„Złodzieje światła” to książka przygodowa dla dzieci od 9. roku życia i od razu mówię, że to początek serii.

Futurystyczna opowieść o zagrożonej Ziemi, tajemniczym miasteczku i trójce przyjaciół splata się z bardzo współczesnymi pytaniami o technologię, zaufanie i władzę. Jestem pod wrażeniem, jak to wszystko niby zmyślone, a tak bardzo zaczyna pasować do naszej codzienności.

O czym jest książka „Złodzieje światła”?

Początek to chwila, w której plama na słońcu staje się zagrożeniem dla całej ludzkości. Pewnie nie wiesz tego o mnie, ale uwielbiam filmy apokaliptyczne, więc dla mnie już jest wspaniale. I w dodatku brzmi jak scenariusz filmowy, prawda?

Właśnie w takim świecie żyje Grein, główny bohater tej historii, choć zanim do niego przejdziemy, pojawia się miliarder-geniusz, który oferuje ludziom ratunek. Bezpieczne, zamknięte miasteczko przyszłości, gdzie można przetrwać kryzys i przy okazji ocalić planetę.

Kim są złodzieje światła?

Grein rusza jednak do tego miasteczka z zupełnie innego powodu niż ciekawość czy chęć uratowania siebie. Jego siostra Solas zniknęła i on po prostu chce ją odnaleźć, bo przypuszcza, że tam ja znajdzie. Nie jest żadnym geniuszem, nie jest bogaty, nie błyszczy w szkole, ale kocha siostrę i to musi wystarczyć w starciu z bogatym geniuszem.

Wyrusza razem z Jeffreyem, technologicznym bystrzakiem i Shelli, która jest oazą spokoju i żyje w rytmie natury, a nie algorytmów. To troje tak różnych ludzi tworzy paczkę, która ze zdumieniem odkrywa, co dzieje się w tym niby cudownym miasteczku.

Okazuje się, że obietnice miliardera mijają się z rzeczywistością. Nie ma światła, za to są asystenci technologiczni, którym mieszkańcy powierzyli dosłownie wszystko, włącznie z własnym myśleniem. I co się dzieje ze Słońcem? 

Komu spodoba się ta książka?

Jeżeli masz w domu czytelnika, który pochłania przygodowe serie jedną po drugiej i natychmiast pyta, kiedy będzie kolejna część, ta pozycja będzie jak znalazł. Bo właśnie ta seria dopiero się zaczyna i zakończenie pierwszego tomu zostawia z pełną głową i sporym apetytem na więcej.

Bardzo mi się podoba, jak autorka buduje trójkę głównych bohaterów.  Grein, Jeffrey i Shelli i pokazują współpracę oraz to, że nie musisz być geniuszem, żeby mieć coś wartościowego do zaoferowania innym ludziom. Przyjaciele pokazują, że siła grupy bierze się z różnorodności.

Uwaga na nowoczesne technologie

Miasteczko miliardera to świat, w którym myślenie zostało zastąpione ufaniem do ”asystentów” i bardzo liczę, że młodzi czytelnicy zaczną zadawać pytania, czy warto?

Ważny jest tu też wątek technologiczno-ekologiczny, który autorka wplotła z wyczuciem, ale też powiedziałabym, że determinacją. Pderwanie od natury i od siebie nawzajem jako ludzi, to są tematy, które zostaną w głowie. Dzieci, które dziś dorastają z telefonami w rękach, będą miały w tej historii naprawdę dużo do przemyślenia.

I jeszcze temat władzy oraz pieniędzy jako narzędzia manipulacji, bo ten wątek też jest w książce mocno obecny. Nie odpuszczajmy takich rozmów z dziećmi.

To co, czytamy?

zlodzieje-swiatla-tom-1-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-dwukropek aktywne czytanie1 zlodzieje-swiatla-tom-1-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-dwukropek aktywne czytanie1

Złodzieje światła. Tom 1

Autorka Helena Duggan
Wydawnictwo Dwukropek
Książka dla wieku 9-14 lat

zlodzieje-swiatla-tom-1-recenzja-ksiazki-dla-dzieci-dwukropek aktywne czytanie1

Wszystkie ważne rzeczy w jednym miejscu

Swoją opinię o książce wyraziłam przy współpracy komercyjnej z wydawnictwem oraz dzięki mojej przemyślanej decyzji, że chcę się nią z Wami podzielić.

Dołącz do grupy Aktywne Czytanie – książki dla dzieci i młodzieży na FB

grupa aktywne czytanie ksiazki dla dzieci