszę się zastanawiać, do czego mi to pasuje. 

Chciałabym przy okazji „Uważności w edukacji” podziękować pani Uli Noszczyńskiej, bo ona wykonała ilustracje, które są proste, piękne i jest to takie uzupełnienie całości. Dziękuję, pani Ulu, jest pani cudowna.

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Tak, ilustracje są takie delikatne, bardzo pasują do całości. Cała książka jest pięknie wydana. Twarda oprawa, błyszczący papier. Jest podział na rozdziały, pewnie tego tu nie widać, postaram się zrobić fajne zdjęcie, ale one są podzielone na kolory. Tym bardziej to pięknie wygląda i wszystko kojarzy mi się z delikatnością.

Nie ma niczego bardzo obciążającego, łącznie z tymi rysunkami, bo też te zabawy są takie bardzo bliskie człowiekowi. Ale kiedy je czytałam, po prostu czułam, że one mogłyby mi pomóc, czy pomóc mojemu dziecku. To jest taki klucz, który pokazuje, że one są dobrze zrobione. Kojarzą mi się także z tym, co kiedyś było obecne w szkole, czyli ćwiczenia śródlekcyjne.

A ćwiczenia najczęściej były ukierunkowane na to, żeby dzieci wstały z ławek i żeby było trochę ruchu bez takiej świadomości, uważności właśnie, tylko na zasadzie, żeby chwilę się dzieci poruszały, bez tego wyjaśniania, po co i dlaczego. A z drugiej strony te ćwiczenia w książce są bardzo bliskie – to jest chyba najlepsze słowo, które przychodzi mi do głowy. Zwłaszcza ten rozdział o życzliwości. Dlatego że coraz więcej o tym mówimy.

Jak dzisiaj pada hasło „życzliwość” i jak czytam o tym w książkach dla dzieci, to raczej na zasadzie „bądź życzliwy dla innych, dla świata”. I to jest bardzo ważne. Natomiast o życzliwości dla siebie? Chyba nie widziałam takiej książki dla dzieci, która mówiłaby o życzliwości dla siebie. A ty w rozdziale o życzliwości o tym mówisz. Rozwiń ten temat, bo on jest dla mnie niezmiernie ważny i uważam, że dla wielu dzieci i rodziców czy wychowawców może być ważny.

Myślę, że język kształtuje nas, nasze środowisko i naszą społeczność. Dzięki temu że teraz zaczynamy używać tego słowa „życzliwość”, będziemy mogli rozwijać tę wartość i te postawy wśród ludzi. W języku angielskim jest „kindness” i bardzo dużo się dzieje w tej kwestii w Anglii czy w Stanach. Na ten temat pisane są książki, dlatego że to wewnętrzne napięcie czy życzliwość są tam w języku i kulturze od bardzo dawna.

U nas to się będzie coraz mocniej rozwijało. Życzliwość to jest taka postawa, która ma na celu budowanie dobrostanu. To jest postawa, która będzie nam się pojawiała nie tylko w zachowaniu w stosunku do innych ludzi, czyli jestem miła i podam komuś herbatę, ale będzie się przejawiała w naszym myśleniu, naszym języku, w naszych niewerbalnych gestach i czasami to będzie bardzo drobna rzecz jak powiedzenie do samej siebie „nie przejmuj się, wszystko jest teraz w porządku, bardzo fajnie to zrobiłaś, możesz być z siebie dumna”.

Chodzi o rozbudowywanie i rozwijanie tej życzliwości u dzieci i w nas samych, bo sami wiemy, jak mocno doświadczamy krytycznego głosu wewnętrznego i jakim utrapieniem ten krytyczny głos jest. Tak naprawdę jesteśmy dla siebie największym wrogiem i ten wewnętrzny głos nas albo biczuje poczuciem winy, albo właśnie niebywałymi oczekiwaniami. 

Z jednej strony trochę to może się wydawać górnolotne, natomiast jest bardzo konkretne, czyli najpierw kształtuję o sobie i o świecie pozytywne myślenie, ale nie na zasadzie, że jestem bohaterem swojego życia, nie jest to afirmacyjne opowiadanie sobie bajek, tylko jest to kształtowanie myślenia tak, by mogło przynosić w moim życiu korzyści. Niestety mamy skłonność do negatywnego myślenia, z uwagi na to, że szukamy tego zagrożenia i taki jest nasz mózg, natomiast rozwijanie tej życzliwości pozwala nam być bardziej troskliwym, czułym, oddanym, godnym zaufania dla siebie i dla moich bliskich.

