”Czarne owce” to książka z gatunku tych, które nie są o wacie cukrowej i nie są o karmelkach, czyli nie jest tylko słodko. Czasem w życiu tej słodkości trzeba trochę poszukać, a kto szukał ten wie, że ”słodkie”, piękne i ważne bywają rzeczy pozornie brzydkie. Taka jest właśnie ekipa w tej książce, pozorni brzydale, wyrzutki, które nie pasują „do swoich”.
I to nie jest historia o tym, że po długiej wędrówce nagle ich rodziny i znajomi, ci ładni i pasujący, zaczynają akceptować też czarne owce. To historia o tym, że jeśli cię nie akceptują tam, gdzie aktualnie jesteś, to szukaj przyjaciół w innym miejscu. Z takim właśnie zamysłem wyruszamy w drogę z naszymi bohaterami.
Skąd się biorą czarne owce?
Wszystko zaczyna się od dżdżownicy, która uważa się za grubą, potem dołącza do niej owca z czarnym ogonem i komarzyca, która nie lubi krwi, za to uwielbia pić oranżadę. Ona właśnie ma plan dotarcia do Krainy Oranżadą Płynącej, gdzie każdy może być sobą, wszyscy są akcpetowani.
Do tak zmontowanej ekipy, która już razem wędruje do idealnego dla nich miejsca na ziemi, dołączają jeszcze ślimak bez muszli (za to z talentem do dziergania) i niezbyt mądra pchła.
Tu się zatrzymam i ukłonię w pas autorce, Annie Sakowicz, bo pokazanie w tej opowieści bohaterów jest mistrzostwem świata.
Oni sami widzą się w czarnych barwach i złym świetle i nie wiedzą, że tak naprawdę wcale za bardzo nie odstają od reszty. Porównują się, chcą być identyczni i wiele dzieci świetnie zrozumie tę chęć wpasowania się.
Wszystkim tym czarnym owcom zabrakło u boku kogoś bliskiego z ich rodziny, kto by zapewnił, że pasują, że są wspaniali, że są akceptowani. Dlatego wybrali się szukać szczęścia gdzieś indziej.
Książka o akceptacji
Jakie to ważne, żeby otaczać dzieci słowami akceptacji, uczyć, że oryginalny wygląd czy cecha jest wartością, a nie końcem świata.
Na szczęście oni znaleźli siebie, co też pokazuje, że jeśli bliscy zawodzą, można szukać wsparcia gdzieś dalej. Trochę przypadkiem ta przyjaźń się zdarzyła, a może bardziej pierwsze spotkanie. Bo przyjaźń potem rozwinęła się w trakcie kolejnych przygód już całkiem świadomie. Każde z nich pokazało, jak wiele może dać innym, jak ma wielkie serce i jak ważni są dla siebie nawzajem.
Jak myślisz, czy dotarli do Krainy Oranżadą Płynącej i zostali tam w szczęściu na zawsze? A może dużo wcześniej to szczęście i akceptację odnaleźli?
Komu przyda się książka ”Czarne owce”?
”Czarne owce” to wspaniały tytuł, bo stoi za nim dużo znaczeń. Może to być sam wygląd, ale dobrze wiemy, że często taka owca to też: buntownik, wyrzutek, ten inny. Niezależnie od tego, czy myślą tak o nas bliscy, czy sami się w to wkręcamy, dobrze szukać osób, które nas po prostu polubią i zaakceptują bez stawiania wymagań czy warunków.
Sami też powinniśmy nauczyć się traktować z szacunkiem, bez przyklejania etykiet, porównywania i błądzenia. Choć z tym błądzeniem akurat może być całkiem ciekawie, jeśli się to robi w odpowiednim towarzystwie. 😉
To co, czytamy?

Czarne owce
Autorka Anna Sakowicz
Ilustracje Maria Miłoś
Zielona Sowa
Książka dla dzieci 6-10 lat

Swoją opinię o książce wyraziłam przy współpracy komercyjnej z wydawnictwem i mojej przemyślanej decyzji, że chcę się nią z Wami podzielić.










