Chciałabym wam przedstawić Kiełbaskę. Duńska literatura bez zadęcia, moralizowania, z dużą dawką poczucia humoru. To patronat Aktywne Czytanie przy współpracy z wydawnictwem Frajda.

Kiełbaska ma kilka lat i „z nią nigdy nic nie wiadomo”. Trochę jak z pszczołami z Kubusia Puchatka, prawda?

Naszej małej bohaterce przytrafiło się coś, przed czym czasem ostrzegamy innych: Uważaj, czego sobie życzysz, bo jeszcze się spełni. 🙂

Dziecko nie chce jeść

Tego dnia Kiełbaska nie chce jeść kolacji, którą jak zawsze przygotował tata. Chciałaby jeść słodycze. I pewnie, że można je zjeść, bo taka jest umowa z tatą, a piątkowe łakocie to frajda, ale PO KOLACJI.

Dziewczynka jednak nie chce kolacji, na co tata logicznie wyjaśnia, że skoro nie zjadła kolacji, nie ma słodyczy. Umowa to umowa – piątkowe słodycze po kolacji.

Małej to wystarczy, by obrazić się na cały świat, ZWŁASZCZA na tatę, który OBIECAŁ piątkowe słodycze.

Jeśli bliskie wam są takie wybuchowe klimaty, zostawiam artykuł na blogu Nie tylko dla mam, który może nieco rozjaśni ich przyczynę: Krzyczy, wybucha, pyskuje? Spokojnie, to tylko sześciolatek >>

Trzeba negocjować

Znacie te sytuacje, w których druga strona pamięta tylko to, co chce pamiętać (w tym wypadku słodycze). A nie przypomina sobie kompletnie, jakie są fakty, że umowa dotyczy słodyczy “po kolacji”. 🙂

Czasem tak już jest, że negocjacje z dzieckiem utkną w martwym punkcie, bo tata jest głupi, a ona chce słodycze!

Można się dąsać, krzyczeć, zepsuć sobie weekend, ale można też spróbować metry taty. DOBRZE, MOŻESZ JEŚĆ SŁODYCZE CAŁY WEEKEND NA KAŻDY POSIŁEK. TAK, JAK CHCIAŁAŚ.

Oooo! Kiełbaska nie może uwierzyć w swoje szczęście, ale my wiemy, bo jesteśmy dorośli, że to jedno z tych życzeń, które powinno zostać w sferze marzeń.

Dzień ze słodyczami

Sobotę Kiełbaska zaczyna od słodyczowego śniadania, potem słodyczowe drugie śniadanie w parku, na kolację lazania z żelkami i…

Okazuje się, że jedzenie słodyczy zamiast zwykłych pokarmów, nie jest taką rewelacją, jak mogłoby się wydawać.

Skąd te pomysły?

Spryciulek z tego taty, jeden dzień ZBIERANIA DOŚWIADCZEŃ przez dziecko i kłótnia z głowy.

Jednak najbardziej podoba mi się w tej historii to, co znajdziemy na końcu.

Kiełbaska już wie, że niekoniecznie chce jeść ciągle słodycze, ale umówiła się z tatą, że będzie to robić cały weekend. Teraz trzeba wykombinować, jak się z tego wykręcić i wyjść z twarzą ze słodyczowej batalii.

Ostatecznie tata ZGADZA SIĘ, żeby NIE JADŁA słodyczy cały tydzień, pod warunkiem, że będzie po nie sięgała w piątek.

Czyli tak, jak to było ustalone od początku, prawda? 😉

Tylko zamiast narzucenia reguły rodzic pozwolił Kiełbasce sprawdzić, posmakować, popełnić błąd i skorygować swoje „ja chcę”.

Kiełbaska doszła do wniosku, kiedy chce jeść słodycze, a tata się na to zgodził, bo to dobry pomysł z tymi piątkowymi słodkościami.

Świetnie napisana książka pokazująca codzienność każdego rodzica. Takich małych negocjacji jest przecież w tygodniu kilka, bywa, że codziennie trzeba kombinować.

Zamiast przekonywać do upadłego, tracić czas i nerwy, zderzać się z wiecznym NIE, można pozwolić doświadczyć.

Zauważcie, że Kiełbaska nie zostaje ze słodkim menu sama, tata ciągle jest obok i kontroluje sytuację. Nie powoli, by stała się jej krzywda, jednocześnie pozwala na to doświadczenie, choć wie, jak się skończy.

Podoba mi się takie podejście do sprawy, choć rozumiem, że nie da się go stosować w każdej sytuacji. Warto szukać takich okazji, to bardzo odświeżające spojrzenie na sprawy wychowawcze w porównaniu z setkami książek dla dzieci i rodziców, pokazujących te idealne, wzorcowe przykłady.

Już dziś mogę wam powiedzieć, że to nie koniec przygód Kiełbaski, kolejna część jeszcze w tym roku.

Komu przyda się ta książka?
  • Dzieciom, które lubią doświadczać, nie tylko wierzyć na słowo.
  • Maluchom mającym marzenia typu „tylko słodycze”, choć wiedzą lub mają przeczucie, że to nie do końca dobry pomysł, by stawiać wszystko na jedną kartę. Oczywiście to nie muszą być słodycze, jest wiele innych tematów do takich negocjacji. 
  • Wszystkim, którym często włącza się foch, gdy rodzice próbują wyjaśnić, że czasem mówią „nie” z troski i miłości.
  • Tak ogólnie myślę, że z Kiełbaską powinni się też polubić ci, którzy lubią zabawne sytuacje bliskie codzienności. Nie przepadają natomiast za książkami, w których wszyscy bohaterowie są idealni, spokojni i grzeczniutcy. Tak jak wspomniałam… z Kiełbaską nigdy nic nie wiadomo.
Kiełbaska nie chce jeść kolacji

Autor  Oliver Zahle
Ilustracje Siri Melchior
Wydawnictwo Frajda
Wiek czytelników: 3-6 lat

Swoją opinię o książce wyraziłam przy współpracy komercyjnej z wydawnictwem i mojej przemyślanej decyzji, że chcę się nią z Wami podzielić.

Dołącz do grupy Aktywne Czytanie – książki dla dzieci i młodzieży na FB

grupa aktywne czytanie ksiazki dla dzieci