Jeśli ja mam taką wewnętrzną postawę i jeśli mam to również w wartościach, to w określony sposób kieruje to moim zachowaniem i w inny sposób się zwracam do ludzi wokół, nawet jeśli jestem pod wpływem emocji. W inny sposób dbam o siebie, w inny sposób mówię do ludzi, więc pilnowanie tego jako wartości ma znaczenie. Jeśli chcę być uczciwym człowiekiem, to nie chodzę po sklepach i nie kradnę lizaków. Jeśli chcę być życzliwym człowiekiem, to nie chodzę po sklepach i nie wyzywam pani kasjerki, która i tak ma utrapienie od samego rana.

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

A jeżeli chcę być życzliwa dla siebie, to nawet jeśli mam gorszy dzień i coś mi się nie uda, to nie staję przed lustrem i nie mówię „jesteś okropna, beznadziejna”, do czego mamy tendencję i my, i nasze dzieci, zwłaszcza też takie nastoletnie dzieci, które z racji spraw rozwojowych bardziej czarno widzą siebie i rzeczywistość. To jest też istotne, żeby tę życzliwość wyrabiać już w maluchach poprzez m.in. takie zabawy, ale też oczywiście u siebie.

Podoba mi się też w tej książce, że te zabawy mogą być stosowane z dziećmi przedszkolnymi, z takimi szkolnymi także, ale wspominasz również o nastolatkach, 13-, 14-, 15-latkach. I zgadzam się z tym, że najróżniejsze zabawy z tej książki można wykorzystać choćby na lekcji wychowawczej, albo na jakimś warsztacie. To jest genialny, bardzo uniwersalny zbiór. Ale gdybyś miała wycelować w tę główną grupę, to co byś powiedziała, jaki wiek?

Trzy – jedenaście.

Tutaj najwięcej się popracuje.

W zależności od umiejętności prowadzącego i uważności, z seniorami i ze studentami też można poprowadzić. Ale to już będzie uzależnione od elastyczności osoby prowadzącej.

Chciałabym to podkreślić: wspomniałaś w tej książce, że wymagania czy oczekiwania, jakie mamy w kwestii tych zabaw w stosunku do dzieci, miejmy również w stosunku do siebie. Również praktykujmy uważność, żeby nie było tak, że mamy książkę, przeczytamy zabawę, ty dziecko zrób zabawę i tam się jakiś problem rozwiąże albo żebyś przestało być zestresowane i tyle.

Znowu wracamy do tego, że pracujemy również nad sobą, nad dorosłym sobą, żeby łatwiej skomunikować się z dziećmi. Czy masz takie doświadczenia z dorosłymi, którzy pracowali właśnie nad uważnością u siebie? Czy to zmieniło ich komunikację z dziećmi? Prowadzisz warsztaty, więc podziel się tą wiedzą.

Mam tę przyjemność towarzyszyć wielu osobom na ich drodze, spotykamy się na jakimś etapie ich życia, no i faktycznie ludzie zmieniają swoje życie. To nie jest tylko zmiana myślenia, zmiana mówienia, ale to są konkretne zmiany życiowe, które przynoszą fajne rezultaty i dużo większy spokój, radość czy zadowolenie.

Od tego, że mniej czy bardziej ludzie zmieniają swoją ścieżkę zawodową, po takie znaczenie, że wprowadzają kompletnie inne jakości do edukacji. Spotykam też wyjątkowych ludzi, którzy są już na tym etapie, że się tym interesują. I choć trochę trzeba się naszukać, zanim się trafi do nas na warsztaty, to ci ludzie z nami są i bardzo zmienia się ich stosunek do samych siebie. A to jest pierwszy krok, żeby później zmienić całą resztę do świata. Jak traktuję siebie, tak traktuję świat i ludzi, którzy mnie otaczają. 

Poza tym myślę sobie, że to jest niezwykle przyjemna praca, choć ona wymaga wysiłku, energii i czasu, ale efektem jest spotkanie z samym sobą. Takie poczucie wewnętrznej ciszy i spokoju, po prostu nie ma większej nagrody na tym świecie, jak człowiek momentami może odetchnąć i sobie pomyśleć, jestem we właściwym miejscu, jestem we właściwej skórze i z właściwymi ludźmi, jestem i cieszę się tym, że tutaj jestem.

Większej nagrody nie ma. Ludzie dzięki uważności tego doświadczają, a napracować się trzeba, bo jak wiemy, umysł na każdym kroku płata nam figle, nieraz nas porywa w jakieś trudne myślenia, nieraz nami rządzi i fajnie jest po prostu odzyskiwać kawałek po kawałku swoją wolność. 

