Kiedyś napisałam długi artykuł o tym, jak widzą świat dzieci z zespołem Aspergera i jak świat odbiera ich zachowanie. One nie potrafią kłamać, są bardzo dosłowne, lubią działać według planu i znanych zasad. A to dopiero początek ich potrzeb.
Bo to faktycznie potrzeby, które porządkują ich świat, ale często utrudniają komunikację z bliskimi. Zresztą każda rodzina składa się z bardzo wyjątkowych osób. Myk polega na tym, żeby się gdzieś pośrodku spotkać i porozumieć.
Wesoła rodzinka
Jeśli chcecie poznać taką rodzinę, odnaleźć się w ich codzienności i sprawdzić, kto u Was jest Wnerwiszem, Cierpliwką, Nieferką czy Zasadeuszem, przeczytajcie tę książkę.
Właściwie to historia o każdej rodzinie, kolejne rozdziały pokazują nam pory roku i zmiany zachodzące w ich życiu. Wszystko zaczyna się w ferie, a nawet tuż przed nimi. Bardzo mi się podoba przedstawienie poszczególnych osób w rodzinie, a naszym narratorem jest Wnerwiusz, który chodzi do piątej klasy. Młodsza siostra jest w zerówce.
To on swoim logicznym podejściem do życia, takim bez większych emocji, potrafi nieźle wkurzyć innych. Dlatego ma niewielu kolegów, ale z jednym jest naprawdę zaprzyjaźniony i to mu wystarcza.
Dzieci w spektrum
Mamy więc chłopca w spektrum, ciekawą świata siostrę, mamę, która lubi mieć wszystko uporządkowane i działać zgonie z planem (dlatego tak się rozumie z synem) i tatę, który wspiera rodzinkę, lubi wymyślać ciekawe „zasady”. Od razu widać, że nie ma u nich nudy i właściwie fajerwerków też nie ma, bo to codzienność, którą wszyscy dobrze znamy.
W trakcie wyjazdu na ferie okazuje się, że zamieszka z nimi dziadek, któremu przedłuża się remont mieszkania. I tu zaczyna się wkradać chaos w tę uporządkowaną rzeczywistość, bo Wnerwiusz musi się wynieść ze swojego pokoju, a dla niego to naprawdę koniec świata. Gdy pojawia się nowa osoba w domu, wprowadza dużo zamieszania, zwłaszcza że dziadek nie jest postacią spokojniutką. Uwielbia wszystkim udzielać nieproszonych porad i ogólnie mocno angażuje rodzinę.
Nie zawsze jest fair
Ich codzienność bywa wyzwaniem, są kłopoty, bo ciasno w mieszkaniu, ale też pięknie jest pokazana sytuacja Wnerwiusza. W pewnym momencie został bez przyjaciela (który się zakochał) i zaczyna powoli zauważać, że warto się otworzyć na inne znajomości. Tylko w przypadku osoby w spektrum nie jest to proste (delikatnie mówiąc).
Zaczynają się też problemy z nauką i zawala sporo zajęć. Trzeba to wszystko nadrobić i tu z pomocą przychodzi właśnie dziadek. Pięknie (choć stopniowo) nawiązuje się między nimi nić porozumienia. To, co na początku młodego wyłącznie wkurzało, okazuje się ważne i wartościowe.

Warto ich poznać
Cała rodzinka przechodzi pewną ewolucję emocjonalną, choć pokazane jest to tylko przy okazji. Główny wątek to po prostu codzienność, w której zapewniam, odnajdziecie się bez problemu.
Książka świetna do poczytania dla wszystkich, którzy czują się czasem trochę wyobcowani. Spodoba się dzieciom, które lubią czytać o rodzinnych perypetiach, ale pokazanych tak prawdziwie, bez pudrowania rzeczywistości okrągłymi zdaniami i wyniosłymi frazami. Przeciwnie, tu od czasu do czasu mamy wytłuszczone przemyślenia Wnerwiusza, który bardzo celnie (z racji swojej szczerości) punktuje dorosłych, reguły, nauczycieli i przyjaźnie. No jest bystrzakiem, więc warto się z nim zakumplować.
To co, czytamy?
To nie fair
Autorka Nina Bylicka-Karczewska
Ilustracje Sylwia Malon-Niezgoda
Wydawnictwo Siedmioróg
Książka dla dzieci 8-12 lat

Swoją opinię o książce wyraziłam przy współpracy komercyjnej z wydawnictwem oraz dzięki mojej przemyślanej decyzji, że chcę się nią z Wami podzielić.