Czyli mieć dla siebie tę życzliwość i tę uważność. Ale powiedziałaś, że trudno was znaleźć w internecie, jeśli chodzi o warsztaty, więc wymień, proszę, wszystkie miejsca, gdzie można was znaleźć. Wytnę stąd i wkleję na początku rozmowy, i potem tu zostawię tę wklejkę. Chcę, żeby można was było bardzo łatwo znaleźć. 

Na Facebooku Uważność w edukacji. Kosmos i Kajo, na Instagramie Uważność w edukacji. A jeśli chodzi o mój indywidualny profil, to jest Spokojnik w życiu: też na FacebookuInstagramie. 

Ocalić skrzydła

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Jowita, nie mogę sobie odpuścić tej książki. To jest mocna rzecz. „Ocalić skrzydła. O potrzebach i emocjach dzieci w szkole”. Trochę zaczęłyśmy o tym mówić, gdzieś nam się przeplata ta szkoła przez naszą rozmowę. To jest książka dla dorosłych, w ogóle pięknie zilustrowana, te ilustracje są bardzo wymowne. To jest książka, która pokazuje z perspektywy dziecka, jak wygląda szkoła, jak wyglądają emocje, oczekiwania, to ocenianie.

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Bardzo podoba mi się w tej książce, że dajesz takie przykłady: wyobraź sobie, że ty jako dorosły masz jakiś audyt, ktoś cię kontroluje, tu zapowiedziane, tu niezapowiedziane i nawet nie wiesz, po co to się dzieje. Tu mamy po kolei wszystko: o ruchu, o lęku, bo dzieci czasem nie potrafią tego wypowiedzieć, a reagują stresem na różne sytuacje, np. krzyk.

Mam wrażenie, że to jest nie tylko o szkole, bo to jest tak naprawdę o każdej rodzinie, w której są rzeczy, nad którymi warto byłoby popracować, a czasami sobie z tego nie zdajemy sprawy. Napięte grafiki naszych dzieci, kalendarze wypełnione po brzegi tysiącem bardzo ważnych zajęć dodatkowych. A przecież dziecko po szkole potrzebuje spokoju. Tak samo jak każdy z nas po pracy potrzebuje spokoju, a nie biec na kolejne zajęcia.

To, co mówiłaś o rówieśnikach, jest tutaj mocno zaznaczone. To jest ich cały świat. Powiedz dosłownie w kilku słowach, skąd pomysł, jak to się stało, że taka książka jest, jak to się narodziło w twojej głowie. 

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Ta książka powstała we współautorstwie z Agnieszką Semaniszyn-Konat. Agnieszka jest autorką ilustracji i autorką tekstu. Jest to picture book dla dorosłych, ukazał się wydawnictwem Edukatorium i w ten projekt uwierzyła Marzena Żylińska, która działa na rzecz dzieci i praw człowieka w szkole. I to były nasze rozmowy, jakieś dzielenie się emocjami z Agnieszką przy kawie. Nasze córki chodziły kiedyś razem do klasy.

W którymś momencie doszłyśmy do wniosku, że nie można tego tak zostawić, nie można cały czas ignorować, że to się dzieje i że ta krzywda i przemoc na dzieciach jest stosowana. Jeśli nie dajemy możliwości realizacji pewnych potrzeb, to jest to przemoc. Jeśli byłabym w pracy i ktoś przez 45 minut mówił, że ne mogę wyjść do toalety, to jest przemoc. To jest już tak mocne przekraczanie granic, a w szkole mamy na to społeczne przyzwolenie.

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Tą książką nie chciałyśmy wytykać komuś błędów, nie chciałyśmy krytykować, tylko chciałyśmy poruszyć ludzkie serca, dorosłe serca, po to, by mogły się te serca zatrzymać i otworzyć na potrzeby dzieci. Ale tak naprawdę na potrzeby człowieka. Bardzo sobie cenię, że kiedy ludzie po lekturze tej książki wracali do nas, to słyszałyśmy od nich, że dzieci mówiły do rodziców „mamo, to jest cała prawda”. Albo jedno dziecko się popłakało i powiedziało, że to trzeba zmienić, że tak wszyscy w klasie się czują.

Mało tego, osoby dorosłe, które czytały tę książkę, mówiły, że tak się czuły te 20-30 lat temu. To znaczy, że my robimy bardzo duże progresy technologiczne, ale tam, gdzie u podstaw leżą potrzeby, niespecjalnie robimy duże postępy. 

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Ani w jednej ani w drugiej książce nie ma nic odkrywczego. Środowiska związane z edukacją, z dziećmi, z człowiekiem, ze zdrowiem psychicznym – wszyscy w kółko mówimy o tym samym.

Natomiast cały czas ten temat jest bardzo potrzebny i każdy, kto ma coś w tej kwestii do powiedzenia, powinien bardzo głośno o tym mówić, żeby to w końcu powolutku mogło się zmieniać. Ja nie wierzę w takie odgórne rozwiązania.

Wierzę w to, że w każdej szkole będą trzy serca, które są otwarte i te serca będą zmieniały swoje podejście, podejście kolejnych dzieci, a te dzieci rosnąc w jakichś środowiskach, będą innymi ludźmi, zwracającymi uwagę na potrzeby drugiego dzłowieka i swoje oczywiście. 

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Myślę, że to był mocny projekt. Ci, którzy pracowali przy „Ocalić skrzydła” byli mocno poruszeni. Agnieszka, która pracowała nad ilustracjami w domu w czasie pandemii, musiała robić sobie czasami przerwy, bo bardzo mocno to przeżywała. Książka jest mocna – takie mamy informacje zwrotne. Ale mocna w tym znaczeniu, że coś w nas porusza i to jest najcenniejsza wartość tego, że otwieramy się, zatrzymujemy i przypominamy sobie, że nam też było czasami ciężko w dziecięcym życiu.

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

To jest ogromna wartość tej książki, bo kiedy ją czytałam, to nie było takiej strony, z którą ja bym się nie utożsamiała: te oceny, wymagania, ta przemoc, agresja, i potrzeba często niewypowiedziana przez dziecko, że chciałoby odpocząć. Każdy dorosły znajdzie tutaj siebie.

Ale też często zapominamy o tej szkole naszej i kiedy nasze dzieci zaczynają edukację, to od nowa nakręca się takie myślenie, że nam też było ciężko z kartkówkami, ocenami, ale od dzieci wymagamy, żeby miały super oceny z każdego przedmiotu, żeby siedziały w ławce, by chłonęły wiedzę z radością, żeby nie narzekały i jeszcze odrabiały lekcje bez mrugnięcia okiem.

Trochę się zapomina o swoich doświadczeniach. Dlatego wiem, że taka książka na nauczycielach zrobi ogromne wrażenie, nie mam najmniejszych wątpliwości. Ale też będzie cenna dla rodziców, którzy mają już dzieci w szkole. Warto sobie sięgnąć po ten tytuł i przypomnieć, porozmawiać z dzieckiem, jak to jest w jego szkole.

Może znajdzie się taki dorosły, który zechce coś poprawić, wybierze jakąś sytuację, o której mu dziecko powie, i zechce popracować. Wierzę, że mieliście dużo emocji przy tworzeniu tej książki. Te ilustracje, teksty i pomysły są genialne. Kiedy przygotowywałam się do naszej rozmowy, myślałam sobie, że byłoby super, gdyby były takie plakaty w szkołach, na które ten zabiegany nauczyciel zerknąłby i sobie coś przypomniał. 

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

To wspaniały pomysł. Przekażę go do wydawnictwa i do pani Marzeny Żylińskiej, może kiedyś faktycznie coś takiego zrealizują. Każdemu z nas zależy, żeby to dotarło do jak największej ilości osób i żeby ta zmiana mogła następować, aby dzieciaki w Polsce miały coraz lżej i by mogły budować swoje życie, stawać się pewne siebie i mieć poczucie własnej wartości. Jednak to mocno wpływa na nasze poczucie szczęścia w życiu. 

uwaznosc w edukacji ocalis skrzydla blog ojciec jowita wowczak recenzja ksiazki dla dzieci24

Bardzo ci dziękuję za tę dawkę wiedzy. Tak spokojnie i mądrze, jak zawsze, przekazujesz. Jak wspomniałam, dla mnie twoje słowa i rozmowa z tobą to jest początek pewnej drabiny i początek wykonania masy rzeczy, nad którymi my dorośli musimy w pewnym momencie się pochylić i warto nad tym popracować. Dziękuję ci za dzisiejsze spotkanie.

Dziękuję za zaproszenie.

Swoją opinię o książce mogłam wyrazić dzięki współpracy z wydawnictwem i przemyślanej decyzji, że chcę się nią z Wami podzielić.

Dołącz do grupy Aktywne Czytanie – książki dla dzieci i młodzieży na FB

grupa aktywne czytanie ksiazki dla dzieci